<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348</id><updated>2012-02-16T11:05:38.140+01:00</updated><category term='statystyki'/><category term='warszawa'/><category term='media'/><category term='mieszkanie'/><category term='agora'/><category term='kariera'/><category term='staniki'/><category term='literatura przepiękna'/><category term='polityka'/><category term='wynajem'/><category term='holandia'/><category term='belgia'/><category term='studia'/><category term='polszczyzna'/><category term='wielgus'/><category term='filozofia'/><category term='narty'/><category term='obyczaje'/><title type='text'>Hot Pyszczki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>69</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-4753486504474840311</id><published>2008-03-04T00:18:00.009+01:00</published><updated>2008-05-17T22:46:03.254+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O fuzji, czyli dlaczego nowe jest wrogiem starego</title><content type='html'>Pewnego dnia Jan Krzysztof Bielecki, dawny przywódca demokratycznych liberałów, a obecny prezes Pekao SA, zadumał się nad poranną kawą i wymyślił: "Połączmy dwa banki!" W ten sposób powstało słowo na literę f, które od kilku miesięcy kojarzy się J-Pyszczkowi z tonami makulatury, brakiem kontroli nad finansami i ogólnym dyskomfortem. Fuzja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fuzja Białowieskiego Banku z Żubrem, zwanego, nie wiedzieć z jakiej okazji, Pekao, oraz Banku Pracy i Higieny BPH to był od początku, uważa J-, poroniony pomysł. No bo jak to tak, łączyć bank zacofany o dziesięć pokoleń z bankiem na całkiem zaawansowanym poziomie rozwoju cywilizacyjnego? Ale chcieli, połączyli i teraz mają za swoje - rzesze niezadowolonych klientów, z J-Pyszczkiem w pierwszym szeregu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-przygoda z bankowością zaczęła się, kiedy miał lat trzynaście. Mamusia założyła mu konto-córkę w systemie BPH Sezam, takie konto dla dzieci, z kartą Visą Electron i limitem zakupów 200 złotych. Złote czasy! Ten słodki lansik na Visę w klasie i teatralne oburzenie, gdy po raz dziesiąty w sklepiku szkolnym mówili, że kartą płacić u nich nie można... Bezgotówkowe wycieczki na ciuchy z koleżanką... Konfiskata Visy za złe-prowadzenie-się przez Mamę... A potem sympatyczne panie z Banku-Który-Myśli-O-Tobie w oddziale na Świętojańskiej w Gdyni, do której to Pyszczek pojechał za nauką do internatu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak tak, Bank Przemysłowo Handlowy to był całkiem fajny bank. Kody do przelewów wysyłał smsami, przechowywał historię transkacji online kilka lat wstecz i umożliwiał prognozy dochodów w ramach bankowości Sezam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz za to Pyszczka powitał Nowy Bank, Pekao-Cholera-Wie-Po-Co. Zacząć trzeba od tego, że Nowy Bank zdezaktywował mu kary płatnicze wydane przez BPH zanim jeszcze J- dostał nowe. Co śmieszniejsze, nowa Visa przyszła w rozklejonej kopercie, do tego na adres dawno nieaktualny. Pyszczek zastrzegł i czeka na nową - przyszła, po tygodniu, ale na PIN nie wiadomo, jak długo przyjdzie poczekać. Do tego, zdezaktywowali Pyszczkowi bankowość online. Otóż J- loguje się do Sezamu, który ałtsorsował jeszcze niedawno usługi e-bankowe Pekao, i co widzi? Nie masz żadnych rachunków! Kurka wodna, toż Pyszczek podał numer konta Ministrowi, żeby przelał stypendium, a Internet (on nie może się mylić!) mówi: nie masz takiego rachunku! Okazało się, że nagle, ni stąd ni zowąd, nie powiadomiwszy klientów, Pekao  24, czyli średniowieczny e-banking Bieleckiego przejął Pyszczka rachunek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- poszedł do swojego oddziału na Krakowskim, który kiedyś był eleganckim oddziałem BPH o domowej atmosferze, zapytać WTF. Panie nie kryły zdziwienia, że J- przychodzi w tej sprawie. "To nie dostała pani powiadomienia? Ani nowego loginu? No to wielu klientów się skarży... Ale złożymy nową dyspozycję i zaraz do pani przyślą login."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczek złożył nową dyspozycję, nie irytował się zbytnio, bo też babeczki teraz robią w jakimś DOSie na tych swoich komputerach, co chwilę im się to zawiesza i dostatecznie i tak są już wściekłe na Nowy Bank. Wszystko, w każdym razie było na dobrej drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia zadzwonił do Pyszczka pan z call-center Pekao, żeby wygenerować PIN. Pech chciał, że J ma dwa nazwiska: dokładnie nazywa się Jot Ka-Es. Pan dzwoni i pyta: czy rozmawiam z panią Jot Es? Pyszczek w pierwszym odruchu mówi, że owszem, że z Es, ale de facto, to z Ka-Es. Pan na to, że chciałby rozmawiać z Es. Pyszczek na to, że przecież jest Ka-Es i skąd ma wziąć samą gołą Jot Es? Na to pan przystąpił łaskawie do weryfikacji danych. Pyta się i pyta, a to o nazwisko panieńskie Matki J-Pyszczka, a to o imejl, a to o adresy wszelkie możliwe. J- podaje aktualne dane - i co się okazuje? Przykro mi, nnie przeszła pani weryfikacji danych - gdzieś się pani pomyliła. No to dawaj jeszcze raz: Pyszczek podaje po kolei. Nie ma szpaka, dane się nie zgadzają. Proszę wyjaśnić to w swoim oddziale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia J- tup tup podreptał do swojego oddziału na Krakowskim i pyta po raz kolejny: WTF? Panie nie kryły zdziwienia. "Bo widzi pani, oni mają inną bazę dla call-centerów i pewnie mają pani stare dane." No owszem, ale przecież nazwisko Es to jest nowe nazwisko, jeśli już, to stare jest Ka! Ale sprawdźmy. Owszem, okazuje się, że wedle owej bazy J- mieszka na Targówku i nazywa się Jot Es. "Ale złoży pani jeszcze raz dyspozycję, wszystko się wyjaśni i zadzwonią do pani jeszcze raz."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- złożył nową dyspozycję, nie irytował się zbytnio, bo i po co, skoro babeczki, niedość, że robią teraz w DOSie, to jeszcze muszą wydawać wszystkim klientom karty IKaeMki, bo wedle porcedur poronionego Pekao nie wystarczy, aby klient zidentyfikował się dowodem osobistym. Nie, klient musi posiadać jeszcze kawałek plastiku i wpisać se do komórki stutysięczny numer PIN (którego notabene nie można zmienić!), którym będzie się logował w kasie, aby sprawdzić stan konta. Sama karta płatnicza nie wystarczy - jakoś w BPH wystarczyła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia zadzwoniła do Pyszczka pani z call-center Pekao. I o co pyta? O to, czy rozmawia z panią Jot Es! "Z Ka-Es, do diabła ciężkiego!" "Acha, bo ja chciałam wygenerować nowy pin dla pani Jot Es..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz J- czeka, aż przyjdzie kasa, pospłaca wszelakie kredyty i debety i wraca do starego banku. Tam, gdzie są jeszcze (miejmy nadzieję), stare dane Pyszczka, jego stary numer konta i stare dobre bankowe obyczaje. Cóż z tego, że Pekao przysłało na niekatualny adres pięćdziesiąt ulotek o zaletach fuzji, skoro nie poinformowali o zmianach numerów kont, loginów do e-bankingu i utracie aktualności nowych kart? I cóż z tego, że każą się logować w banku jakąś kartą IKaeMką, skoro aby wykonać przelew internetem wystarczy podać kod z niezabezpieczonej niczym papierowej karty kodów jednorazowych, która przychodzi pocztą polską? Toż nawet w Inteligo takie karty są ze zdrapką!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pointy nie będzie - jedyne co Pyszczka nachodzi, to wstręt do słowa "fuzja".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-4753486504474840311?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/4753486504474840311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=4753486504474840311' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4753486504474840311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4753486504474840311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2008/03/o-fuzji-czyli-dlaczego-naley-ucieka-z.html' title='O fuzji, czyli dlaczego nowe jest wrogiem starego'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-5586945257541764229</id><published>2008-02-12T14:44:00.001+01:00</published><updated>2008-02-19T12:12:37.949+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kariera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O zimowej przygodzie z firmą na literę Gie i dlaczego, na Boga, SRE?</title><content type='html'>Tegoroczny sen zimowy w norce przerwała Pyszczkom nader niespodziewana przygoda. Każda przygoda jest niespodziewana (ex definitione), ale ta była nader, miała bowiem w sobie coś z Web-dwa-zerowej metafizyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż pewnego grudniowego wieczoru, bodajże mikołajkowego, R-Pyszczek wybudził się z drzemki, włączył swój komputer, otworzył dżimejla i... ukazała mu się Matka Boska Krzemowa pod postacią dobrego zioma Billa z Mountain View. Bill pisał coś na kształt: "Siema! Jestem rekruterem dużej firmy na literę Gie, z produktów której (dobrze wiemy!) intensywnie korzystasz i tak se pomyśleliśmy tutaj z Larrym i Siergiejem, że może chciałbyś u nas pracować. To co? Może zadzwonię? Podaj czas."&lt;br /&gt;R-, nie zawahawszy się przez moment, odpisał: "Spoko, ziom, dzwoń jeszcze teraz. "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć pora była u Pyszczków późna, Bill, który z racji dużej południkowej odległości dopiero zaczynał pracę, zadzwonił. Pytał R-a o bekgrałnd, o to, w czym czuje się najlepiej, kiedy skończy studia, kazał rozwiązywać zagadki algorytmiczne i dziwił się, że po filozofii R- wcale nie marzy o business-position w firmie na literę Gie. Trwało to ze czterdzieści minut, a R- spocił się od myślenia jak niemal Pudzian na siłowni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach Bill napisał kolejnego mejla, że on i inne ziomy z Doliny chcą iść dalej w rekrutment prosidżer. Że niebawem skontaktuje się z R-em jakiś paddy z hedkwatery w Dublinie i zaskedżuluje mu resztę rozmów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolejnych kilku dniach odezwał się Dżejson z Irlandii. Dżejson podjął decyzję, że będą rekrutować R-Pyszczka na stanowisko SRE, czyli na takiego machera, co to pisze programy do administrowania dużymi klastrami. Pal sześć, że R- nie za bardzo się czuje w administrowaniu, że nie za bardzo oni to tam w Lispie i Pythonie trzaskają, i że nie do końca SRE odpowiada kwalifikacjom R-a... ale dobra, niechaj i tak będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jeszcze kilku dniach zadzwonił wieczorową porą  Nik z Zurychu, jak to oni mówią - from Zurik. Najsampierw pytał R-a czym się różni stos od kolejki, co bardzo zdziwiło J-Pyszczka, wszak sam by nawet mógł odpowiedzieć. Ale potem Nik, złapawszy chemię z R-em, rozkręcił się na dobre i kazał mu podyktować kod do rozwiązania problemu znalezienia najkrótszej ścieżki w grafie słów takim, że dwa słowa są połączone jeżeli różnią się tylko jedną literą. R- myślał, i myślał, i pocił się, i podyktował, a na koniec, w akcie retaliacji, kazał przez ponad pół godziny opowiadać Nikowi o tym, jakie się ma profity, gdy się pracuje w Google Curyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu następuje lista samych wypasionych profitów, które niesamowicie nakręciły oba Pyszczki:&lt;br /&gt;- dostaje się adres w domenie google.com. Czyli nie jakieś tam lamerstwo dla ludu na dżimejlu!&lt;br /&gt;- dostaje się kopleksową obsługę firmy relokacyjnej i na koszt Wielkiego E-Babilonu można przewieźć pod Alpy wszystkie swoje książki;&lt;br /&gt;- dostaje się 20% czasu na robienie własnych projektów na góglowych narzędziach;&lt;br /&gt;- jeśli jest się wystarczająco fajnym, można występować w filmach takich, jak ten:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TPz1Mou-Xxk&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TPz1Mou-Xxk&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;- robi się same "cool things" i to w towarzystwie, gdzie każdy jest smartnieszy od każdego! (jak to się ma do definicji porządku na zbiorach, Pyszczki wciąż nie rozkminiły);&lt;br /&gt;- dostaje się hiperdługie i hiperpłatne urlopy ojcowskie i macierzyńskie;&lt;br /&gt;- i wogle, dostaje się full gadżetów z logo firmy na Gie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po rozmowie z Nikiem odezwał się znów rekruter i kazał przygotować się na następną rozmowę - tym razem rozmowę przeprowadzi Łen z Mountain View. Łen okazała się być kobietą, a do tego słabo rozumiała R-a, najwyraźniej nie była nejtiwspikerką angielskiego. Zadawała proste pytania, typu "zdefiniuj iloczyn zbiorów" i sama nie wiedziała, czemu rekrutuje R-a akurat na SRE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po następnych kilku dniach odezwał się znów Dżejson, żeby powiedzieć, że rekrutment jest na dobrej drodze i zanim zaproszą R-a na onsajt interwju, musi pogadać z jednym jeszcze inżynierem, znów z miasta Zurik. &lt;br /&gt;Czwarta rozmowa dotyczyła szacowania czasu wykonywania algorytmów do obsługi dużych baz danych na podstawie specyfikacji technicznej systemu. R- żałował bardzo, że nie miał kalkulatora, bo przeliczanie milionów sekund na tygodnie miało w sobie coś z masochistycznej rozrywki. Inżynier jednak również nie wiedział, dlaczego przepytuje R-a pod kątem SRE - kazali rozmawiać, to rozmawiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po owej rozmowie nakręcone bardzo Pyszczki obmyślały strategię modernizacji Gógla. R- zobowiązał się zresztą, że kiedy już tylko tam będzie, zrobi J-Pyszczkowi przeszukiwanie RSS-ów w readerze, napisze sobie Gtalka pod Linuksa, naprawi kod do Analyticsa żeby był kompatybilny z Bloggerem i wiele, wiele innych rzeczy im tam ponaprawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale po kilku już dniach od tamtej rozmowy wiadomo: serwisy gógla będą ssały, tak jak ssą teraz, bo R-a w Zuryku nie chcą. I nie chcą, co gorsza, powiedzieć, dlaczego chcieli na SRE. Bill za to poprosił R-Pyszczka o zarekomendowanie nazwisk... Bądźcie więc zwarci i gotowi, drodzy Czytelnicy, bo nie wiecie, o kim R- szepnął Billowi słówko...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-5586945257541764229?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/5586945257541764229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=5586945257541764229' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/5586945257541764229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/5586945257541764229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2008/02/o-zimowej-przygodzie-z-firm-na-liter.html' title='O zimowej przygodzie z firmą na literę Gie i dlaczego, na Boga, SRE?'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-2474958911479731745</id><published>2007-12-10T02:38:00.000+01:00</published><updated>2007-12-10T02:58:45.719+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O tym, co chciałby znaleźć J- pod choinką</title><content type='html'>Tym razem wpis będzie mało uniwersalny. Pokapował się bowiem J-Pyszczek ostatnio, że trzeba by wziąć zrobić z blogu użytek i zawrzeć na nim łiszlist odnośnie do tego, co ma mu Mikołaj vel Dziadek Mróz aka Aniołek przynieść pod choinkę. Tradycja wszak tradycją i bez giftów święta obejść się nie mogą. No to po kolei, list do Mikołaja, wersja 2.0.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Święty Mikołaju!&lt;br /&gt;Sorry, że tak po lamersku przez własnego bloga, zamiast bezpośrednio do Ciebie uderzyć, ale jakoś tak się składa, że nie mam &lt;a href="http://www.linkedin.com/pub/6/185/545"&gt;Twojego profilu&lt;/a&gt; w swojej sieci na LinkedInie, na Facebooku jest Ciebie &lt;a href="http://www.facebook.com/s.php?q=santa+claus&amp;init=q"&gt;mnóstwo&lt;/a&gt;, a na gronie w ogóle nie masz profilu porządnego. &lt;a href="http://www.clauschronicles.blogspot.com/"&gt;Twój blog&lt;/a&gt; też nie przewiduje ujednoliconej formy kontaktu z odbiorcami &lt;a href="http://www.northpolecorporateresponsibility.blogspot.com/"&gt;Twoich usług&lt;/a&gt;, nie masz konta na gmailu - naprawdę, niełatwo się z Tobą skontaktować. Mam  nadzieję, że wynajmujesz jednak od googla roboty, które kraulują sieć w poszukiwaniu takich blogaskowych listów do Świętego Mikołaja, jak ten.&lt;br /&gt;Zatem mój łiszlist - z czegóż, gdzie i za ile dostępnego, pod choinką się ucieszę:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.avocado.com.pl/show.php?nazwa=arabellanutmeg&amp;"&gt;Freya Arabella Nutmeg&lt;/a&gt; rozmiar 30G + majtki rozmiar S, cena ok. 240 zł&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.bravissimo.com/products/clothing/strappy-tops/bravissimo/ov15-details.aspx?colour=Pomergranate"&gt;Top z fiszbinami i zapięciem&lt;/a&gt;, rozmiar 30GG, cena od 22 GBP&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.amazon.com/Kindle-Amazons-Wireless-Reading-Device/dp/B000FI73MA"&gt;Kindle&lt;/a&gt; - czyli to dla J-Pyszczka, czym dla jego siostry jest Ipod,  już od 400 USD&lt;/li&gt;&lt;li&gt; Kozaki na wysokim obcasie (ważne, bo chodzi o to, aby pasowały do moich szwedów) marki Bronx, rozmiar 38, już od 200 zł. &lt;a href="http://www.butyk.pl/towar.2393.Kozaki_Bronx_Gillian_13102.html"&gt;Model Gillian,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.butyk.pl/towar.2179.Kozaki_Bronx_Florry_13105.html"&gt;model Florry&lt;/a&gt; albo&lt;a href="http://www.butyk.pl/towar.2036.Kozaki_Bronx_Gitta_13138.html"&gt; model Gitta.&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.pixmania.com/pl/pl/335689/art/roadstar/radio-samochodowe-cd-mp3.html"&gt;Radio samochodowe&lt;/a&gt; koniecznie z wejściem USB, marka obojętna,    cena od 250 zł&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.pixmania.com/pl/pl/570841/art/western-digital/twardy-zewnetrzny-dysk-2.html"&gt;Przenośny twardy dysk zewnętrzny na USB&lt;/a&gt;, cena od 230 zł&lt;/li&gt;&lt;li&gt;A do dysku  koniecznie futerał, żeby się nie wychechłał&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Péter Esterházy, "Harmonia caelestis", Czytenik,  61 zł, do nabycia w każdej księgarni, najpewniej zaś w empiku&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wacław Krupiński,  "Głowy piwniczne", Wydawnictwo Literackie,  34 zł, do nabycia jak wyżej&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Joanna Olczak-Ronikier, "Piwnica pod Baranami", Prószyński i S-ka, 54,5 zł, również w empiku&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Ewa Demarczyk "Śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego", 2 cd, cena 32 zł, też powinno być w empiku, w ostateczności w merlinie.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;I wreszcie hit, który jest tylko w kilku miejscach w sieci: Gyorgy Ligeti, &lt;a href="http://www.kolporter.pl/63981,Muzyka_Muzyka-klasyczna_Vocal-Works-Ligeti-Edition-Vol-4.html"&gt;"Vocal Works-Ligeti Edition Vol.4"&lt;/a&gt;, cena 58,50 zł &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Wszystkich zainteresowanych odegraniem roli Santa Klausa w związku z ogólnodostępnością listy proszę o wcześniejsze skonsultowanie ze sobą prezentów. Żeby się nie zdublować...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-2474958911479731745?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/2474958911479731745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=2474958911479731745' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2474958911479731745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2474958911479731745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/12/o-tym-co-chciaby-znale-j-pod-choink.html' title='O tym, co chciałby znaleźć J- pod choinką'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-8693908307357269653</id><published>2007-11-18T17:12:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T22:33:54.822+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O sensie życia ukrytym w napalaniu i o tym, jak wyglądają wyjazdy na narty (a propos planowanego wyjazdu)</title><content type='html'>Rytm życia J-Pyszczka regulują cykle napalania się na różne rzeczy. Okresy napalenia trwają po kilka tygodni a wieńczy je sukces albo znudzenie tematyką. Jeśli napalenie kończy się sukcesem, to Pyszczek przeżywa wypalenie i pustkę egzystencjalną (takie Heglowskie: napalenie - wypalenie), a jeśli znudzeniem, to Pyszczek znajduje sobie kolejny powód do napalania. I tak w kółko, jakoś się ten Pyszczek toczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie napalenie, na pracę, pieniążki, wszystko-robienie i wszystko-trzaskanie skończyło się J-owi znużeniem, a jego miejsce zajęły wyobrażenia wyjazdu na nartki na Sylwestra. Teraz Pyszczek napala się na śnieg i na Słowację. Przez jego małą J-głowę  przelatują kolejne slajdy z dotychczasowych nartek z R-Pyszczkiem, pysznych i niezapomnianych, okraszonych smaczkiem prawdziwej dorobkiewiczowskiej narciarskiej subkultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim tym, którzy się z Pyszczkami na nartki wybierają (oby się koniec końców wybrali!), J- dedykuje zajawkę tego, jak taki dzień z życia narciarza w Oszczadnicy wygląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstaje się o siódmej rano, z entuzjazmem i z radością na perspektywę zjeżdżania po świeżo-wyratrakowanych stokach. Pyszczki w ogóle to wstają z radością tylko jak są na nartkach. Wychodzi się rano na 10-stopniowy mróz i czekając na przystanku na skibusa, wystawia się mordkę na słoneczko, żeby nie dopuścić, brońboże, do powstania pogoglowej bladości pomiędzy nosem a czołem, murowanej na południowych stokach Wielkiej Raczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skibus przyjeżdża wypchany na full, warszawskimi rodzinkami z warszawskimi dziećmi w salomonach od góry do dołu, bratysławskimi rodzinkami z bratysławskimi dziećmi w sprzętach z go-sportu, nastoletnimi amatorkami białego szaleństwa poprawiającymi przed wyjściem na stok makijaż. Ale trzeba się wepchać, nie ma boli, bo na stok trzeba jakoś dojechać, po drodze można za to wysłuchać refleksji tatusiów usportowionych wymieniających między sobą wrażenia z nakładania łańcuchów na swoje lanosy - nielanosy, beemki - niebeemki, z montażu relingów, z montażu uchwytów na narty i z rowiązywania wszelkich innych zimowych bolączek ojca rodziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak śnieg w nocy spadnie, to za parkingiem P3 skibus staje i czeka, aż płóg udrożni przejazd do wyciągu. Niebywała atrakcja: 40 minut wśród wkurwionych hanysów, warszawiaków i bratysławiaków, którzy przyjechali tutaj na narty, a nie żeby stać w skibusie i niech ich ten cieć wypuści, to oni sobie szybciej dojdą do wyciągu sami, na nogach, a poza tym to trzeba było jechać na Dedovkę a nie na Laliky, na Dedovkę zawsze jest droga przejezdna, a na Laliky to już nigdy więcej, panie, nigdy więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem się robi kolejka trzech skibusów po skipass - trzeba w kolejce stanąć, a jak przyjdze co do czego, robić głupie miny przed kamerą, która robi skipassowe zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem staje się w kolejce na wyciąg: szkółki narciarskie, które wpychają się bocznym przejściem, bramka VIP, która zbiera dwa razy tyle punktów, co zwykła bramka, i dzieci małe hanyskie, warszawskie i bratysławskie i tutejsze, co nie muszą kasować skipassu, bo mieszczą się pod bramką, tylko niech matka zdejmie ci synu kask, bo znowu utkniesz, i syn utyka i cała kolejka oczywiście stoi, amatorzy białego szaleństwa depczą sobie po nartach, uważaj pedale, depczesz mi po nartach, "już kiedyś, wyobraź sobie, patrzę w domu, a tu znaczek atomika mi się starł, przez tych pedałów właśnie, co depczą po nartach", uwagi wymieniane na stronie, wreszcie synek się odtyka, wyłazi spod bramki cholernej, dziesięć krzesełek pojechało pustych, a teraz zamiast siadać, jak leci, to czekają te hanysy i warszawiaki cholerne, na Grażynę, na Gerarda, "Grażyna, jedziesz z nami? To czekamy!", ale Grażyna czeka na Heńka, "A Gerard kaj? Kaj jyz wujek?" "Wujek, wujek chodź z nami siądziesz, pojedziesz z nami!" A wujek zapił już wczoraj, nie dojechał, gdzie jest wujek, czekają amatorzy śniegu na wujka, a krzesełka jadą puste, temperatura kolejki rośnie, jedź pan już kurde, a nie, że pan blokujesz, no to niech pan przepuści żonę, Zdiśka! chodź, pan cię przepuści! Jak już siądą, jak już ruszy, to zaraz się zatrzymuje, bo Zdiśce źle się siadło. Ale  Miki i Andżela, co wyjechali pierwsi, już zdążyli zjechać, chociaż Patrycja z Sylwią jeszcze stoją, no to Miki, Miki, Andżela, kurwa, chodźcie, zajęłyśmy wam, Miki z Andżelą przepychają się przez tłumy, już siódmy skibus dojechał, tumy walą do kolejki, ale Miki z Andżelą dają, dawaj dawaj, po nartach, bokiem, na kucki, dosuwają, doślizgują się do Sylwii, do Patrcyji, siema, siema, jak było, zaje trasa, zaje stok, zaje krzesełka, dawajcie jeszcze raz, dajemy?, dajemy na górę, na czarną, hej! zaje, zaje, jedziemy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie ma to tamto, że wspaniale i entuzjazm, bo z hotelu w połowie stoku cuchnie stołówką. Trzeba się modlić,  żeby tym razem krzesełka nie stanęły nad kominem, ale stają, jak zawsze, zawsze Pyszczkom nad cholernym kominem staną, no to trudno, no to czas na palenie w rękawiczkach, żeby nie czuć pomidorówy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie jest się na górze i widzi się ten boski widok i już chciałoby się zjeżdżać, ale trzeba najpierw podjąć decyzję: w którą stronę jechać? Czy 3 kilometry czerwonej trasy na Laliky, bo na Dedovce są przecież potężne kolejki, czy półtora przez choinki na poślednie krzesełka, a może jednak na Laliky - tam krzesełka lepsze są, bo sześcioosobowe i pokonują różnicę wzniesień w niecałe 10 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;A HREF='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/R0Bkjt9KxuI/AAAAAAAABqY/KLZnrUIYtU4/s1600-h/DSC00044.JPG'&gt;&lt;IMG SRC='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/R0Bkjt9KxuI/AAAAAAAABqY/KLZnrUIYtU4/s320/DSC00044.JPG' border=0 alt='' id='BLOGGER_PHOTO_ID_' &gt;&lt;/A&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O dwunastej, zanim hanysy, warszawiaki i bartysławiaki zejdą na obiad i stoki zrobią się puste, trzeba się wbić na obiad do schroniska. Schronisko jest na samym szczycie, rytuał omiatania butów przed wejściem, mimo to w środku śnieg wbija się w wykładziny, zapach papierosów i piwa dziesięcioleci narciarskich sezonów, ciepło elektrycznych grzejników, na których suszą się czapki, szaliki, rękawiczki z całego turnusu, kotlecik schabowy na obiad i po piwku, i za dwadzieścia złotych człowiek ma potąd, ale jeszcze trzeba siku po tym piwie, każdy musi siku, do kibla kolejka, a zajdź tam po tych kaflach, po schodach, w butach plastikowych, na łydkach pod kątem do przodu, zdejmij ocieplacze, rajtuzy, dziesięć warstw majtek i odsikaj się, żeby jeszcze szelki do muszli nie wpadły, nie jest to takie, panie, proste, a Gerard, co już dojechał, skacowany, to już w ogóle nie daje rady, "Wujek se cały kombinezon salomona obsikał!", krzyczą hanyskie dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiadku znów na stok, hanysy, warszawiaki, bartysławiaki szturmują wtedy schronisko, a Pyszczki cieszą się jak głupie, że jakie to one mądre, że wcześniej poszły, a teraz cały stok dla nich. I zjeżdżają, do czwartej, choć po trzeciej już się muldy robią, ale Pyszczki wiedzą, że za dziesięć czwarta po niebieskiej zjeżdża ratrak, potem można za ratrakiem, świeże pasy, karwingowe łuki na równym zakreślać, ale na końcu trzeba uważać, po szkółka pięciolatków zjeżdża całą ferajną, stoją gówniarze w pługach na najbardziej stromym kawałku, ratrak jedzie, Ola, Tomek, zjedźcie na prawo, szybko, na prawo, ale gdzie jest prawo?, gdzie jest lewo?, skąd ma Ola, Tomek, w tym wieku wiedzieć, poza tym stromo, no to zator, ratrak stoi, dzieci stoją, pan od szkółki podchodzi na górę, żeby Olę, Tomka wziąć, ale co może jeden pan od szkółki na tyle dzieci, wszystkie stoją, bo stromo, bo ratrak, to już Pyszczki wiedzą, że dziesiątego zjazdu nie zrobią, bo zaraz zamykają wyciąg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem znów się czeka na skibus, ale ten szybko przyjeżdża, człowiek wsiada pierwszy, to nawet zajmie miejsce siedzące, i tak zresztą wszystkie hanysy i warszawiaki wysiądą przy parkingu P3, najwyższym, bo oni autami jeżdżą, a nie jak Pyszczki, znowu się cieszą jak głupie, że one to skibusem na sam dół, o nic się nie muszą martwić, piwa się mogą napić, butów nie muszą przebierać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem odwiedza się sklep słowackiej sieci Jednota i kupuje się dużo piwa, keltów, staropramenów, świetlych bażantów i ćmawych kozielów, plus lokalny rizling, najlepszy - nitrzańskie knieża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nartkach człowiek spocony, więc bierze się prysznic i wskakuje się w dżinsy, a potem już do wieczora, do późnej nocy - główna atrakcja słowackiej kultury: picie piwa i oglądanie jednotki, slovenskiej televizie. Najlepsze jest zgadywanie odpowiedzi w milionerach i w jednym z dziesięciu, R-Pyszczek bije faworytkę Petrę Matejovą na łeb, na szyję, a o dwudziestej lecą noviny, to Pyszczki przynajmniej wiedzą, co się w świecie dzieje. O dziesiątej, jest się już zmęczonym, trzeba się położyć spać, żeby następnego dnia wstać jeszcze wcześniej, niż tym razem, żeby być na stoku przed tymi wszystkimi hanysami, warszawiakami i bartysławiakami... Taki punkt honoru, obiekt napalania, nieosiągnięty przez cały wyjazd: zdążyć na pierwszego skibusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak się toczy, aż się znudzi, albo aż się na tego pierwszego skibusa wreszcie wstanie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-8693908307357269653?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/8693908307357269653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=8693908307357269653' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/8693908307357269653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/8693908307357269653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/11/o-sensie-ycia-ukrytym-w-napalaniu-o.html' title='O sensie życia ukrytym w napalaniu i o tym, jak wyglądają wyjazdy na narty (a propos planowanego wyjazdu)'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/R0Bkjt9KxuI/AAAAAAAABqY/KLZnrUIYtU4/s72-c/DSC00044.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-409759055233390942</id><published>2007-11-13T13:44:00.001+01:00</published><updated>2008-02-19T12:13:11.250+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kariera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O tym, jak J-Pyszczka rekrutowano, twierdzeniu Goedla i roszczeniowej postawie</title><content type='html'>Tym razem będzie historia, którą J-Pyszczek opowiadał już setki razy różnym swoim krewnym i znajomym. Ale że zawsze niechcący pomijał jakieś istotne szczegóły, tutaj przedstawi ja z pełną uwagą dla detalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A było to tak: R-Pyszczek znalazł sobie bardzo sensowną pracę w swojej niszy programistycznej. Pisze w pajtonie, siedzi przed komputerem, do tego mają mu podobno płacić jakieś sensowne pieniądze. J- postanowił więc, że on też. Wysyłał więc cefałki tu i ówdzie, między innymi do firmy będącej Googlem na miarę Mokotowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po niedługim czasie od wysłania oferty Gógiel z Mokotowa odezwał się do J-Pyszczka celem zaproszenia go na rozmowę. J- poszedł, a jakże, ubrawszy się w swoje wyczesane szwedy z liwajsa, z nastawieniem, że nigdy nic nie wiadomo, ale może i coś wypali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że J-a nie chcą tam na stanowisko, na które aplikował, ale na inne, do działu koordynacji projektu. Tym większe uradowanie J-Pyszczka - znaczy, że przeczytali cefałkę, a właściwie wypałeniony przez J-a kwestionariusz na stronie firmy, którego sztampowość spełniała wszekie standardy wyznaczone przez specjalistów hjuman risorses z gazety pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy pytano J-a o to, jaką jest osobą ("Proszę nam powiedzieć, w dwóch zdaniach, jaka pani jest, ale nie jako pani, tylko jako osoba"), co to jest lambda ("- Ale chodzi o grecką literę?", "- Nie, o lambdę w programie pyton"), i o to, co umie z algebry, w szczególności, czy umie liczyć eigenwektory. Było miło, ale zapowiedziano Pyszczkowi, że będzie musiał rozwiązać zadanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach J- dostał zadanie: napisać, do czego służą wektory i wartości własne endomorfizmów. Pyszczek nie jest leszcz, więc wziął wysmażył pedeefa o wektorach i wartościach, zrobił nawet własny rysunek do tego, i wysłał. Dostał odpowiedź, że prezes zaprasza na kolejną rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczek się podjarał okropnie (błąd), wygóglował prezesa, dowiedział się, że prezes interesuje się logiką matematyczną i pisywał artykuły do zagranicznych naukowych żurnali; Pyszczek zakupił więc sobie w rezerwacie żakiecik i poszedł. Prezes okazał się być geekiem jak z hasła encyklopedycznego, choć do Larry'ego było mu daleko, ale Pyszczek takich lubi, więc nawet mu się spodobał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku rozmowy prezes pytał Pyszczka o twierdzenie Goedla, o to, co to jest logika formalna, o przewidywaną tematykę doktoratu i o to, jak sobie wyobraża łączenie pracy naukowej z pracą zawodową tak zwaną. A potem powiedział, że tak naprawdę, to chodzi o inne stanowisko - o kwatermistrza od trudniejszych rzeczy, czyli, jak to się zwie w żargonie, o realizację projektów zewnętrznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz wychodzi na to, że J- jest typowy przedstawiciel pokolenia roszczeniowców. Bo nie cieszy się, jak głupi, że chcą mu dać robotę, więc trzeba brać, tylko zastanawia się i analizuje: czy mu się spodoba, czy go będzie satysfakcjonować, czy za taką kasę nie szkoda wajchy i czy będzie miał możliwości rozwoju. I czy przy realizacji projektów zewnętrznych przyda mu się kiedyś wiedza, że jeśli arytmetyka jest niesprzeczna, to jest niezupełna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-409759055233390942?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/409759055233390942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=409759055233390942' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/409759055233390942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/409759055233390942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/11/o-tym-jak-j-pyszczka-rekrutowano.html' title='O tym, jak J-Pyszczka rekrutowano, twierdzeniu Goedla i roszczeniowej postawie'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-1222473665586595569</id><published>2007-10-22T02:01:00.000+02:00</published><updated>2007-10-22T02:21:09.272+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>O czymże innym, jeśli nie o wyborach</title><content type='html'>Będzie krótko. Pyszczki poszły zagłosować. Konstanty Turski nie zdołał zgłosić swojej listy, niestety. Nie było więc na listach żadnego godnego reprezentanta Pyszczków. Nawet na prawicy. Pe i eS zawiodło na czerwono:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvokEQ52bI/AAAAAAAABls/GWQ0iU53Y4M/DSC04097.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvokEQ52bI/AAAAAAAABls/GWQ0iU53Y4M/DSC04097.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Liga również, mimo że J-Pyszczkowi wyszło w &lt;a href="http://latarnik.gazeta.pl/compass/"&gt;Latarniku.pl&lt;/a&gt;, że to Lidze właśnie powinien udzielić poparcia. Ale nie udzielił.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RxvokUQ52cI/AAAAAAAABl0/_rYa3WyoWvk/DSC04098.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RxvokUQ52cI/AAAAAAAABl0/_rYa3WyoWvk/DSC04098.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tak, Pyszczki oddały głosy ważne i przyczyniły się do tego, że jest, jak jest. Z niecierpliwością czekają teraz na zapowiadany przez Małego Brata nowy Trzynasty Grudnia. Gorzej, gdy okaże się jutro rano, że firma "C" zatrzymała skoro świt Donalda Trąbe, za współpracę z ,,Faktami i Mitami'', Piterę, pod zarzutem korupcji, Balcerowicza, na wszelki wypadek, Bufetową, za rozkopy w stolycy, i Radka Sikorskiego, za szpiegostwo na rzecz Jej Królewskiej Mości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvolEQ52dI/AAAAAAAABl8/J_w97T6ghYQ/DSC04103.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvolEQ52dI/AAAAAAAABl8/J_w97T6ghYQ/DSC04103.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvomEQ52eI/AAAAAAAABmE/A9Qaki-ZU2Y/DSC04105.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RxvomEQ52eI/AAAAAAAABmE/A9Qaki-ZU2Y/DSC04105.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-1222473665586595569?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/1222473665586595569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=1222473665586595569' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/1222473665586595569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/1222473665586595569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/10/o-czyme-innym-jeli-nie-o-wyborach.html' title='O czymże innym, jeśli nie o wyborach'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-850461318243295603</id><published>2007-10-19T15:29:00.000+02:00</published><updated>2007-10-19T15:35:11.572+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O Premierze Turskim, czyli jak pani Holland dała ciała, a Agora ją jeszcze promuje</title><content type='html'>J-Pyszczek już wie, na którą partię będzie głosował w niedzielę. Na Polski Blok Centrowy. O ile oczywiście premier Turski zdąży objąć kierownictwo partii. Nigdy nic nie wiadomo - Krystyna Sochaczewska trzyma się przecież na swoim stołku całkiem nieźle. Ale J- wierzy z całego serca, że Konstanty Turski posunie Sochaczewską, a potem, jak już wygra te wybory i uformuje kolejny rząd, posunie całą resztę: Matajewicza, Naruszewskiego, Wandurskiego. I Bronka, tego, co go Naruszewski posunął, Bronka też. I wtedy będzie żyło się lepiej. Wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak ktoś nie wierzy, niech sobie wejdzie na blog Pana Premiera, o tutaj: &lt;a href="http://konstantyturski.pl"&gt;http://konstantyturski.pl&lt;/a&gt; i niech się sam przekona, że Pan Turski to prawdziwa alternatywa dla Polski. Czysty jak łza, mówi po angielsku, nie zdradza żony, był w Ameryce, wykłada w Wyższej Szkole Ściemniania i Wszystkiego Najlepszego w Zamościu (nie w Pułtusku, bo to by się za bardzo z Tuskiem kojarzyło), lata na lotni, wszystko robi, wszystko trzaska i jeszcze, jak mówi swoim tubalnym głosem: &lt;br /&gt;- Prosze zdjąć tę linkę, tylko tak delikatnie, - to polskie kobiety po prostu miękną w rzepkach. I jak tu nie chcieć pana Turskiego na prezydenta? Albo może na papieża?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serial Ekipa, którym żyją teraz widzowie Polsatu, użytkownicy BitTorrenta i tak zwana polska inteligencja, to, zdaniem J-Pyszczka, reklamówka Platformy rozciągnięta na kilkanaście odcinków. Wycyrklowanych tak, żeby kadencja rządu Turskiego skończyła się tuż przed wyborami w realu. Oczywiście - gdzie Turski, a gdzie Tusk! Jeden ma jednodniowy zarost, drugi pupę niemowlaka; jeden ma synka, który dobrze się uczy i nie przeklina, drugi ma córeczkę, która tańczy z gwiazdami i mizdrzy się w telewizorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekipa jest trochę bardzo śmieszna. Z kilku przyczyn: nachalny produkt plejsment marek Agory + konwencja realistyczna robią wrażenie, że media w Polsce ograniczają się tylko do gazety.pl, Gazety Wyborczej, TOK FM i fikcyjnej TVT (dziwne, że w serialu nie występuje słoneczko Polsatu). Kostki z markami Agory śmigają po pierwszym planie ilekroć Agnieszka Holland pokazuje, jak sobie wyobraża konferencję prasową od kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle, to, jak sobie Agnieszka Holland wyobraża pewne rzeczy, wywołuje u Pyszczków salwy śmiechu. Na przykład, jak sobie wyobraża fachowca od finansów - musi być doktorem ekonomii, musi nosić w uchu słuchawkę bluetooth, musi umieć rozwiązać problem deficytu handlowego dwoma równaniami na tablicy i musi umiec odmienić przez przypadki dwa słowa: aprecjacja i deprecjacja.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może, gdy PBC wygra niedzielne wybory a ministrem edukacji zostanie kolejny doktor ekonomii ze Szkoły Wyższej Ściemniania w Zamościu (wiadomo, ekonomista we wszystkim kompetentny, tak jak do tej pory było z filozofami), być może wtedy, uczniowie będą mogli wybierać na maturze ustnej z polskiego spośród następujących tematów:&lt;br /&gt;,,Symboliczny i metafizyczny wymiar doktoratu z ekonomii w Ekipie''&lt;br /&gt;,,Lustracja jako krzywda i upokorzenie - postać Henryka Nowasza jako postać tragiczna''&lt;br /&gt;,,Emo czy metroseksualizm? Etos współczesnego mężczyzny w Ekipie na podstawie postaci premiera Turskiego''&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-850461318243295603?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/850461318243295603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=850461318243295603' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/850461318243295603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/850461318243295603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/10/o-premierze-turskim-czyli-jak-pani.html' title='O Premierze Turskim, czyli jak pani Holland dała ciała, a Agora ją jeszcze promuje'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-3196667856687659925</id><published>2007-09-21T01:41:00.000+02:00</published><updated>2007-09-21T03:09:22.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='staniki'/><title type='text'>O strasznych chceniach, stanikach i osaczonym R-Pyszczku</title><content type='html'>Kiedy J-Pyszczek był mały, pocierpiwał na dolegliwość polegającą na niekontrolowalnej dominacji woli nad ciałem. Kiedyś na przykład, w wieku mniej więcej lat sześciu, J- zachorował na chcenie lalki Barbie. Nie chodziło o Barbie dokładnie, bo Barbie były strasznie drogie, ale o przyzwoitą podróbkę dostępną w lokalnym mallu Klimczok w Bielsku-Białej, zwaną w J-Pyszczkowym idiolekcie ,,flerką''. Flerka była absolutnie wymarzona - miała mieć brązowe włosy, plastikowe cycki i nazywać się Fallon, jak córka Blake'a Carringtona (J- bardzo się identyfikował z Fallon, jak był mały). Jedyny problem tkwił w tym, że J- lalki nie miał. Skutkiem tego, pewnego wakacyjnego dnia, J- dostał wymiotów, gorączki i bólu brzucha. Objawy klasyczne dla anginy, toteż po całym dniu wyrzygiwania ciocinej kuchni, został mały J- zaprowadzony przez Ciocię Ziucię do doktora. Doktor nie stwierdził żadnych bakteryjnych czy wirusowych nieprawidłowości, mimo że mały J- zarzygał go od stóp do głów w trakcie badania. Cioci Ziuci zrobiło się jakoś mimowolnie J-dziecka żal, więc na pocieszenie została zakupiona Fallon. I co? Rzyganie, gorączki, bóle - minęły, jak ręką odjął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście, J-Pyszczek wyrósł już z wymiotowania z powodu strasznego chcenia. Ale za to ma inne objawy. Otóż J-, jak strasznie czegoś chce, to dostaje ADHD: nie może się na niczym skupić, ciągle myśli o chcianej rzeczy, a chcenie samo w sobie pochłania cały mały procesor w jego puchatym różowym rozumku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkąd J- zmienił fokus zainteresowań z logiki formalnej na bieliznę damską, zapragnął strasznie mieć Arabelkę. &lt;a href="http://www.freyalingerie.co.uk/product.asp?range_id=479&amp;season=AW2007"&gt;Arabelka&lt;/a&gt; to super śliczny wypasiony stanik firmy Freya za 29 funtów, dostępny w rozmiarach aż do literki J. Co gorsza, Arabelkę ma większość dziewczyn z &lt;a href="http://biusciaste.prv.pl"&gt;Lobby&lt;/a&gt; (tak, jak kiedyś było z nieszczęsnymi Barbie, że wszystkie dziewczyny je miały). Co jeszcze gorsza, Arabelka na jesień 2007 ma kolor intensywnie różowy, co sprawiło, że J- autentycznie na nią zachorował. Obiecał sobie więc, że jak tylko zda makroekonomię, to pójdzie do &lt;a href="http://www.avocado.com.pl/"&gt;Avocado&lt;/a&gt; na Bracką (do takiego super wypasionego sklepu ze stanikami i majtkami, w którym panie pakują bieliznę do różowych torebek) i sobie Arabelkę zakupi, żeby móc wreszcie z powrotem normalnie funkcjonować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj waśnie J- pobrał wpis z makro (żeby nie było, na czwórkę zdał!) i postanowił się wybrać do swojego ulubionego sklepu. Z R-Pyszczkiem, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizyta w Avocado to było dla R-Pyszczka przeżycie - jak sam określił, - etnograficzne. Po pierwsze, same baby. Po drugie, dyskutują o stanikach. Po trzecie, wszędzie pełno staników - staniki na wieszakach, staniki na ladach, staniki spadające z wieszaków, szuflady pełne staników. Same staniki. R-Pyszczek osaczony stanikami: miseczkami, obwodami, ramiączkami, haftkami. Po czwarte, pani ekspedientka: pełen biuściasty profesjonalizm (należy jej się szacun za pukanie do przymierzalni i przynoszenie do przymierzenia staników, o których J- od razu powiedział, że nie kupi, bo są za drogie). R- oczywiście cały czas asystował w przymierzalni. Ciężko orzec, czy dlatego, że lubi przymierzać J-Pyszczkowi staniki, czy też dlatego, że nie chciał, zeby go ominął widok dwóch biuściastych kobiet, z których jedna z całym namaszczeniem maca drugą po dekolcie. Żeby dobrze ułożyć stanik, a jakże! W każdym razie: folklor stanikowy przypadł chyba R-owi do gustu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Summa summarum, efektem Pyszczkowego wyjścia było ogromne rozczarowanie wymarzoną Arabelką. Okazało się, że powyżej miseczki G Arabelki wcale nie są przezroczyste, tylko usztywniane jakąś parcianą podszewką, jakby miały przytrzymywać wory kartofli, a nie biust. Do tego, J- mieścił się w rozmiar 65GG (dla niezorientowanych: 65 to obwód pod biustem w centymetrach), a przecież mierzy fizycznie 82 centymetry. To tylko świadczy o tym, że staniki są obecnymi czasy szyte z potwornie rozciągliwych materiałów (skandal!). Swoją drogą, gdzie kupują staniki kobiety o połowę cieńsze od J-Pyszczka? Wciskają się w standardowe 70-tki i 75-tki? Toż to im musi jeździć po łopatkach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ogóle, a propos staników, to taki Korwin-Mikke, walczący z Komisją Europejską, powinien się przejść do takiego Avcoado i spróbować dobrać sobie rozmiar biustonosza. Może wtedy przekonałby się, że wymuszona, odgórna standaryzacja JEST DOBRA, zwłaszcza w przypadku rozmiarów. Bo nie może tak, kurdę, być, że J- raz wchodzi w 70GG, raz w 70F, a za to 75F jest na niego za małe. Koniec końców, J-Pyszczek zakupił sobie pierwszą w życiu literkę J. Avocado Gloria 65J. Z kryształkami Swarovskiego i w ogóle full pełen wypas. Wprawdzie R- chciał, żebyśmy wzięli model Thalia z firmy Empreinte (ponoć się czyta ęprę, choć J- zawsze myślał, że emprejnte). J- wykazał się jednak zdrowym rozsądkiem (R- powinien być dumny!) i powiedział, że stanika wartego pół 19-calowego monitora LCD to on nie chce. Pani ekspedientka, choć w pełni profesjonalna, nie mogła zupełnie tego zrozumieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-3196667856687659925?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/3196667856687659925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=3196667856687659925' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/3196667856687659925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/3196667856687659925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/09/o-strasznych-chceniach-stanikach-i.html' title='O strasznych chceniach, stanikach i osaczonym R-Pyszczku'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-7638668740697911699</id><published>2007-09-20T01:49:00.000+02:00</published><updated>2007-09-21T02:02:59.429+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>O dobrobycie, ałtku i przedwyborczych rozterkach</title><content type='html'>Od kilku dni J- nosi się z zamiarem napisania noteczki na swojego różowego SŁIIIT blogaska, po pierwsze, bo idą wybory, których otoczka beletrystyczna sukcesywnie napełnia J-a goryczą, a po drugie, bo Pyszczkom wzrósł &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_Rozwoju_Społecznego"&gt;Human Development Index&lt;/a&gt; (taki ONZ-owski indeks, co, mierzy dobrobyt, jak komuś się nie chce na wikipedii sprawdzać). Dzisiaj Pyszczki w związku z tym starły się w małym sporku: czy J- powinien napisać o nowych mebelkach z ikejki i jeżdżeniu ałtkiem po mieście stołecznym, czy też powinien raczej poubolewać nad brakiem reprezentacji politycznej Pyszczków, na którą to Pyszczki mogłyby ewentualnie zagłosować. R- twierdził oczywiście, że nikogo nie interesują bolączki polityczno-społeczne J-Pyszczka, a mebelki z ikejki, ałtko, nowe przepisy kulinarne - owszem. J- wierzy jednak, że nie samym dobrobytem człowiek (pardon, pyszczek) żyje i wpadł na genialny (jak zwykle!) pomysł, by połączyć oba tematy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza kwestia jest więc taka, że Pyszczki mają teraz dobrobyt, że hej! Nie bez kozery w końcu R- zasuwał na tym Zachodzie przez wakacje. Mieszkają tam, gdzie kiedyś - w mega super hiper kawalerce przy Łazienkach. Urządziły ją sobie mebelkami i akcesoriami z ikejki - kuchnię na niebiesko-czarno-stalowo, pokój na czerwono-zielono-pomarańczowo-żółto-różowo (znaczy, na kolorowo, po prostu), wuce na sraczkowato (w sumie, to nie było czego urządzać), a w łazience powiesiły zasłonkę prysznicową z Simpsonami w skali 1:1. Musiały również kupić nowe regały, bo okazało się, że zwiększył się im księgozbiór. Teraz jest to już 12 metrów bieżących grzbietów książek. Z tego:&lt;br /&gt;2,4 metra filozofii,&lt;br /&gt;1,6 metra informatyki,  &lt;br /&gt;1,4 psychologii ewolucyjnej, lingwistyki i kognitywistyki, &lt;br /&gt;1,1 metra socjologii i historii,&lt;br /&gt;40 cm literatury prawicowo-konserwatywnej J-Pyszczka. &lt;br /&gt;Reszta to beletrystyka, podręczniki i semperki (zeszyciki kfazinaukowe wydane nakładem wydawnictwa &lt;a href="http://www.semper.pl/index2.html"&gt;semper&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najfaniejszą zabawą było oczywiście układanie książek tak, żeby ostateczny układ odzwierciedlał hierarchię wartości intelektualnych Pyszczków. I tak, filozofia powędrowała na najniższe półki, ustępując miejsca ,,Księżom wobec bezpieki'', ,,Tajnej policji przy robocie'' i ich przyjaciołom. ,,Spór o granice języka'' został postawiony obok postmodernistów (wyjdzie wszystkim na zdrowie), a centralne miejsce zajęła brązowa seria Klasyka Informatyki z &lt;a href="http://www.wnt.com.pl/"&gt;WNT&lt;/a&gt;. Jest też półka-ołtarzyk, na której stoją Culinaria Europy, cały Umberto Eco, Lewis Caroll, Themerson i Barańczak. Do tej półki należy podchodzić z szacunkiem i nabożeństwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna biblioteczka potęguje dobrobyt, ale co dopiero &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Hyundai_Atos"&gt;ałtko&lt;/a&gt;! Otóż Pyszczki dostały je w postślubnym prezencie i śmigają nim po całej stolycy. Ałtko ma swoje plusy: można nim zajechać w niedzielę jak porządna polska rodzina do CeHa Arkadia, do Sadyba Bestmol, albo do Ikejki, Janki, Marki, gdzie dusza zapragnie. Dzięki takiemu jeżdżeniu Pyszczki zwracają teraz więcej uwagi na stan tak zwanych dróg polskich - i teraz będą mogły z Mareczkiem na przykład wymieniać się doświadczeniami w kwestii dziur i kolein.  Zatem kolejny plus: nowe tematy do dyskusji. Swoją drogą, J- już słyszy te dyskusje: a widziałeś ten rozje**ny asfalt przy zjeździe na Modlińską? A na trzecich światłach na Witosa licząc od Czerniakowskiej, stary, tam to jest, k***a, studzienka na pół metra!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minus ałtka pierwszy jest taki, że ssie paliwko, a paliwko kosztuje. A drugi, że J-, prowadząc, stresuje się, że nie jest perfekcyjną kierownicą. Całe szczęście, ałtko ma wsiową rejestrację ze Stargardu Szczecińskiego, i dlatego jak J- się uśmiechnie i pomacha rączką, to ci niewsiowi dają mu taryfę ulgową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie biorąc rzecz, Pyszczki żyją teraz w strasznym dobrobycie, aż głupio się chwalić. I teraz wkracza na scenę temat drugi: jaka polityczna formacja będzie reprezentować interesy Pyszczków? To już nie jest, proszę Szanownych Państwa, wcale śmieszne pytanie. Zwłaszcza - w obliczu zbliżającej się parodii demokracji pt. wybory parlamentarne 2007.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki zawsze mówiły, że jak co do czego, to będą głosować na Korwina. No bo skoro Polandia przeżyła PiS, to z UPRem nie powinna mieć problemów. Wszak więcej się zpesuć nie da - czemu więc nie dac szansy? Ale odkąd wiadomo, że Korwini się zblokowali z Gietychowem, startują z list LPR, Pyszczki trzymają się za głowy, pękając ze śmiechu, jak Giertychy mówią, że Liga jest partią kapitalistyczną. Z becikowym na sztandarach.&lt;br /&gt;UPR odpada więc, bo jest niepoważna - lekceważy zupełnie swój żelazny elektorat liberałów na rzecz mandatów uzykanych dzięki kato-oszołomom. Korwinom dziekują więc Pyszczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Platformersi odpadają, bo jeśli czyjekolwiek interesy reprezentują, to tylko sepleniących: aby żższiło sie lepiej. Wszzyssthkim - &lt;a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-6653386195322054850&amp;q=aby+%C5%BCy%C5%82o+sie+lepiej&amp;total=13&amp;start=0&amp;num=10&amp;so=0&amp;type=search&amp;plindex=1"&gt;mówi Donald&lt;/a&gt;. Poza tym, kampania czysto negatywna, jaką platformersi uprawiają, daje do myślenia: czyżby nie mieli żadnych konstruktywnych pomysłów? Takim Pyszczki nie ufają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wyboru stają też podobno baby, &lt;a href="http://www.polskajestkobieta.org/"&gt;Manuela Gretkowska i spółka&lt;/a&gt;. Fajnie, J- czytał kiedyś jej powieść o kobiecie z dwiema łechtaczkami, która czekała, aż, za przeproszeniem, zerżnie ją (język autorki, a nie J-a) kangur. Nagie plakaty wyborcze też wiele mówią o profesjonalizmie kandydatek. Zaś hasło kampanii zrobiły se laski na miarę Kononowicza. Ten chciał, żeby nie było niczego. Partia Kobiet chce wszystkiego - dla przyszłości. R.E.S.T.E.K.P.A. za blond-podejście do kwestii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lechu mówi, że trzeba głosować na Witosa. Na PSL, znaczy. Są w tym pewne racje: Pawlak używa Linuksa, propaguje open source, prowadzi całkiem sensowną &lt;a href="http://www.pawlak.pl/"&gt;stronę&lt;/a&gt;. Nie skompromitował się jeszcze - nie kolaboruje z lepperami, jak podobno chce ten komuch Miller, nie wszedł w koalicję z PiSem... Z drugiej strony, czy interesy Pyszczków na pewno najlepiej będzie reprezentować partia chłopska???&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-7638668740697911699?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/7638668740697911699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=7638668740697911699' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/7638668740697911699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/7638668740697911699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/09/o-dobrobycie-atku-i-przedwyborczych.html' title='O dobrobycie, ałtku i przedwyborczych rozterkach'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-2999280977491754321</id><published>2007-08-17T19:58:00.000+02:00</published><updated>2007-09-16T17:30:36.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='holandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mieszkanie'/><title type='text'>O tym, jak strasznie jest w Holandii</title><content type='html'>R-Pyszczek, wiadomo, spędza tegoroczne wakacje pracując ciężko na tak zwanym Zachodzie. Pracuje wprawdzie na cefałkę, a nie na chleb, dom, dzieci, psy, samochody, ale  nie znaczy  to bynajmniej, że R-Pyszczek ma w tej swojej Hadze życie jak w Madrycie. O nie! J- to wie, bo spędza właśnie u R-a jeden wakacyjny tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie tego tygodnia R- oczywiście chodzi do pracy. Praca jest straszna, ponieważ zaczyna się o dziewiątej rano a kończy o osiemnastej. Osiem godzin plus przerwa na lancz. R-Pyszczek musi w związku z pracą wstawać o ósmej rano (stęk..), pościelić kanapę (stęk..) i chodzić na autobus, z którego przesiada się potem na tramwaj, żeby w czterdzieści minut (stęk...) dojechać do biura. Tak długo, bo R-Pyszczek mieszka na najprawdziwszych na świecie suburbiach. Zajmuje pokoik w domku szeregowym (w Holandii nie ma innych domków, dom wolnostojący jest instytucją nieznaną), na parterze, z oknem na ulicę, po której nic  nie jeździ, i na pelargonie, które codziennie podlewają opiekunowie domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RsXiekJ6jvI/AAAAAAAABZY/HV7GXPT-v1s/DSC03889.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RsXiekJ6jvI/AAAAAAAABZY/HV7GXPT-v1s/DSC03889.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na suburbiach jest okropnie poprawnie. Wszyscy przechodnie mówią sobie hujemiddah (dzień dobry), niezależnie od tego, czy się znają, czy nie. Rowerzyści mają miny, jakby nażarli się prozaku, a psy nie robią kup. Koty wolnochodzące mają obroże, a zabudowa przypomina domek Lotty z ulicy Awanturników z Miasteczka Astrid Lindgren.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze straszniejszy jest sam dom (guzik, żaden dom - kurnik), w którym mieszka R-. Dom jest wynajmowany czterem osobom. Każdy ma swój pokój, natomiast kuchnia i łazienka są dzielone. Zgodnie z prawem holenderskim, które przewiduje jakieś niesamowite przywileje dla najemców zamieszkujących lokal dłużej niż 6 miesięcy, dom jest wynajmowany lokatorom tylko na krótsze-niż-półroczne okresy. Domem opiekują się dwie starsze osoby, biały starszy pan i biała starsza pani, zatrudnione specjalnie przez białe starsze małżeństwo właścicieli domu. Dodajmy, że cała czwórka mieszka w pobliżu domu. Biały starszy pan, na oko siedemdziesięciolatek, jest odpowiedzialny za router bezprzewodowy, który biali starsi ludzie trzymają zamknięty na strychu, żeby nikt nie ukradł. Kiedy router się zawiesza, biały starszy pan przychodzi go zrestartować. Dodajmy, że tylko on może restartować router, ponieważ jest za niego odpowiedzialny. W tym celu biały starszy pan wdrapuje się na strych, otwiera kluczem drzwi do pokoju z routerem i odłącza go do prądu. R- wymyślił lepszy sposób restartowania routera. Wchodzi spod przeglądarki na interfejs routera (który, a jakże, jest niczym niezabezpieczony) i po prostu klika ,,reset''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz internetu, do zakresu kompetencji białego starszego pana należy też mycie od zewnątrz okien R-Pyszczka, aby się błyszczały i było przez nie widać (mimo że R- w ogóle ich nie odsłania) oraz mycie zlewu kuchennego i chowanie  gąbek i myjek do szafki. Na holenderskich przedmieściach, jak się bowiem okazuje, zostawienie na zlewie wyciśniętej myjki jest istnym faux pas. Myjkę/gąbkę/cokolwiek wilgotne należy schować do szafki, jak poucza holenderski know-how, aby tam stęchło spokojnie w ukryciu, zamiast suszyć się na widoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biała starsza pani, która współopiekuje się domem, jest odpowiedzialna za pralkę. Otóż pod schodami stoi pralka, z której mogą korzystać lokatorzy domu. Aby jednak z niej skorzystać, lokator musi wcześniej zadzwonić i się umówić na prąd. Chodzi bowiem o to, aby lokatorowi potrącić za pranie dziesięć euro. A jak najłatwiej skontrolować, czy lokator zrobił pranie? Należy odłaczyć od pralki prąd i pobierać opłatę za każdorazowe włączenie. Prąd od pralki włącza się na zamkniętym strychu (tam, gdzie stoi router), dzięki czemu żaden niepożądany, nieuczciwy lokator nie może sobie pozwolić na praniową samowolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biała starsza pani opiekuje sie też mikroskopjinym ogródkiem na tyłach domu. Ogródek jest odpicowany jak cholera - stoją w nim gipsowe kaczki, doniczki z ziołami, ławeczka, krasnale, bógwieco. Ogródka z ulicy nie widać - widać go tylko z okien sąsiadów. Oczywiście, do ogródka NIE można wchodzić, jak się jest lokatorem - wchodzić tam może tylko biała starsza pani i biały starszy pan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego jeszcze nie można? Zostawiać jedzenia poza lodówką - nieważne, że jest zamknięte w garnku, apetyczne i nie śmierdzi. 100% szans, że biały starszy pan takie jedzenie wstawi w całym garze z pokrywką do grubego worka na śmieci i postawi w schowku na pralkę - trudno pytać, w jakim celu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie można też używać łazienki po 22, ponieważ nie, i spuszczać klapy od sedesu - ponieważ jest przykręcona (celowo) do ściany. Bógjeden wie po co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie obserwacji samych tylko suburbiów J- ma już miliony argumentów na poparcie tezy, że R- jest w tej całej Holandii strasznie biedny i że ma jak najzdrowsze powody, aby odczuwać nieszczęście. W porównaniu z Belgią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam trzymało się router na korytarzu - i nikt nie kradł, można było siedzieć w ogródku, za małe pranie płaciło się 4 euro (za dwunastokilogramowe - 8), psy robiły kupy, na murach stało wielkie graffiti "vuur en vlamen voor de staat", a czarne dizajnerskie ziomy grały pod Pyszczków domem w kosza w rytmie teknobałnsu puszczanego z otwartego samochodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki strasznie tęsknią za Belgią, tą oazą normalności...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-2999280977491754321?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/2999280977491754321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=2999280977491754321' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2999280977491754321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2999280977491754321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/08/o-tym-jak-strasznie-jest-w-holandii.html' title='O tym, jak strasznie jest w Holandii'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-209447072306523482</id><published>2007-08-03T01:14:00.000+02:00</published><updated>2007-09-21T02:05:39.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='staniki'/><title type='text'>O Lobby, czyli porcja memetycznego intruzerstwa</title><content type='html'>Jak wiadomo, IV Rzeczpospolitą rządzi układ, a na układ składają się rozmaite lobby. Najbardziej znane, w których wpływy trudno wątpić, to lobby żydowskie i lobby eurosocjalistyczne, o czym pouczają nas wielcy tego świata, &lt;a href="http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=70"&gt;Stanisław Michalkiewicz&lt;/a&gt;, Janusz Korwin-Mikke i ojciec Rydzyk. Ciut mniej znaczące, ale też prężne, są lobby ekologów (finansowane przez alterglobalistów) i lobby alterglobalistów (finansowane przez globalne korporacje). Ale jest również inne lobby, niemniej potężne, które J-Pyszczek odkrył i do którego zrazu się zapisał. &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203"&gt;Lobby Biuściastych&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lobby Biuściastych to grupa kobiet, które, jak twierdzi R-Pyszczek, ,,mają obsesję na punkcie swoich cycków''. Można się poczuć obrażonym, w szczególności będąc J-Pyszczkiem, ale R- od razu asekuracyjnie dodaje: ,,zdrową, dobrą obsesję!''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motto przewodnie Lobby Biuściastych brzmi: ,,świat nie kończy się na D''. Lobbystki walczą ze smutnym faktem, jak same piszą, że ,,większość Polek nosi źle dobrane staniki''. I trudno się pod ich mission statement nie podpisać, wszak znane są opłakane skutki noszenia źle dobranych staników: &lt;br /&gt;- emigracja piersi (migrują, ba, pod pachy!), &lt;br /&gt;- podjeżdżające na plecy zapięcia widoczne w letnich kreacjach z odkrytymi plecami (mogą zostać rozpięte przez tak zwanego zboczeńca z ulicy), &lt;br /&gt;- obwisłość (przy stanikach z za dużym obwodem pod biustem), &lt;br /&gt;- spłaszczenie (przy stanikach z za małymi miseczkami), &lt;br /&gt;- a nawet multyplikacja piersi (z dwóch na cztery!), gdy miseczka bułkuje górą, a fiszbina przecina wpół! &lt;br /&gt;I nie są to, proszę Państwa, wszystkie straszne skutki! Można sobie poczytać o jeszcze straszniejszych na forum &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203"&gt;Lobby Biuściastych&lt;/a&gt;, J- już poczytał, i jest teraz strasznie w pewnych kwestiach wyedukowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myliłby się jednak ten, kto myśli, że &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203"&gt;Lobby Biuściastych&lt;/a&gt; nie mierzy swoich armat przeciw innym Lobby. Bo mierzy. Przeciw tym wszystkim calzedoniom, intimissimom, H&amp;Mom i innym producentom staników, którzy kończą rozmiarówkę busthalterów na literce D, a zaczynają na obwodzie 75. Przeciw tym wszystkim niedouczonym ekspedientkom, które śmią twierdzić w żywe oczy J-Pyszczka, że C to bardzo duży biust, a ,,F, to się prosze panią wogule nie produkuje''. I mierzy też w lobby kobiet, które ogarnięte popkulturowym uwielbieniem małości nie chcą przełknąć przez gardła swoje, że mają, po prostu, z grubej rury waląc, normalne, zdrowe, duże cycki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203"&gt;Lobby Biuściastych&lt;/a&gt; jest finansowane (tak można sobie mniemać, w końcu każde lobby musi być finansowane przez inne lobby) przez producentów staników ze Zjednoczonego Królestwa. Tam się bowiem, proszę Państwa, produkuje niesamowite staniki z niesamowitymi literkami. Na przykład 32GG, czyli na nasze - 70I. Albo 30H, czyli na nasze - 65J, kosmos. I co straszniejsze, staniki z Królestwa Elżbiety są ładne. Nie mają odczepianych klapek do karmienia niemowląt ani nie przypominają lejców, uzd ani innych końskich osprzętów. Co jeszcze straszniejsze, one nie są kosmicznie drogie. Na &lt;a href="http://www.brastop.com"&gt;brastop.com &lt;/a&gt;można kupić przyzwoity komplet bielizny za 20 funtów z wysyłką (która na rubieże zachodnie dotarła w ciągu trzech dni roboczych). Trochę drożej, ale wyśmieniciej, można się zaopatrzyć w sklepie for big boobed women, &lt;a href="http://www.bravissimo.com/Default.aspx"&gt;bravissimo.com&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyny problem z zamawianiem bielizny przez internet jest taki, że nie można jej od razu przymierzyć i trzeba mniej więcej znać swój rozmiar. Ale w tym Lobbystki doradzą i dopomogą,  zwłaszcza, że mają nawet swoją pilnie strzeżoną galerię (!) i &lt;a href="http://stanikomania.blox.pl"&gt;niesamowity blog&lt;/a&gt; z cyklicznym wpisem ,,&lt;a href="http://stanikomania.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?361780"&gt;Biust tygodnia&lt;/a&gt;''. Można natomiast zamówione staniki zwracać i wymieniać na inne, z 10-procentową zniżką, bez dodatkowych oplat za przesyłkę. Błyskotliwy właściciel biustu (swojego/cudzego) i konta złotówkowego zauważy, że przy fluktuacji kursu funta można nawet na tym zarobić! Czyli zamówić, gdy funt stoi nisko i wymienić, gdy stoi wysoko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Lobby Biuściastych można więc zrobić interes - jak zawsze, uprawiając zawód lobbysty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-209447072306523482?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/209447072306523482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=209447072306523482' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/209447072306523482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/209447072306523482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/08/o-lobby-czyli-porcja-memetycznego.html' title='O Lobby, czyli porcja memetycznego intruzerstwa'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-6897856681506360851</id><published>2007-07-11T15:11:00.000+02:00</published><updated>2007-08-03T01:45:07.054+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wynajem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mieszkanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>O szukaniu mieszkania da Pyszczków, tropieniu oszukanych numerów i pożytkach z teorii wyuczalności</title><content type='html'>Co roku w życiu Pyszczków nastaje taki czas, że trzeba poszukać sobie norki na następny rok akademicki. Czas ów wypada z niesamowitą regularnością w miesiącach letnich. Tak było w 2004, kiedy R- znalazł czteropokojówkę na Targówku, tak było w 2005, kiedy Pyszczki obczaiły niesamowitą wręcz jednopokojówkę przy Łazienkach, i tak było w 2006, gdy Pyszczki zamieszkały w altance w Leuven. I teraz właśnie znów wypada okres łowów mieszkaniowych Pyszczków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- przyjechał więc do miasta stołecznego poszukać mieszkania. Sam J- niestety, bo R- haruje niebywale ciężko w jakiejś niewiarygodnie zgeeczałej firmie LISPowej w Hadze, całymi dniami programując intensywnie różne strasznie skomplikowane programy. J- myślał, że co to w ogóle za filozofia, znalezienie mieszkania, w końcu Pyszczki mają olbrzymi bagaż doświadczeń w tej kwestii. Po tym, jak Sitniki, aferzyści z Askenazego, zrobili Pyszczki w konia z kaucją (i to niemałą!), J- wie już, jak rozpoznać dobrego landlorda. Otóż dobry landlord nie jest wylewny (a taki jest typowy sitnik), dobry landlord nie przychodzi po odbiór kasy z całą rodziną (a tak robiły sitniki), i wreszcie, dobry landlord nie próbuje się zaprzyjaźniać z najemcami, jak sitnik-typicus. J-Pyszczek wie też, gdzie szukać ogłoszeń (na gratce.pl, a jakże!) i na jakie kwestie zwracać uwagę oglądając lokale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się przynajmniej J-Pyszczkowi wydawało, że wie. Bo, jak się właśnie okazuje, rynek nieruchomości w Warszawie zmienił się przez ostatni rok diametralnie. Gratka.pl przeżywa zalew fejkowych ogłoszeń od agencji nieruchomości podszywających się pod osoby prywatne. Na przykład, spośród dwudziestuparu ogłoszeń, które J- wybrał sobie do sprawdzenia w poniedziałek, tylko 2 były od osób prywatnych, z czego jedno już nieaktualne. Najepsze jest to, że te chytrusy z agencji o wdzięcznych nazwach ,,biuro wenecja'', ,,biuro milan'' albo ,,biuro pamflet'' mają jakieś niezliczone ilości komórek o różnych numerach, podpisują się zawsze imieniem (Sylwia, Ania, Irmina, Filip...) i jakimś idiotycznym adresem mejlowym w rodzaju mongolia104@tlen.pl, który rzeczywiście sugeruje, że wynajmujący to przeciętny, standardowy, poczciwy analfabeta internetowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek po wykonaniu kilku takich telefonów na fejkowe numery, które zawsze odbiera ta sama pindzia-biurwencja ze swoim marazmatycznym ,,biuro, słuchaam?'', postanowił podejść do kwestii metodycznie. Przypomniał sobie mianowicie, co mówiła, na &lt;a href="http://www.logika.uw.edu.pl/warsztaty2007/index.html"&gt;niesamowicie lanserskiej biznes-imprezie na Szrenicy&lt;/a&gt;, o wyuczalności w granicy Nina, i postanowił spisać sobie wszystkie oszukane numery pośredników, wszystkie ich oszukane mejle, i wziąć po prostu, zgadnąć regułę rozpoznawania pośredników. Metoda treningu jest taka, że za każde nacięcie się na ich ofertę, J-Pyszczek pluje sobie w brodę.  A jak z kolei wykona dobry telefon, do bezpośrednika, to robi sobie kanapkę z nutellą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda niezaprzeczalna jest taka, że reguła rozpoznawania pośredników jest, bo być musi. No bo tak: pośrednicy nie tylko łowią najemców przez internet, ale też łowią wynajmujących. Taka pani, której mieszkanie J- idzie dziś obejrzeć, powiedziała, że jak dodała do gratki swoje ogłoszenie o 2 w nocy, to już między siódmą a dziesiątą rano zadzwoniło do niej piętnastu agentów celem skaptowania jej do siebie. Czyli wniosek taki, że buce wiedzą, jak się rozpoznać, bo w przeciwnym razie nacinali by się sami na siebie. Ha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale J- też już wie. I to po jedynie trzech kanapkach z nutellą. Otóż po czym poznać pośrednika?&lt;br /&gt;- adres mejlowy według prostego wyrażenia regularnego: [imię][cyfra]*@[tlen.pl/interia.fm/wp.pl]&lt;br /&gt;- numer telefonu z Orange (bo wiadomo, orange ma najlepsze oferty dla małych firm) - chociaż to nie jest reguła, to tylko zwiększa prawdopodbieństwo nacięcia się&lt;br /&gt;- ogłoszenie jest podpisane prostym polskim imieniem: Sylwia, Jola, Ania, Kasia, Basia, Halina, Hanna, Filip, Wojtek, Paweł...&lt;br /&gt;- treść ogłoszenia, mimo dużych możliwości opisu, jakie daje gratka.pl jest lakoniczna, z błędami interpunkcyjnymi, bez wielkich liter i polskich znaków - w końcu buce z agencji muszą wklepać tych ogłoszeń setki dziennie!&lt;br /&gt;- kusicielstwa typu ,,bez kaucji'', ,,cena do negocjacji'' ZAWSZE wskazują pośrednika&lt;br /&gt;- no i jeszcze oczywistości - brak podanej ceny, brak podanego metrażu i wszelkie ,,serdecznie polecam'', ,,zadzwoń!''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co nie jest jednak aż tak źle z tymi pośrednikami - są zarazą, mają jakieś naiwne oferty (250,- za adres ogłoszeniodawcy!) dla prawdziwych idiotów, ale można ich uniknąć. Za to gorzej jest z tym, że mieszkania, w stosunku do przed-rokiem, strasznie w tej Warszawie podrożały. Z trudem idzie znaleźć coś poniżej tysiąca, a jak już, to jest to nora o powierzchni mniej niż 25 metrów kwadratowych. Kiedyś Pyszczki wynajmowały norkę przy Łazienkach za tysiąc. Pełen luksus. Teraz można znaleźć podobne, ale tylko na jakichś wygwizdowach typu Żerań, Tarchomin albo Białołęka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale cóż, J- będzie szukać, a jak już zakończy, zamieści na blogu listę wszystkich oszukanych numerów od pośredników-podszywaczy. Łącznie z nazwiskami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdyby czytał to ktoś (w końcu, skoro blog ma średnio 50 wizyt, ktoś taki może to przeczytać), kto chce wynająć Pyszczkom mieszkanie w Warszawie, to niechaj się ten Ktoś wpisze w komentarzach, a J- tym prędzej odpowie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-6897856681506360851?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/6897856681506360851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=6897856681506360851' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/6897856681506360851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/6897856681506360851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/07/o-szukaniu-mieszkania-da-pyszczkw.html' title='O szukaniu mieszkania da Pyszczków, tropieniu oszukanych numerów i pożytkach z teorii wyuczalności'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-4655238868512366465</id><published>2007-06-12T17:12:00.000+02:00</published><updated>2007-06-12T18:07:16.530+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>O tym, gdzie studiować lingwistykę, czyli Pyszczkom w żłoby dano i nie wiedzą co wybrać</title><content type='html'>Chwilowe rozprężenie po wczorajszym egzaminie sprawiło, że J-Pyszczka naszła refleksja: co dalej? Za 2 tygodnie Pyszczki sobie wrócą nad Wisłę (nad Odrę w zasadzie), potem w październiku pójdą na zajęcia, na które już się zarejestrowały przez USOS, w listopadzie wymyślą swoje tematy prac magisterskich, w maju, powiedzmy, skończą je pisać, w czewrcu, optymistycznie, się obronią i... i co dalej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by sobie teraz pogawędzić w tonie marudnym, że w IV RP nie ma zbyt dużych możliwości rozwoju i merkantylizacji talentów dla dwóch świeżych filozfów zainteresowanych lingwistyką, retriwalem informacji i programowaniem. No bo co - studia w IPI PAN z tysiącem złotych na miesiąc (choć plotki mówią, że PAN przymierza się do likwidacji stypendiów)? Czy też doktorat na KP3? A może mckariera w warszawskim city? Też jest to jakies wyjście... ale bez entuzjazmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R- oczywiście już dawno zarzucił pomysł pozostawania w Warszawie i skwierczenia w rondlu z sosem własnym na KP3. R- planuje wrócić do Leuven i skwierczeć z tutejszymi lingiwstami  w &lt;a href="http://www.ccl.kuleuven.be/index.en.php"&gt;CCL&lt;/a&gt;, na pierwszym piętrze uroczej kamienicy na ulicy Marii Teresy. Ma to swoje plusy - doktorat się zrobi, tysiąc dwiescie erło się zarobi, w weekendy można bawić się LISP-maszynami w piwnicy. Ale są też minusy - Leuven jest małe, jest nudnawe, nie ma ładnej przyrody w okolicy no i J- się tu trochę nie odnajduje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- ma natomiast inny pomysł, który wprawdzie nie przyspiesza za bardzo pyszczkowych karier (rok w plecy), ale jest genialny  (jak każdy J-pomysł), pozwala pojeździć po Erłopie, poznać nowe środowiska i się porozwijać. Pomysł jest taki, żeby se postudiować lingwistykę i zrobić MSc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdzie to można zrobić? Gdzie można studiować prawdziwą lingwistykę? Nie stosowaną (czyli studia dla tłumaczy), nie &lt;a href="http://www.klf.uw.edu.pl/"&gt;danielewiczowistykę&lt;/a&gt; (czyli dogmatykę Bogusławskiego) i nie &lt;a href="http://www.zjk.uw.edu.pl/"&gt;komputerową&lt;/a&gt; (czyli naukę obsługi emacsa)? Oczywiście, nie w Polsce. Za to można: w Saarbrucken, w Bolzano, w Pradze, w Utrechcie, na Malcie nawet ponoć można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótki przegląd więc:&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Saarbruecken&lt;/span&gt;&lt;span&gt; (Niemcy)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.coli.uni-saarland.de/msc/"&gt;Master of Science in Computational Linguistics&lt;/a&gt;, ze specjalizacjami w Computational Psycholinguistics, w Language Technology, w Phonetics &amp; Speech Technology i w samej Computational Linguistics. Kosztuje to 500 euro, trwa 18 miesięcy i jest w górach. No i jest po angielsku. Ludzie związani z Saarbruecken piszą świetne podręczniki do &lt;a href="http://nlp.stanford.edu/fsnlp/"&gt;NLP&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www-csli.stanford.edu/~schuetze/information-retrieval-book.html"&gt;IR&lt;/a&gt;, więc raczej oferta nie jest ściemniana. Do tego, jak się już jest studentem Saarbruecken, to można jeden semestr spędzić w ramach umowy multilateralnej w Bolzano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Bolzano (Włochy)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.inf.unibz.it/mcs/lct/"&gt;European Masters Program in Language and Communication Technologies&lt;/a&gt;. Kosztuje już trochu więcej, bo całe 1150 erło za rok. Ale są skolarszipy dla biednych (5200 erło na rok) i dla mądrych (1080 erło). Jak zwykle biedni dostają więcej niż mądrzy, ale jak się jest mądrym i biednym, to dopiero się ma!&lt;br /&gt;W Bolzano są góry, i to nie byle jakie, bo Dolomity. Wymagania są tylko niestety trochę wyższe, niż w Saarbruecken, bo chcą baczelorów lingwistyki lub pokrewnych - no a jak w Polsce zrobić baczelorat z lingwistyki!? Dla baczelorów informatyki lub sztucznej inteligencji Bolzano ma natomiast inną propozycję:&lt;a href="http://www.computational-logic.eu/home.php"&gt; European Masters Program in Computational Logic&lt;/a&gt;. Uczą tam logiki, Prologa, Sieci Semantycznych, Databaz, Reprezentacji Wiedzi i innych fajnych rzeczy, które roziwijają kulturę materialną XXI-wiecznej cywilizacji. Tylko Wlochy są drogie, kurde.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest jeszcze inna opcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Praga (Czechy)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Południowi sąsiedzi też oferują&lt;a href="http://ufal.mff.cuni.cz/lct.html"&gt; European Masters Program in Language and Communication Technologies&lt;/a&gt;. Trwa 2 lata, jest po angielsku, nie wiadomo wprawdzie, ile kosztuje, ale znając Czechy, to na kieszeń Pyszczków. Program jest prawie taki sam jak Bolzański, bo to w ramach unijnego Erasmus-Mundus robią. W ogóle cała idea European Masters Program jest fajna - studiuje się rok tu, rok gdzie indziej. Strasznie kosmopolityczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Utrecht (Holandia)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www2.let.uu.nl/Solis/homelet/master/linguistics/index.htm"&gt;Master of Arts in Linguistics&lt;/a&gt; za 1538 erło. 2 lata, ze stażem, fajne zajęcia (wszędzie zresztą zajęcia są fajne). Nie ma wprawdzie ładnej przyrody (typowe dla Niderlandów), ale za to jest w miarę blisko do morza, w sklepach jest dobre żarcie, no i Utrecht jest większy niż Leuven.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze &lt;a href="http://www.illc.uva.nl/MScLogic/"&gt;Amsterdam&lt;/a&gt;, ale jakoś za bardzo oklepany:) Drogi (1500 erło), zdemoralizowany (narkotyki, prostytutki, pedofile i rozpusta), ludzie jeżdżą tam&lt;a href="http://www.smh.com.au/ffximage/2007/06/04/amsterdam_wideweb__470x251,0.jpg"&gt; na goło na rowerach&lt;/a&gt; i w ogóle. No i jeśli Amsterdam to nie MSc tylko PhD od razu by się przydało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, Pyszczkom w żłoby dano, w jeden Saarbruecken, w drugi Bolzano, i jeszcze multum innych opcji. Trzeba będzie wybrać, może Wierni Czytelnicy dopomogą?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-4655238868512366465?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/4655238868512366465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=4655238868512366465' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4655238868512366465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4655238868512366465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/06/o-tym-gdzie-studiowa-lingwistyk-czyli.html' title='O tym, gdzie studiować lingwistykę, czyli Pyszczkom w żłoby dano i nie wiedzą co wybrać'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-1247614386465524307</id><published>2007-06-12T01:22:00.000+02:00</published><updated>2007-06-12T14:27:55.351+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>O klastrowaniu synonimów i włoskich lodach, czyli o sesji</title><content type='html'>Mówią, - R-Pyszczek mówi, Agnieszka mówi, - że wypadałoby coś wreszcie napisać na tym blogu, bo wziął się zaciął na Filutce z kwietnia. A poza tym, podobno blogowanie dobrze robi na higienę intelektu, o którą ponoć należy dbać w trakcie sesji. W szczególności - w trakcie sesji belgijskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A sesja belgijska to, proszę wiernych Czytelników, nie jest byle co. W porównaniu z nią, to co się odprawia w czerwcu na KP3, to nie są żadne egzaminy, tylko ich nędzne podróbki. Pierwsza różnica - zacny IF UW stosuje dumpingowe &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/European_Credit_Transfer_and_Accumulation_System"&gt;i-si-ti-esy&lt;/a&gt; (takie punkty, co Unia kazała przyznawać żeby zharmonizować wyższe kształcenie). Przykładowo, za &lt;a href="http://www.semiotyka.uw.edu.pl/"&gt;seminarium Mieszka Tałasiewicza&lt;/a&gt; IF UW daje 15 i-si-ti-esów. Żeby zaliczyć rok, trzeba uzbierać ich sztuk 60. Czyli wystarczy pójść na 4 seminaria, napisać 4 sprawozdania i przedstawić 4 referaty (złożoność trudnościowa zaliczenia roku na KP3 jest stała i wynosi 8 trudów - J-Pyszczek sam wymyślił tę jednostkę!) Tutaj natomiast trudów trzeba więcej. Przykadowo kobylasty egzamin z retriwalu informacji (o szukaniu, o sieciach, o klastrach i maszynach, które się uczą) daje punktów 4. Żeby zaliczyć rok, trzeba takich egzaminów zdać 15. Czyli tyle, ile dają za jednego Mieszka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj właśnie J- zdawał taki egzamin (który i tak stanowi tylko 66% oceny, bo jeszcze trzeba było pracę trzasnąć - J- trzasnął i to jaką!). I wszystko byłoby świenie i kolorowo, gdyby nie czeski błąd, jaki J- popełnił w części pisemnej (były aż 2 części!). Błąd jest tak czeski, że aż warto się nim pochwalić, ku pocieszeniu innym sesjującym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż kazali J-Pyszczkowi poklastrować słowa. Mamy zbiór słów, mamy macierz relacji między słowami i mamy zbudować tezaurus. Czysto statystyczne robienie maszyny w konia, że niby rozumie automatycznie słowa i wie, które to synonimy. J- się uczył, więc zadanie zrobił. Wyszły mu dwa klasterki, enlegancko, tak jak miało być. I już oddawał pracę, bo czas się kończył, ale nagle się zorientował, że ta macierz relacji, co mu ją dali, to nie była macierz podobieństw słów (np. kookurencji, jak to się zwykle daje), tylko macierz odległości między słowami w korpusie. Znaczy się, że im większa stała w macierzy cyferka, tym bardziej niesynonimiczne były słowa (statystycznie biorąc rzecz). Ale było już za późno. J- oddał więc rozwiązanie zadania, które przedstawiało dwa klastry najbardziej niesynonimicznych słów. Żenada...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to już drugi egzamin J-Pyszczka. Pierwszy był w czwartek i dotyczył stosunków - europejskich po 1945. Bardzo fajny przedmiot, bardzo isnpirujący, zaogniający pyszczkowe kłótnie: qualified majority voting czy unanimity? R- oczywiście na socjalistycznej straży eurokratów, J- po stronie rokoszan z "liberum veto!" na ustach. Albo przyjąć Turków, czy nie przyjąć? R-Pyszczkowy euronacjonalizm versus J-Pyszczkowe umiłowanie kebaba. Ale przedmiot się już skończył, i trzeba było zdać egzamin (1000 stron lektur za 5 punktów - cf. raz jeszcze seminaria z KP3... łza się w oku kręci). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki jednak nie narzekały na konieczność uczenia się historii Unii (choć pewnie w innych okolicznościach, gdyby przedmiot był obowiązkowy, narzekałyby niezmiernie). Historia Unii jest wprawdzie najnudniejszą historią ze wszystkich możliwych - zamiast wojen są kryzysy pustych krzeseł, zamiast &lt;br /&gt;krwawych podbojów - dobrowolne akcesje, a zamiast walk zbrojnych - szczyty i obrady. Nic się nie rozpada, nic nie bombardują, wszystko idzie gładko - historia na miarę ulotek świadków Jehowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewne ciekawostki z historii Europy okazują się jednak nieocenione. Pozwalają bowiem brylować w socjecie i, co więcej jeszcze, stawiać ważkie problemy natury etycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład, o czym J- wcześniej nie wiedział, Margaret Thatcher, z wykształcenia chemik, wynalazła (sic!) - lody kręcone, tak zwane włoskie. Czy wobec tego eurofederalista, laburzysta, albo inny antytaczerysta, może z czystym sumieniem  oddawać się konsumpcji loda w wafelku? Czy to nie narusza spójności światopoglądowej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baudrillard pisze (J- nie wie, czy pisze, ale warto się na wszelki wypadek powołać, zawsze to i lepiej brzmi), że normą współczesnej etyki jest spójność symboli konstytuowanych przez konsumowane dobra. Czyli, że jak J- jada lody kręcone i jednocześnie jada w barze mlecznym (dotowanym! konstytucyjnie gwarantowane!), to jest niespójny. I że to źle, więc musi się opowiedzieć. Zadeklarować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważki problem - wart przemyślenia przed powrotem na KP3. Zwłaszcza, że R- musi jeszcze napisać zeszłoroczną pracę z nieanalitycznej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-1247614386465524307?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/1247614386465524307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=1247614386465524307' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/1247614386465524307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/1247614386465524307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/06/o-klastrowaniu-synonimw-i-woskich.html' title='O klastrowaniu synonimów i włoskich lodach, czyli o sesji'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-446269261901205489</id><published>2007-04-14T22:25:00.000+02:00</published><updated>2007-04-15T12:11:02.935+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><title type='text'>O psie - co można z nim robić i dlaczego fajnie go mieć?</title><content type='html'>Dla jasności: film jest autorstwa Amelki (ale że nie ma ona własnego bloga, to zamieszcza się go gościnnie na hot-pyszczkach), Filutka jest psem MamyJ-Pyszczka, miejsce akcji to wybieg dla intelignetnych psów w Szczecinie-Zdrojach.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;embed style="width:400px; height:326px;" id="VideoPlayback" type="application/x-shockwave-flash" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docId=4998870475986082683&amp;hl=en" flashvars=""&gt; &lt;/embed&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-446269261901205489?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/446269261901205489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=446269261901205489' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/446269261901205489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/446269261901205489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/04/o-psie-co-mona-z-nim-robi-i-dlaczego.html' title='O psie - co można z nim robić i dlaczego fajnie go mieć?'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-6003406339157647610</id><published>2007-03-23T00:51:00.000+01:00</published><updated>2007-09-21T02:06:12.481+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='statystyki'/><title type='text'>O zdolnościach analitycznych - jak i czy warto je rozwijać</title><content type='html'>J-Pyszczek wybiera się niebawem na starcie z Wielkim Babilonem. A w Babilonie, jak wiadomo, cenią przede wszystkim zdolności analityczne, plus oczywiście liderszip i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;to coś&lt;/span&gt;, czyli spark, czyli po katolickiemu - iskrę bożą. Że J-Pyszczek spark ma, wiadomo nie od dziś. Że liderszip ma - też wiadomo, bo przecież jest mężaty (a liderszip zawsze idzie w parze z posiadaniem męża). Że zdolności analityczne ma, to... no właśnie, nie do końca wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego dzisiaj J-Pyszczek postanowił sprawdzić, czy ma zdolności analityczne, a jeśli tak, to w jakich ilościach. Nawet jeśli ma ich dużo, - pomyślał J-Pyszczek, - to, po pierwsze, nie zaszkodzi ich potrenować przed starciem, a po drugie, dla odświeżenia umysłu, warto raz na jakiś czas coś sobie wyanalizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- podszedł do sprawy metodycznie. To znaczy, zastanowił się najpierw, czego trzeba, żeby w ogóle móc analizować. Odpowiedź znalazł szybko: trzeba danych. Jak mawia (a mawia?) &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Baudrillard"&gt;Baudrillard&lt;/a&gt; (świeć Panie nad simulakrą jego duszy), dane jako takie osaczają współczesnego człowieka niejako same w sobie. Czyli daleko ich szukać nie trzeba. Ale - J-Pyszczek w porę się zreflektował, - zdolności analityczne najlepiej trenować na danych, które aż tak bardzo nie osaczają. A najlepiej, to żeby w ogóle miały cyferki. Takie dane nazywają się ilościowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- postanowił więc trening zdolności odpalić na danych z &lt;a href="http://google.com/analytics"&gt;gógla analyticsa&lt;/a&gt; (takiej zabawki góglowej, co to umożliwia śledzenie statystyk wejść na bloga). Otworzył więc sobie raport z hot-pyszczków za 2007 rok i podjął go analizować przez bite pół godziny bez przerwy. Efekty przedstawia poniżej, poddając swoje zdolności analityczne czytelnikom pod ocenę (proszę oceniać w komentarzach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień, J-Pyszczek zanalizował sobie mapę wejść na bloga. Metodycznie rzecz biorąc, żeby przeanalizować mapę, trzeba coś zauważyć i wyciągnąć z tego czegoś wnioski. J- zauważył więc, że gros jego czytelników jest albo z Polski, albo z Wysp, albo z Beneluxu. Stąd J- wyciągnął wniosek, że falę emigracji zarobkowej Polaków widać nawet po tym, skąd na jego bloga wchodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/image/julia.krysztofiak/RgMU3OvQqcI/AAAAAAAAARg/vApDnkW34iw/mapaanalytics.jpg&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/image/julia.krysztofiak/RgMU3OvQqcI/AAAAAAAAARg/vApDnkW34iw/mapaanalytics.jpg&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugi ogień, J- pomyślał, że zbada profil emigrantów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;versus&lt;/span&gt; profil internautów rodzimych. Po słowach kluczowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dane mówią, że młoda polonia brytyjska poszukuje przede wszystkim informacji o laptopach. Frazy:&lt;br /&gt;- "czym zalany laptop"&lt;br /&gt;- "zalany laptop"&lt;br /&gt;- "laptop zalany"&lt;br /&gt;- "czym myć laptopa"&lt;br /&gt;- "zalany laptop tydzień temu"&lt;br /&gt;stanowią ponad 25% fraz wyszukiwanych od początku stycznia w Zjednoczonym Królestwie, prowadzących prosto na Hot-Pyszczki. Wniosek z tego taki, że emigrant zarobkowy korzysta z laptopa i dużo chleje.&lt;br /&gt;Emigrant zarobkowy w Zjednoczonym Królestwie ma jednak także inne zmartwienia. Na przykład w związku z perspektywą wydawania nowozarobionych funduszy na konsumpcję kulinarną: "jak sie je małże" oraz na konsumpcję RTV/AGD: "co trzeba wiedzieć przed zakupem głośników".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda polonia holenderska poszukuje w sieci informacji o Pyszczkach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sensu stricto&lt;/span&gt; - to aż 60% wejść. W przeciwieństwie do polonii zza południowej granicy, którą frapuje:&lt;br /&gt;- "gdzie jest zoo w belgii"&lt;br /&gt;- "gdzie można kupić funta w antwerpii"&lt;br /&gt;- "msze leuven".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z polonią polską? Polonia polska szykuje się do wyjazdu. Szuka bowiem:&lt;br /&gt;- "polacy w leuven"&lt;br /&gt;- "ile kosztuje chleb w belgii"&lt;br /&gt;- "ceny w belgii"&lt;br /&gt;- "ceny paliwa w belgii"&lt;br /&gt;- "belgia ceny jedzenia"&lt;br /&gt;- "pogoda w belgii"&lt;br /&gt;- "lot do belgii"&lt;br /&gt;- "belgia jak znaleźć mieszkanie"&lt;br /&gt;- "belgia jak znaleźć pracę"&lt;br /&gt;a nawet&lt;br /&gt;- "wynajem mieszkania w lund"&lt;br /&gt;- "co można kupić w amsterdamie"&lt;br /&gt;i tak dalej... Polak robi się mobilny. A ostatni zgasi światło. W sumie będzie tego na oko 7-8% wejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale drugie 7-8% wejść bierze się z motywacji lustracyjnej:&lt;br /&gt;- "wielgus + jacket"&lt;br /&gt;- "teczka wielgusa"&lt;br /&gt;- "tw i ozi"&lt;br /&gt;- "problem lustracji"&lt;br /&gt;- "lustracja teczki"&lt;br /&gt;- "karta kieszeniowa"&lt;br /&gt;- "żona wildsteina" (wyszukiwanie z 7. stycznia; niech czytelnik o predylekcjach teoriospiskowych zabawi się w kojarzenie tego z późniejszymi wydarzeniami politycznymi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zestaw fraz z wyszukiwarek z ostatnich trzech miesięcy daje też pewien mglisty obraz polskich problemów. Pisała o nich zresztą &lt;a href="http://www.isp.org.pl/files/14326581640332282001172738443.pdf?PHPSESSID=21f14c130146b2a002b0d220ebc04183"&gt;niedawna Polityka&lt;/a&gt;, nawet Dehnel i Buzek się wypowiadali. Raporty analyticsa mijają się jednak z diagnozą intelektualistów. Polaka nie trapi, że wyrżnięto elity jego narodu, ani nie trapi go, że polski pracownik nauki mało zarabia. Polaka trapi - jak pokazuje gógiel:&lt;br /&gt;- "jak sie pisze referat" - duże miasta;&lt;br /&gt;- "jak kupić prace" - duże miasta uniwersyteckie;&lt;br /&gt;- "kto zabija wiewiórki" - Mazury i Warmia.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek taki, że problemem numer jeden w Polsce jest analfabetyzm i głód.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-6003406339157647610?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/6003406339157647610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=6003406339157647610' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/6003406339157647610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/6003406339157647610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/03/o-zdolnociach-analitycznych-jak-i-czy.html' title='O zdolnościach analitycznych - jak i czy warto je rozwijać'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-9098268465067089959</id><published>2007-03-07T22:46:00.000+01:00</published><updated>2007-03-07T22:50:08.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O rocznicy śmierci Tomasza Akwinaty</title><content type='html'>Od dawna - od Wielgusa właściwie - nic nie wstrząsało życiem Pyszczków. Były wprawdzie Pyszczki w Polsce na feriach, pobyły u swoich rodzin, wróciły do Leuven wraz z J-Siostrą, która wynudziła się (jak mniemają Pyszczki) na belgijskich feriach, ale potem, w zasadzie, nie wydarzały się żadne wydarzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dziś. Dziś bowiem Wyższy Instytut Filozoficzny KULu (w skrócie HIW) obchodził rocznicę śmierci Tomasza Akwinaty, świętego, rzecz jasna. Święto świętego to, jak się okazuje, nie byle impreza, tu, w warunkach belgijskich. Święto świętego polega bowiem na tym, że najpierw, dla zachowania pozorów przywoitości, organizuje się wykład jakiejś filozoficnzej sławy na temat świętego. Z okazji Tomasza dziś było: ,,Tomizm analityczny''. Zaproszona sława ze Zjednoczonego Królestwa przyjechała, wygłosiła, potem została spłentowana, że fajny, taki historyczny, szkicyk nakreśliła; podziękowano sławie oklaskami, zadano kilka kurtuazyjnych pytań: - Co sława sądzi o możliwości przełożenia Tomasza na język Heideggera?; raz jeszcze zaklaskano i rozpoczęto recepcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recepcję - znaczy się food and drink for free dla wszystkich, minglujmy się w imię Pana. Tego Pyszczki jeszcze nigdy w swojej alma mater na KP3 nie doświadczyły. Pomijając warunki lokalowe, którymi dysponują Leuveńczycy, a nie dysponują warszawskie filozofy - w Warszawie by taka impreza nie przeszła. Wyobraźmy sobie bowiem, że w sali Kazimierza Ajdukiewicza wisi wielki drewniany krucyfiks z realistycznym ciałem Jezusa pokrytym ranami od cięgów, przybranym w koronę cierniową; że naprzeciw Jezusa ukrzyżowanego wisi drewniana Matka Boska Boleściwa w skali 1:1; że sufit pokrywają złote polichromie (odnowione), a salę całą oświetlają żyrandole z epoki (mniejsza o to, z jakiej); do tego z rogu spogląda na zebranych słuchaczy Kardynał Mercier (reprodukcja wizerunku) - a pod instytutem parkuje van z logo uniwersyteckiej stołówki, z którego wynajęta obsługa święta Świętego Tomasza wyjmuje skrzynie wina, piwa i kanapek. Catering uniwersytecki wnosi jadło i napoje na górę, a studenci i wszyscy, którym święto Akwinaty niebłahe, wcinają i chleją, bez konieczności - dodajmy - okazania legitymacji studenckiej i udowodnienia, że jedna kanapka z paprykarzem szczecińskim i jeden kieliszek wina na mocy afiliacji do IF UW przysługujue. Tak właśnie święto świętego wygląda tu, w Leuven. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy na KP3 by to przeszło? Czy pod panowaniem Jaśnie J-a (nie pyszczka!), który był zamknął na kłódkę dziedziniec instytutu, bo ktoś ośmielił się na nim spożywać alkohol, udałoby się zorganizować święto świętego Tomasza?  Z Cabernet Sauvignion ze średniej półki i dwoma rodzajami piwa do woli? Nawet nie pod krucyfiksem ale choćby pod portretem Ajdukiewicza o paraliżującym spojrzeniu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż J- odpowiada - nie przeszłoby. Z tych samych zresztą przyczyn, dla których &lt;a href="http://szopa.blogspot.com/2007/03/nieistniejcy-instytut-if-uw.html"&gt;IF UW nie ma wykrywalnej przez googla strony internetowej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zreszta, never mind, J- jest trochę zmęczony po bankiecie na chwałę Pana i na chwałę świętego Tomasza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-9098268465067089959?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/9098268465067089959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=9098268465067089959' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/9098268465067089959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/9098268465067089959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/03/o-rocznicy-mierci-tomasza-akwinaty.html' title='O rocznicy śmierci Tomasza Akwinaty'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-2243780013934891527</id><published>2007-01-08T13:28:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T22:33:55.284+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura przepiękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielgus'/><title type='text'>O teczkach, tfu, kartach kieszeniowych</title><content type='html'>Do J-Pyszczkowej kolekcji pedeefów dołączył wczoraj dokument niebagatelny - Karta Kieszeniowa ,,Jacket'', kryjąca całe tajemnice posługi  nieschodzącego z ostatnio &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&amp;dat=20070108&amp;id=po53.txt"&gt;z ust tłuszczy&lt;/a&gt; biskupa Wielgusa. W ogóle, gwoli jasności, od dobrych kilku dni każdy może sobie ściągnać na swój twardy dysk teczkę, tfu, kartę kieszeniową Wielgusa i poczytać o fantastycznych przygodach Greya na tropach Szerszeni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bi.gazeta.pl/im/3/3828/m3828843.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/RaI5ecyWABI/AAAAAAAAAAM/kO72Jg2zUgw/s320/karta_kieszeniowa_jacket.PNG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5017636130130362386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek ściągnął sobie i, przy akompaniamencie R-Pyszczkowego pukania się w czoło, przeczytał. Lektura to długa (aż 69 stron), choć niewymagająca i fascynująca zarazem. R- nie rozumiał, jak można w ogóle tracić czas na przeglądanie takich dokumentów. ,,O ileż ciekawiej pouzupełniać strony na nowym  &lt;a href="http://filozofiauw.wikidot.com"&gt;portalu studentów filozofii UW&lt;/a&gt;'' - zdawały się twierdzić jego czyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dziś R- zgodził się spędzić chwikę przed laptopem J-Pyszczka i poanalizować treść słynnej karty kieszeniowej. I co się okazało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż przede wszystkim, Pyszczki się grubo zawiodły. Jeżeli w ogóle Pyszczki dorobią się kiedyś swoich teczek, to będą to zapewne pliki xml generowane przez roboty googla. I na pewno będą miały więcej treściwych informacji, niż karta kieszeniowa z mozołem wypełniana przez wszystkich tych pułkowników Mazurków, Mroczków i Siekielewskich. Pyszczki doszły bowiem do wniosku, że teczka Wielgusa jest strasznie beztreściowa. Kiedyś, jak IPN dopiero powoływano do życia, Pyszczki sądziły, że w teczkach są przede wszystkim raporty i notatki przygotowywane przez samych TW albo OZI. Że można się dowiedzieć, kto co o kim mówił, kto kogo podgryzał, kto na kogo knuł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z karty kieszeniowej ,,Jacket'' numer 7207 niczego takiego Pyszczki się nie dowiedziały. Nie dowiedziały się nawet, o czym, dokładnie, Grey chciał pisać habilitację. Nie dowiedziały się, dlaczego operacja wprowadzenia Greya do obiektu Szerszenie nie powiodła się. Nie dowiedziały się, ile razy Grey, stojąc pod Cafe Glockenspiel w Salzburgu, pytał: &lt;br /&gt;,,Czy nie był pan miesiąc temu na wycieczce w Rzymie?'', a niepozorny przechodzień w beżowym trenczu odpowiadał mu:&lt;br /&gt;,,Nie, wybieram się do Wiecznego Miasta dopiero w przyszłym roku''.&lt;br /&gt;Nie dowiedziały się również, z jakimiż to kobietami utrzymywał Grey intymne stosunki przy zachowaniu pełnej dyskrecji, ani dlaczego nie nosił sutanny. Nie dowiedziały się, skąd ubecja wiedziała, że jego informacje są prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowiedziały sie Pyszczki natomiast, jakie kombinacje operacyjne przewidywali Mazurek i Siekielewski, żeby skompromitować ks. Śliwańskiego (s. 32 pedeefa) i wyrobiły sobie jako taki obraz tego, jak to w epoce sprzed googla, działało zbieranie danych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakkolwiek Pyszczki nie ferują wyroków etycznych (bo to nie ich broszka), to śmierdzi im nieco fakt, że lustruje się TW i OZI, a nie sądzi się takich Mazurków, Mroczków i Siekielskich. Że mówi się, że ,,Jacket'' Wielgusa na pewno nie jest sfałszowany, jednoczesnie nie mając żadnych dowodów na to, ile procent zawartości ,,Jacketa'' to rzeczywiście fakty, a ile - bujda na resorach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, J- już wyobraził sobie, jaki biznes można by zrobić na teczkach. Na pewno świetnie sprzedawałyby się lekkie kryminały o hierarchach kościoła wydawane w serii ,,jackety'', a kazdy student dałby się poćwiartować za segregator z napisem ,,karta kieszeniowa jacket''. O ile więc te całe teczki mają w sobie jakiś potencjał, to jest to chyba tylko potencjał mocnej, rozpoznawalnej marki. Może to nawet Pyszczki zgłoszą do inkubatorów przedsiębiorczości, jak wrócą...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-2243780013934891527?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/2243780013934891527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=2243780013934891527' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2243780013934891527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/2243780013934891527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2007/01/o-teczkach-tfu-kartach-kieszeniowych.html' title='O teczkach, tfu, kartach kieszeniowych'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/RaI5ecyWABI/AAAAAAAAAAM/kO72Jg2zUgw/s72-c/karta_kieszeniowa_jacket.PNG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-4391743808286601181</id><published>2006-12-31T07:49:00.000+01:00</published><updated>2006-12-31T08:23:07.561+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O Flamandzkim Romanie i że Belgia nie jest wcale taka inna, choć też nie aż taka sama</title><content type='html'>W Brabancji Flamandzkiej od tygodnia szaleją święta podchoinkowo-noworoczne - i wyglądają zupełnie inaczej, niż to, do czego przywykły Pyszczki w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze primo, robienie przedświątecznych zakupów to była istna przyjemność: sklepy wyjątkowo dobrze zaopatrzone w belgijskie pyszności,a przed kasami wyjątkowo króciutkie kolejki, bo cała leuveńska studenteria uciekła do domów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie primo, miasteczko niemal zamarło, ludzi zrobiło sie o połowę mniej (w końcu 30 tysięcy studentów to połowa wszystkich mieszkańców), jedynie tu i ówdzie przez parterowe okna jednorodzinnych kamienic (60% Belgów ponoć zamieszkuje własny jednorodzinny budynek) widać świętujące przed choinkami flamandzkie rodziny wieopokoleniowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie primo, z okazji świąt, odwołano w kościołach mszę popołudniową (jedyną w tygodniu) - co jest dla Pyszczków niesamowicie egzotycznym zjawiskiem. Ale chociaż szopkę w kościele wystawili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/image/julia.krysztofiak/RZMrqWXup2I/AAAAAAAABQE/FOInV5ppfaA/DSC02166.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/image/julia.krysztofiak/RZMrqWXup2I/AAAAAAAABQE/FOInV5ppfaA/DSC02166.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wydawać by się mogło, na przykładzie leuveńskiego folkloru świątecznego, że ta cała Belgia jest strasznie inna i dziwna i że nasz polofolklor od eurofolkloru dzieli kulturowa przepaść. Ale nie - J-Pyszczek, korzystając z wolnego czasu wakacji świątecznych odkrył, że Belgia jest bardzo podobna do Polski, co więcej - ma nawet swojego Romana!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motywacja odkrycia J-Pyszczka była czysto epistemiczna. J- chciał się mianowicie podszkolić z niderlandzkiego (jaa, J-Pyszczek heeft nederlands gestudeerd en ze wil meer weten!). W związku z czym zainteresował się prawicą flamandzką. Znalazł na YouTubie spot wyborczy partii Vlaams Belang (w wolnym tlumaczeniu: &lt;a href="http://www.vlaamsbelang.org/index.php?p=36"&gt;Flamandzki Interes&lt;/a&gt;) i postanowił go sobie, w miarę możliwosci przetłumaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cóż się okazało? Okazało się mianowicie, że gdyby tylko w Polsce byli muzułmańscy emigranci w większych ilościach, a Niemcy tworzyliby dużą mniejszość na południu kraju, to z dużym prawdopodobieństwem PiS lub Liga kręciłyby bardzo podobne spoty. Oto i spot:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/uecZVl3QcxA"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/uecZVl3QcxA" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flamandzki Interes rozpoczyna oczywiście od epatowania poczuciem zagrożenia - w pierwszej klatce hasło 'veiligheid - bezpieczeństwo' i cytat z &lt;a href="http://www.premier.fgov.be/nl/"&gt;Guya Verhofstadta&lt;/a&gt; (premiera tutejszego), który kłamie bezczelnie, że przestępczość spada - a przecież nie spada, nagłówki gazet (o zabójstwie za mp3plajera i o &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Marc_Dutroux"&gt;Marcu Dutroux&lt;/a&gt;) mówią swoje. &lt;a href="http://www.vlaamsbelang.org/index.php?p=36"&gt;Flamandzki interes&lt;/a&gt; weźmie się za przestępców! Następny napis: 'vreemdelingen - obcokrajowcy'i komentarz, że z liberalnymi demokratami zawsze będzie za dużo obcych we Flamandii. Następne ujęcia pokazują allahowi ducha winnych Muzułmanów, ktorzy łażą, nie wiadomo po co, terroryzm sieją, jeszcze komuś krzywdę zrobią. W szczególności Muzułmanka z wózkiem wygląda na niebezpieczną. Nie wiadomo co w tym wózku wiezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I potem wchodzi prawdziwy Belgijski Roman! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.volkskrantblog.nl/pub/mm/1132237989.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px;" src="http://www.volkskrantblog.nl/pub/mm/1132237989.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Belgijski Roman to główna twarz Flamandzkiego Interesu, &lt;a href="http://www.filipdewinter.be/"&gt;Filip Dewinter&lt;/a&gt;. Wygląda prawie jak nasz polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- nie wie dokładnie, co Filip mówi (bo ze słuchu to jeszcze nie jest za bardzo lux), ale ważne jest to, co dzieje się w spocie dalej. Porusza się mianowicie kwestię podatków ('belastingen'). Chodzi o to, że Flamandzi strasznie się generalnie wkurzają, że płacą wysokie podatki, a korzystają z nich beznadziejni, leniwi, niedouczeni Waloni z południa. Co gorsza, jak pokazuje nagłówek w gazecie: aż półtora milona Belgów żyje na granicy ubóstwa ('1,500 000 Belgen op rand van armoede!') - procentowo to nawet chyba gorzej niż w Polsce! Choć przyznać trzeba, że zupełnie tych 15% procent ubogich  tu nie widać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej spot robi się strasznie PiSowaty: 'eerlijke politiek - uczciwa polityka' i walka z kordonem sanitarnym, którym otoczyli &lt;a href="http://www.vlaamsbelang.org/index.php?p=36"&gt;Flamandzki Interes&lt;/a&gt; purpurowi w parlamencie (to znaczy, że nikt z nimi nie gada), walka o demokrację (jak wiadomo, Walonia nie jest demokratyczna, a Flamandia pod rządami Verhofstadta to bananowa republika), walka z korupcją i dalej, w ten deseń. Całkiem często pojawia się słowo 'recht' - gdyby nie to, że po niderlandzku, J- skłonny byłby sądzić, że ma deja vu.&lt;br /&gt;Wrażenia dopełnia zresztą nagłówek z gazety: 'acht agenten laten erdal lopen'. Aż ośmiu agentów mają w tej Belgii! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, im bardziej J- ogląda spoty wyborcze &lt;a href="http://www.vlaamsbelang.org/index.php?p=36"&gt;Flamandzkiego Interesu&lt;/a&gt;, tym bardziej niepewnie się czuje wychodząc po zmierzchu z norki. Co gorsza, lektura książki, którą R- dostał pod choinkę (&lt;a href="http://www.lannoo.com/content/lannoo/booksinenglish/1/index.jsp?titelcode=7342"&gt;Belgian adventures&lt;/a&gt;) niepewność J-Pyszczka potęguje - sexafera w Samoobronie to pryszcz na lędźwiach Anety K. w porównaniu z siatką pedofilską wokół Marca Dutroux, a nepotyzm w naszym jednym rządzie i jednym sejmie to pikuś w porównaniu z nepotyzmem w trzech belgisjkich rządach i sześciu parlamentach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-4391743808286601181?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/4391743808286601181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=4391743808286601181' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4391743808286601181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4391743808286601181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/12/o-flamandzkim-romanie-i-e-belgia-nie.html' title='O Flamandzkim Romanie i że Belgia nie jest wcale taka inna, choć też nie aż taka sama'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-5165931075288263995</id><published>2006-12-20T00:23:00.000+01:00</published><updated>2006-12-20T02:04:28.953+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura przepiękna'/><title type='text'>O pięknej literaturze i że lepiej być prymitywkiem</title><content type='html'>Już od pewnego czasu J-Pyszczek zdaje sobie sprawę, że  daleko mu do jakichś tam akademików i yntelektualystów, bo tak naprawdę, to jest strasznym prymitywem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;J-Pyszczek szczyci sie bowiem tym, że od czterech lat nie czyta pięknej literatury (w przeciweństwie do Siostry J-Pyszczka i jej szwagra, czyli R-a). To znaczy czyta trochę takich tam powieści, ale nic z wyższej półki,  na przykład jedną książkę o zbuntowanym prawniku &lt;a href="http://www.randomhouse.com/features/grisham/main.php"&gt;Johna Grishama&lt;/a&gt; (''Street Lawyer'', strasznie tendencyjny) i jedną współczesną prozę młodą polską, &lt;a href="http://czerski.art.pl/index.php#ksiazka"&gt;Piotra Czerskiego&lt;/a&gt; broszurkę o tym, jak umiera papież. Kupił sobie też J- latem &lt;a href="http://www.candacebushnell.com/index_high"&gt;,,Szminkę w Wielkim Mieście''&lt;/a&gt; pomysłodawczyni serialu &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=VVs2vyN5aNo"&gt;''Sluts and The City''&lt;/a&gt;, ale nie dał rady przebrnąć przez ową, bo zaczął gubić się w bohaterkach (wszystkie były takie same). Podobnież, kiedy R- kupił J-owi &lt;a href="http://www.randomhouse.de/author/author.jsp?per=110362"&gt;''Sprawiediwość owiec''&lt;/a&gt; i chlusnął ją jednym tchem w pociągu, to J-, jak zaczął czytać, to po dwudziestu stronach zaczął się gubić w bohaterach (tym razem jeszcze bardziej takich samych, wszak książka była o owcach) i też odłożył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego J- generalnie książek z historyjką nie czyta - w wersji oficjalnej, dlatego, że wyraża postmodernistyczny bunt przeciw wielkim narracjom, a w wersji dla krewnych i znajomych - datego, że jest małym puchatym prymitywkiem i woli oglądać &lt;a href="http://www.youtube.com/results?search_query=desperate+housewives+season+3&amp;search=Search"&gt;zajawki desperate housewives na youTubie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ostatnio w życiu J-Pyszczka wydarzył się pewien przełom - J- przypomniał sobie mianowicie, jak to młodym pyszczęciem będąc, nosząc rozmiar 34 pupy i 40 tułowia, chadzał na indywidualny program z polskiego, krytykował nadprodukcję beletrystyczną Manueli Gretkowskiej i zachwycał się ,,Wyspą Hobsona''. &lt;br /&gt;,,To były czasy...'' - myślał J-Pyszczek, a jego nostalgię dopingował R-: &lt;br /&gt;,,No..., kiedyś to ty byłaś taką fajną intelektualną laską... a teraz... czytałabyś tylko te książki naukowe nudne, czekoladę z Aldiego wcinała i na dzieciuki tylko czekała... ''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc J- zrobił? J- wypożyczył sobie książkę. Powieść, w sensie, bo R- dodał jeszcze, że od czytania powieści łatwiej przychodzi pisanie porgramów. J- nie zrobił tego, rzecz jasna , na żywioł. Najpierw przeprowadził mały risercz literatury, którą warto czytać i wywnioskował, że wypożyczy sobie książkę jakąś wybitną i znamienitą,  najlepiej taką, która w pewnym mikrosensie zmieniła bieg dziejów (lokalnie rzecz biorąc).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- doczytał więc w internecie, że takie właśnie znamienite książki (breathtaking i astonishing) pisze &lt;a href="http://jco.usfca.edu/"&gt;Joyce Carol Oates&lt;/a&gt;. Że pisze ponoć o amerykańskich suburbiach, że źle się tam dzieje i że jest zakłamanie, że jest korupcja amerykańskiego mitu i że jest komercjalizacja moralności. Pal sześć to całe drugie dno, ale ważne, że o suburbiach - być może Joyce Carol Oates posłuży jako miły surogat trzeciego sezonu Desperate Housewives, którego J- nie może się już doczekać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak też był J- postanowił, tak zrobił: zaszedł przed kilkoma tygodniami do biblioteki literatury, znalazł półkę z powieściami o suburbiach i wyciągnął tę o najwygodniejszym formacie, z nawiększą czcionką, najwęższą szpaltą i najładnieszą okładką. W ten to sposób J- wypożyczył se trzysta stron bitej literatury pięknej - &lt;a href="http://jco.usfca.edu/expensive.html"&gt;,,Expensive People''&lt;/a&gt; się nazywała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Pyszczek skończył ją, tę lietarturę, czytać - po czterech tygodniach. I co?&lt;br /&gt;Wypadałoby teraz jakoś to wszystko &lt;a title="pisownia celowo spolszczona"&gt;spłentować&lt;/a&gt; - że J- żałuje, że tak długo wzdaragał się na myśl o beletrystyce, że ,,Expensive People'' zmieniła bieg J-Pyszczka życia, że od treraz będzie już tylko książki Joyce Carol Oates czytał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic z tych rzeczy. J-Pyszczek utwierdził się w przekonaniu, że książki fabularne z ambicjami są do kitu i nudne, i że lepiej w ramach uduchawiania się oglądać jednak zwiastuny filmów na YouTubie.&lt;br /&gt;,,Expensive People'' było wprawdzie, tak jak zapowiadali na internecie, o suburbiach i o amerykańskich żonach domowych, ale żeby to jakieś ręce i nogi miało, to J- Pyszczek nie powie. Jest tam jeden główny bohater, nazywa się Rysiek (nomen omen) i ma jedenaście lat i jego matka jest Ukrainką, ale mówi, że rosyjską emigrantką, a ojciec robi w jakiejś fabryce kabli, też na suburbiach (jak Fabryka Kabli w Załomiu) i generalnie dobrze im się wiedzie, w ciagu trzystu stron sprzedają 3 domy i tyleż samo nowych kupują. Koniec końców Rysiek zabija matkę i nikt w to nie wierzy. Tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może i ta cała literatura ma jakiś tam swój urok, na przykład jak się ją czyta w majowym słońcu pod kwitnącą gruszą albo w sierpniowy skwar pod pożółkłą katalpą. Ale jest grudzień i człowiek - Pyszczek - oczekiwałby, że  odpowie mu ta literatura na jakieś uniwersalne pytanie o sens. Na przykład: skąd oni ci Amerykanie mają tyle kasy, żeby tak se móc te domy kupować? Albo: jak oni to robią, że przy ojcu utrzymującym całą rodzinę i bezrobotnej matce stać ich na murzynkę do sprzątania? Albo: w jakim celu jedenastoletni chłopcy zabijają swoich krewnych i skąd biorą broń?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic z tych rzeczy. Joyce Carol Oates nie odpowiada na żadne z tych uniwersalnych pytań o sens, w związku z czym J-Pyszczek wywnioskował (przez abdukcję), że czytanie beletrstyki nie ma sensu, tym bardziej, że nie sprawi, że J-owi schudnie pupa. I daltego J-Pyszczek woli być prymitywem - i to jakim! Wszak z wyboru...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-5165931075288263995?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/5165931075288263995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=5165931075288263995' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/5165931075288263995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/5165931075288263995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/12/o-piknej-literaturze-i-e-lepiej-by.html' title='O pięknej literaturze i że lepiej być prymitywkiem'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-4132052778818990980</id><published>2006-12-08T20:59:00.000+01:00</published><updated>2006-12-09T00:28:18.608+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polszczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media'/><title type='text'>O mózgach w agorze i że studia są studyjne</title><content type='html'>J-Pyszczka ostatnio skłoniło do refleksji. I to tak skłoniło, że aż wymyślił Gedankenexperiment w stylu &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Brain_in_a_vat"&gt;mózgów w naczyniu&lt;/a&gt;, a mianowicie - mózgi w agorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie bowiem - pisałby J-Pyszczek, gdyby był Hilarym Putnamem, ale nie jest, - że jesteśmy li tylko mózgami w naczyniach podłączonych do &lt;a href="http://gazeta.pl"&gt;gazety.pl&lt;/a&gt;. Wszelkie nasze doznania zmysłowe nie odnosza się więc do świata rzeczywistego, lecz do świata, który wytwarza &lt;a href="http://gazeta.pl"&gt;portal agory&lt;/a&gt;. Sądzimy, że widzimy graby i wiązy, ale tak naprawdę, to Michnik pobudza nasze zmysły tak, abyśmy graby i wiązy widzieli. Sądzimy, że rysujemy portret Churchilla, ale tak naprawdę nasz rysunek nie przedstawia Churchilla - tylko obraz Churchilla widziany oczyma Michnika. Wiadomo, w każdym razie, o co chodzi - chodzi o pewną wersję sceptycyzmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczka naszła ta wizja w kontekście głębszych przemyśliwań o tym, że lektura gazety.pl stanowi znacznie zbyt znaczne źródło pyszczkowej wiedzy o świecie. Bezpośrednie - bo gazeta.pl zaczyna i kończy każdy dzień Pyszczków. Pośrednie - bo z gazety.pl pochodzą niusy w niemal każdym serwisie informacyjnym, jaki udostępnia Pyszczkom sieć web. Gazetę.pl czytają ewidentnie na przykład w &lt;a href="http://ww6.tvp.pl/5308,20051110266606.strona"&gt;Teleexpressie&lt;/a&gt;, który Pyszczki namiętnie oglądają online do obiadu. Nius o stole dla nosorożców w ZOO na Pradze wieńczył wydanie Telexpressu dzień po tym, jak wrzucono go na gazetę.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzeba wspominać, że gazeta.pl rządzi też doborem materiałów do całej reszty serwisów w tefał. Pyszczki, prócz Teleexpressu ogladają też czasem online &lt;a href="http://ww6.tvp.pl/119.dzialy"&gt;Wiadomości&lt;/a&gt; - bo tam co najmniej raz w tygodniu pokazują Wildsteina, jak opowiada o tym, że Wiadomościom skacze w rankingu percepcji obiektywności. Ale niusy z Wiadomości to też gazeta, jak się patrzy, z Anetą K. i spermą posła Łyżwińskiego na czele (fuj). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tak emanację gazetowej Jedni informacyjnej przebija emanacja jej dennego, ostatnimi czasy, stylu polszczyzny. Być może gazecie.pl skończyła się licencja na spellcheckera, być może skończyła się jej licencja na słownik polskiego - ale nic nie usprawiedliwia kwiatka, jakim jest Grupa Studyjna ds. Iraku. Dobrze, że nie kameralna. Albo lepiej - halowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi oczywiście o &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Iraq_Study_Group"&gt;Iraq Study Group&lt;/a&gt;, której nazwę normalny użytkownik polszczyzny przetłumaczyłby jako "Grupa Studiów Irackich". Ale gazeta.pl idzie w zaparte: &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,3777185.html"&gt;grupa studiuje, więc jest studyjna&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Pyszczki też są, poniekąd, studyjne. Gorsza sprawa, że mózgiem w agorze jest też mózg Macieja Orłosia, który za gazetą powtarza: grupa studyjna do spraw iraku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz, uwaga, będzie pointa: czy jeśli jesteśmy mózgami w agorze, to możemy w ogóle pomyśleć, że nimi nie jesteśmy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-4132052778818990980?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/4132052778818990980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=4132052778818990980' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4132052778818990980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/4132052778818990980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/12/o-mzgach-w-agorze-i-e-studia-s-studyjne.html' title='O mózgach w agorze i że studia są studyjne'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116430180455116855</id><published>2006-11-23T17:00:00.000+01:00</published><updated>2006-11-23T18:24:42.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O pogodzie w Belgii, o tym, jak się tu uczy logiki i referacie R-Pyszczka</title><content type='html'>Od dobrych kilku tygodni w Leuven leje. Wprawdzie z przerwami na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/TradycyjnySobotniSpacerJesieniTraditionalAutumnSaturdayWalk"&gt;słoneczne jesienne wikendy&lt;/a&gt;, ale dla Pyszczków&lt;span style="font-size:170%;"&gt; taaaaka&lt;/span&gt; ilość opadu i&lt;span style="font-size:65%;"&gt; taka&lt;/span&gt; ilość słońca to jest zdecydowany skandal. A żeby nie było, że J- ściemnia: proszę, prognoza pogody ściągnięta z &lt;a href="http://weeronline.nl"&gt;holenderskiego serwisu pogodowego&lt;/a&gt;, niebieskie znaczy, że leje:&lt;br /&gt;&lt;br/&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/vn_20061123_euro_nl.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px;" src="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/vn_20061123_euro_nl.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można się tylko pocieszać, że w Norwegii, Grecji, Danii, UK, Francji i Finlandii nie jest wcale lepiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co Pyszczki robią, jak leje? Otóż Pyszczki nakładają swoje lukśne peleryny rowerowe (ukłony w stronę Mamy J-Pyszczka) i zapierniczają na zajęcia, po czym migiem wracają do norki, żeby się nie przeziębić (bo J wciąż nie dostał od Wielkiego Człowieka karty ubezpieczenia, w związku z czym musi uważać na zdrowie - bo leczenie kosztuje) i przetrzymać przejściowy okres klimatyczny na sucho. Problem w tym, że w jednym media nie kłamią - klimat belgijski to jest permanentny przednówek - leje i zimno, i ciemno i nieszczęśliwość i przetrzymywać trzeba będzie długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie ma tego mokrego, co by na suche nie wyszło (tak, tak, zalatuje rozmnażaniem...) i Pyszczki przetrzymują płodnie, rozmnażając swoje talenta intelektualne. Na przykład Pyszczki uczą się prologować. R- to już wsiąkł w prologowanie na dobre, wczoraj zapytany o to, czy kocha bardziej Lispa czy Prologa, odpowiedział, że Prologa!!! J- też się wziął w tak zwaną garść i też prologuje, chociaż ze zdecydowanie mniejszą pasją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym Pyszczki też postanowiły powdrażac Belgów w polski sposób uczenia logiki. Bo chodzi o co - Pyszczkom się do tej pory wydawało, że nie idzie nauczyć podstawowej logiki inaczej, jak przy pomocy Borkowskiego, czy choćby poczciwej Stanoszowej. To znaczy, że trzeba przerobić podręcznik, porobić ćwiczenia, poudowadniać twierdzenia i poświęcić temu trochę czasu, no na pewno jakieś 15 godzin kursu. Okazuje się jednak, że w Belgii uczenie logiki wygląda ździebko inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek bowiem na ćwiczeniach z Fundamentali Sztucznej Inteligencji zaczął się nowy temat - logika. Jest to temat ostatni, zamykający cały kurs i przeznaczony tylko dla tych najbardziej ambitnych z opcji inżynieria i kompjuter sajens. Robby - pan od fundamentali - rozdał na wejściu studentom ćwiczenia, z których pierwsze polegało na tym, żeby przetłumaczyć proste zdania po angielsku na formuły First Order Logic. Po naszemu, krótko mówiąc - pierwsze zajęcia na pierwszym roku z Anią Wójtowicz. Jedyny problem polegał na tym, że większość Chińćzyków, Węgrów i Niemców, zapercypowawszy treść zadania, przybrała wyraz twarzy typu: łot, de fak, is ferst order lodżik? Robby - pan od fundamentali - powszechny wyraz twarzy również zapercypował (czysty przykład davidsonowskiej triangulacji) i postanowił przeprowadzić krótki kurs pod hasłem 'logika w pigułce'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kurs wyglądał tak, że Robby powiedział: 'Ferst order lodżik? Ju dont noł łot ferst order lodżik is? Soł, ferst order lodżik is: formjulas, warajabels, konstants, kłantifajers and konektifs of propoziszynal kalkjulus. Iz yt kliir?'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W taki oto sposób Chińczycy, Węgrzy i Niemcy zostali nauczeni logiki - Pyszczki aż dziw bierze, że w IF UW poświęca się na to aż 120 godzin rocznie. Skoro można tak króciutko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki zaczęły też niedawno chodzić na zajęcia pod tytułem 'Logic as Foundations of AI', na które, gwoli jasności, oprócz nich chodzi jeden Niemiec i jeden Hindus (Pyszczki mają szczęście do Hindusów) i Gerda, która je prowadzi. I wszyscy na tych zajęciach, oprócz Pyszczków, rzecz jasna, są przyzwyczajeni do belgijskiej metodyki nauczania logiki, która tym się różni od metodyki polskiej, że w Polsce się pisze na tablicy, a tutaj się wyświetla. To znaczy, po prostu, że jak się tu robi referat, to się puszcza na ekranie slajdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R-Pyszczek natomiast miał wczoraj właśnie na tych owych zajęciach referat. O rezolucji, czyli w zasadzie o tym, jak działa Prolog. I R- zrobil coś strasznie barbarzyńskiego - primo, nie przygotowal slajdów i secundo, zapisał znaczkami prawdziwymi cztery tablice i udowodnił mnóstwo różnych rzeczy. Cały referat wydawał się, przynamniej J-Pyszczkowi, bardzo przyjemny, epistemicznie wartościowy, solidny, wręcz  napawający J-a dumą, że ma kumatego chłopa. Problemem jedynym było ostatnie pytanie posatwione przez słuchacza z Niemiec - mianowicie: 'what is existential quantifier?'&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116430180455116855?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116430180455116855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116430180455116855' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116430180455116855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116430180455116855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/11/o-pogodzie-w-belgii-o-tym-jak-si-tu.html' title='O pogodzie w Belgii, o tym, jak się tu uczy logiki i referacie R-Pyszczka'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116234098882773449</id><published>2006-11-01T01:28:00.000+01:00</published><updated>2006-11-01T01:51:51.586+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O przededniu długiego wikendu i gdzie w Leuven mieszka nauka</title><content type='html'>Okazało się niedawno, wbrew pozorom, które sprawiają pozamykane na cztery spusty belgijskie kościoły, że Belgia jest jednak krajem przyzwoicie katolickim i jak na kraj przyzwoicie katolicki przystało, nieobca jest jej instytucja długiego wikendu. Zbliża się bowiem pierwszy listopada, tu i ówdzie znany pod nazwą święta zmarłych, w związku z czym należy obywtelom zrobić wolne. Co więcej, tuż po pierwszym listopada następuje drugi listopada, czyli poprawiny święta zmarłych, i za to też się wolne należy. A że oba dni wypadają we środę i czwartek, to nie pozostaje bardziej przyzwoite wyjście, jak uczynić dniem wolnym również piątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie bez kozery - jak zwykła mawiać &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Osińska"&gt;Asia Osińska z Kroniki&lt;/a&gt; - wtorek dzisiejszy zasługuje na miano przedednia długiego wikendu. Przedednie, jak bowiem wiadomo, dostarczają nam na ogół mocnych bodźców będących źródłem zapadających na długo w pamięć wrażeń (o tak, tej frazy Kronika Szczecińska by się nie powstydziła). A dziś w Leuven wydarzyło się niebyleco. Otóż dzisiaj, w godzinach wieczornych, ulicami starej, pustoszejącej w wikendy studenckiej mieściny przeszła demonstracja. I to taka, że Węgrzy ze swoimi rebeliami antygyurcsanyowskimi mogą się po prostu schować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale po kolei. Pyszczki zapragnęły wieczorem pójść pominglować się z tutejszymi gikami i pograć w go w specjalnie do tego celu przystosowanej knajpce. Knajpka jest blisko norki, a najkrótsza droga prowadzi przez centralną ruchliwą Namsestraat. I Pyszczki sobie Namsestraat  postanowiły do knajpki podążyć. Toteż drepczą i drepczą, gawędząc sobie o tym i owym, o sprzątaniu (że należy), o Belgach (że są dziwni), o pogodzie (że się psuje), o tym, czyja to wina i o tym, że obwiniać się nie należy. Nagle zaś, ni stąd, ni zowąd, natrafiają na kordon wozów opanczerzonych z napisem 'politie'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widok to w Leuven niepowszedni, więc Pyszczki zaczynają zastanawiać się, co też takiego ma zamiar się wydarzyć, że leuveńczycy tyle policji w jednym miejscu gromadzą. Wprawdzie już wcześniej, po południu, Pyszczki podejrzewały, że coś wisi w powietrzu, bo przez kilka godzin nad ich dachem (z plexiglasu, notabene) brumbrał natarczywie helikopter. Ale wtedy Pyszczki myślały, że to z okazji &lt;a href="http://www.wprost.pl/ar/?O=96393"&gt;akcji znicz&lt;/a&gt;. Jednak kilkanaście klasycznych pancernych suk, niemal setka rasowych belgisjkich psów w hełmach, kagańcach i z tarczami, uzbrojonych w ebonitowe pały i obutych w nieprzemakalne kozaki to było definitywnie coś więcej niż symptom wzmożonej, z okazji wikendu, aktywności drogówki. Przystanęły więc Pyszczki popatrzeć, z nadzieją, że może zobaczą prawdziwych belgijskich kiboli, albo lepiej - szalikową polonię studentów i gastarbeiterów trenującą napierdalanie obcych przed meczem Polska-Belgia, co to ma już niebawem się odbyć w Brukseli. Stały więc Pyszczki i stały, ale kiboli ani widu ani słychu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem Pyszczki usłyszały nieśmiałe dźwięki bębnów i dojrzały powiewające w oddali strzępy rachitycznych żółtych sztandarzyków z czarnymi lewkami. Wszystko rzecz jasna w akompaniamencie brumbrania coraz gromadniej nadjeżdżających suk pancernych i coraz gromadniej nadchodzących kordonów piechoty policyjnej. Wychyliły więc Pyszczki zza kordonów nosy i co się okazało? Otóż nie więcej jak setka narodowej &lt;a href="http://www.vlaamsbelang.be/index.php?p=36"&gt;prawicy flamandzkiej&lt;/a&gt; postanowiła zamanifestować w Leuven swoje poglądy. Niepozorne takie, ledwo ogolone, niedokamione skinki (bo skinhedami to w obliczu naszej wszechpolackiej tradycji nazwać ich nie przystoi) szły sobie i waliły w swoje małe bębenki, całkowicie bezsilne wobec wszechpanującej eurodemokracji socjalhomoseksualistów i ekofeministów rozmaitej maści, rasy i genderu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczkom zrobiło się w tym momencie autentycznie tutejszej prawicy i nacjonalistów żal. Nie żeby Pyszczki się utożsamiały z postulatami Flamandii dla Flamandów i Leuven dla Leuveńczyków (bo z przyczyn logiczno-pragmatycznych utożsamiać się nie mogą), ale żeby policja musiała skinów chronić przed anarchistami i socjalistami, to już jest skandal obyczajowy w Pyszczkach żal wzmagający. Bo jak się potem w wywiadzie z tuziemcem okazało, ilekroć prawica chce wyjść na ulicę coś zamanifestować, musi wystepować we wzmożonej ochronie policji, bo w przeciwnym razie schodzą się lewacy i napierdalają w prawicę brukiem (a bruku ci w Leuven po dostatkiem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos bruku. I cegieł. Pyszczki były niedawno, jak jeszcze było powietrze wyżowe (teraz jest już niżowe i leje) na spacerze w &lt;a href="http://www.cs.kuleuven.ac.be/~maarten/pics/begijnhofleuven/index.html"&gt;Groot Begijnhof &lt;/a&gt; - mikromiasteczku w Leuven, założonym w XIII wieku przez wdowy po uczestnikach wypraw krzyżowych. Begijnhofów jest w Belgii od groma, generalnie zachowane w świetnym stanie i wpisane na listę światowego dziedzictwa Unesco. I teraz pytanie za sto punktów: co jest warszawskim odpowiednikiem, pod względem funkcji rzecz jasna, Groot Begijnhofu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/GrootBegijnhof"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RUTjfXyiABI/AAAAAAAABFU/3E1PhinnHj0/DSC01945.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawidłowa odpowiedź: warszawskim odpowiednikiem tego powalającego na kolana miejsca w Leuven jest kampus na &lt;a href="http://www.hotelsokrates.uw.edu.pl/index.php"&gt;Smyczkowej&lt;/a&gt; (tak, tam, gdzie mieszka Pryncypał), względnie &lt;a href="http://www.uw.edu.pl/pl.php/dzial/hera.html"&gt;obiekt hotelowy Hera&lt;/a&gt;. Tak, właśnie w takich warunkach mają okazję pomieszkać sobie studenci programów master i phd oraz pracownicy leuveńskiego uniwersytetu. I żeby było na czasie i w duchu wyborczej: aż chce się żyć i emigrować!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116234098882773449?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116234098882773449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116234098882773449' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116234098882773449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116234098882773449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/11/o-przededniu-dugiego-wikendu-i-gdzie-w.html' title='O przededniu długiego wikendu i gdzie w Leuven mieszka nauka'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116146995940429086</id><published>2006-10-22T00:21:00.000+02:00</published><updated>2006-10-22T01:00:14.060+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O białku zwierzęcym w Belgii</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek zdał sobie sprawę, że jednej rzeczy  tak naprawdę w tej Belgii mu brakuje, brakowało i brakować będzie - świni. Pyszczkom tęskno bowiem za tak zwanym prawdziwym mięsem, J-owi za schaboszczaczkiem w złocistej panierce albo sznycelkiem, takim jak robi Cioteczka Ziutka, a R-owi za ozorkami w sosie chrzanowym. Problem w tym, że Pyszczków to będzie może tutaj na świeżą, surową świnię stać, jak skończą studia i zaczną nieźle zarabiać na programowaniu w prologu. Póki co, Pyszczki muszą się zadowolić surogatami mięsa prawdziwego, czyli białkiem zwierzęcym poniżej 20 euro za kilogram (czyli tylu, ile stoi w Belgii kilo wieprza). Nie jest jednak aż tak źle, jak mogłoby się wydawać i Pyszczki mięso jedzą. Zasmakowały bowiem w koniu, krewetkach i małżach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koń występuje w Belgii na ogół w postaci steków, pasztetu i salami. Na ogół firmowany znamienitymi markami ,,z jedynką'' (dostępną także w Polsce) i ,,Super GB''. Smakuje jak krowa, tylko bardziej łykowato. Kosztuje najmniej pośród mięs zwierząt ssąco-chodzących - surowy 12 euro za kilo, - bo jak wiadomo, koń całe życie sam pracuje na siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie najtańsze białko zwierzęce to krewetki z Tajlandii w postaci świeżej (jak oni to robią?). 6 euro za kilogram, czyli w cenie polędwicy w Polsce - można wcinać tonami. Krewetki z Morza Północnego, takie większe, szaro-różowe i nigdy niemrożone, bo bliżej hodowane, kosztują niestety więcej, niż świnia. Dlatego Pyszczki robią rizotto na tajskich - jak się obficie podleje winem (3 euro za butlę), to i tak konserwantów nie czuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie natomiast białko najtańsze, w którym R-Pyszczek jest - z racji włoskich korzeni - zabujany na śmierć i życie to małże z Morza Północnego. Kupowane na świeżo, zalane wodą morską, kosztują od 3 do 7 euro za kilo i dlatego Pyszczki wreszcie stać. J- nie jest małżowym fanem - być może dlatego, że samice pyszczków nie gustują aż do tego stopnia w żyjątkach schowanych w muszelkach, co samce.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj właśnie Pyszczki przyrządziły sobie małże a la marinara, już po raz drugi w Belgii. Małże robi się tak: kupuje się je, potem się je sortuje pod zimną wodą. Algorytm sortowania jest prosty (dlatego J-Pyszczek SAM go napisał): &lt;br /&gt;&lt;pre&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;&lt;span style="font-family:courier new;"&gt;&lt;br /&gt;kolejka zawiera wszystkie małże&lt;br /&gt;while: {kolejka nie jest pusta &lt;br /&gt;        i są jeszcze jakieś nieposortowane małże}&lt;br /&gt;do:   weź pierwszego z wierzchu małża,&lt;br /&gt;       if:   małż otwarty&lt;br /&gt;       then: &lt;br /&gt;           if:   pęknięty&lt;br /&gt;           then: wyrzuć do śmieci &lt;br /&gt;                 if: małż był w wodzie i jest otwarty&lt;br /&gt;                 then: wyrzuć do śmieci.  &lt;br /&gt;           else: wrzuć do miski z zimną wodą &lt;br /&gt;                 i sprawdź, czy się zamknie.&lt;br /&gt;       else: wrzuć małża do naczynia N. &lt;br /&gt;      usuń małże w śmieciach i małże w N z kolejki;&lt;br /&gt;      dodaj małże w misce z zimną wodą na koniec kolejki.&lt;br /&gt;if:   wszystkie małże na durszlaku&lt;br /&gt;then: przystąp do przyrządzania&lt;br /&gt;else: kupiłeś zbyt tanie małże&lt;br /&gt;      i wszystkie są do luftu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/pre&gt;&lt;br /&gt;Sortowanie małży jest zajęciem typowo samczym (tak samo zresztą jak łowienie ślimaków i dzielenie tuszy). Przyrządzaniem natomiast mogą się już zająć dziewczynki. Trzeba bowiem podrobić czosnek i pietruszkę (w Belgii sprzedają już podrobioną - jest tańsza, niż w pęczku, zapewne dlatego, że do podrobionej można dorzucić trawę, algi i nieskonsumowaną paszę dla królików i nikt się nie pokuma). Czosnek plus pietruszkę trza podsmażyć na łyżce oliwy w dużym garnku o grubym dnie. Potem trzeba dolać białego, suchego wina - tak ze 200 mililitrów na dwa kilo małży powinno starczyć. Kiedy wino zagotuje się, należy dorzucić doń małże z durszlaka. Powinno się teraz garnek przykryć i na bardzo wysokim ogniu/prądzie gotować, potrząsając garnkiem co +-120 sekund, przez około osiem minut. I gotowe. Można wpieprzać, prosto z garnca, maczając w sosie winnym kawałki chleba (tak jak robił Jezus).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I UWAGA: małż, który nie otworzył się, mimo poddania termicznej obróbce, był najpewniej już wcześniej martwy, w związku z czem ma status padliny. Padliny ludzie nie jedzą, ergo małża zamkniętego się wyrzuca. Powinno wyjść coś takiego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RTpsse3zABI/AAAAAAAABAY/gIzFANb4zic/DSC01846.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RTpsse3zABI/AAAAAAAABAY/gIzFANb4zic/DSC01846.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116146995940429086?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116146995940429086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116146995940429086' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116146995940429086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116146995940429086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-biaku-zwierzcym-w-belgii.html' title='O białku zwierzęcym w Belgii'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116129201864277685</id><published>2006-10-19T23:02:00.000+02:00</published><updated>2006-10-19T23:12:41.366+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>The Arnolfini Couple w warunkach belgijskich</title><content type='html'>Dzisiaj jest krótko i obrazkowo, bo zadanie domowe trzeba zrobić.&lt;br /&gt;W każdym razie: Pyszczki zrobiły dziś wreszcie pranie. Nauczone doświadczeniami, dla uatrakcyjnienia czynności, zabrały ze sobą aparat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszła im arcyartystyczna wariacja na Jana van Eycka - koniec końców, są Pyszczki we Flamandii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/ArnolfiniCouple.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 480px;" src="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/ArnolfiniCouple.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116129201864277685?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116129201864277685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116129201864277685' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116129201864277685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116129201864277685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/arnolfini-couple-w-warunkach.html' title='The Arnolfini Couple w warunkach belgijskich'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116077624283742708</id><published>2006-10-13T23:24:00.000+02:00</published><updated>2006-10-17T22:34:08.030+02:00</updated><title type='text'>O młodym R-Pyszczku i jego izmorfizmach</title><content type='html'>Ostatnimi czasy w życiu Pyszczków pojawiła się nowa postać -- Dominik. Uwaga, nie jest to podejrzewany przez niektórych o istnienie tak zwany &lt;a href="http://trzecipyszczek.smyki.pl/index.php"&gt;Trzeci Pyszczek&lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dominik jest autorem &lt;a href="http://kobos.wordpress.com/"&gt;bloga&lt;/a&gt; na łordpressie (który to łordpress obsysa). Ale co najważniejsze, Dominik jest autorem &lt;a href="http://kobos.wordpress.com/"&gt;bloga&lt;/a&gt;, który byłby blogiem R-Pyszczka, gdyby R-Pyszczek był o pięć lat młodszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek może tak twierdzić, ponieważ zna R-Pyszczka od dość długiego czasu już -- od III klasy liceum mianowicie. Pyszczki, które wtedy nie były jeszcze Pyszczkami, chodziły wówczas razem na kółko filozoficzne do Kossa i startowały razem w filozoficznej olimpiadzie, dokłądnie rzecz biorąc, w XIV i w XV edycji. Już wtedy, rzecz jasna, starały się Pyszczki przejść samych siebie, w związku z czym strasznie się nakręcały  i rywalizowały, co i tak, koniec końców, wyszło im na dobre i po równo, bo raz wyżej w rankingu olimpiady był J-, a raz - R-Pyszczek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek mieszkał wtedy 300 kilometrów od tak zwanego gniazda i był bardzo hop-siup do przodu: popularny, niegrzeczny, dobrze się uczący -- J- był wtedy uosobieniem wszystkich cnót licealistki. Do dziś zresztą krążą o J- w internacie gdyńskiego liceum nieprzyzwoite legendy nieztejziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R- natomiast chodził wówczas w spodniach ogrodniczkach i długim płaszczu z lumpa. Nie lubiły go dziewczyny z klasy, bo był za mało humanistyczny (R- chodził do humana), a dzieci z mat-fizu mało się z nim integrowały, bo R- przecież do matfizu nie chodził. Dlatego R- interesował się wtedy lispem i hodował afro na dredy, żeby pójść na studia i zrobić dobre wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek śmie twierdzić, że Dominik jest R-Pyszczka izomorfizmem (choć zdjęcia nie widział:)). Mając nadzieję, że nie urazi ani Dominika, ani - co więcej - R-Pyszczka, J- pozwoli sobie niżej na kilka krótkich uwag, żeby było jasne, o co z tym izomorfizmem chodzi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Weźmy krótkie &lt;a href="http://kobos.wordpress.com/about/"&gt;przedstawienie Dominika&lt;/a&gt;. Dominika zainteresowania: filozofia ze wskazaniem na paradygmat analityczny, proza iberoamerykańska, linux na pokładzie i czytuje dla zdrowia psychicznego Derridy teksty o Heideggerze! Proszę Państwa, R-Pyszczek, jak był mały nosił w kieszeni takie małe książeczki Borgesa, spalił linuksem heaven (taki komputer legendarny) i starał się czytać Deleuze'a!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Weźmy post &lt;a href="http://kobos.wordpress.com/2006/10/06/jest-logicznie/"&gt;Jest logicznie&lt;/a&gt;. Dominik walczy o zajęcia z logiki w szkole. Proszę Pańswta, R-Pyszczek, 5 lat temu, o tej samej porze, walczy o niepozbawianie jego klasy zajęć z matematyki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Weźmy post &lt;a href="http://kobos.wordpress.com/2006/10/12/o-moich-odkryciach-i-starodrukach-logicznych/"&gt;o odkryciach&lt;/a&gt;. Dominik odkrywa LaTeXa; R-Pyszczek, pięć lat temu, o tej samej porze, dźgnięty dziwnym jesiennym zawiewem, również LaTeXa sobie instaluje, po czym zaczyna przynosić na filozoficzne kółko do Kossa charakterystyczne LaTeXowe notatki z jebutnie szerokim marginesem. Dominik odkrywa Rasiową; R-Pyszczek, pięć lat temu (no dobra, może cztery), kupuje na rozprzedaży biblioteki szkoły sportowej Rasiową za złoty pięćdziesiąt. Dominik podnieca się Andrzejem Mostowskim; R-Pyszczek, no nie pięć lat temu, trochę później, wpada w zachwyt nad Marcinem Mostowskim. Cóż, każdy musi mieć swojego Mostowskiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekać tylko, aż Dominik zacznie programować w lispie (bo że pójdzie na filozofię UW to już ponoć przesądzone), pójdzie na logikę II i na seminarium do Mostowskiego. Potem pozna ludzi związanych z Marcinem (w sumie już jakby trochę, przez internet, poznał) i wkręci się do biznesu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A J-Pyszczek pozwoli sobie tylko nadmienić, że jest posiadaczem siostry w wieku Dominika, która wybiera się, wedle najnowszych koncecji, na UW, ale na filologię klasyczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znając życie -- i tak wszyscy na MISHu skończycie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116077624283742708?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116077624283742708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116077624283742708' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116077624283742708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116077624283742708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-modym-r-pyszczku-i-jego-izmorfizmach.html' title='O młodym R-Pyszczku i jego izmorfizmach'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116043399200790385</id><published>2006-10-10T00:39:00.000+02:00</published><updated>2006-10-10T00:50:54.183+02:00</updated><title type='text'>O tym, że J-Pyszczek też ma kompleksy i że warto zgrywać mumlę</title><content type='html'>J-Pyszczek posiada, mimo wysokorozwiniętej umiejętności redukowania sobie kognitywnego dysonansu, również pewne bardzo wielkie kompleksy. Jeden z nich, największy, odezwał się dziś właśnie. A chodzi mianowicie o kompleks bycia niebardziejniż &lt;a href="http://szopa.tasak.gda.pl"&gt;R-Pyszczek&lt;/a&gt;. Kompleks ów ma wiele składowych, ale największy udział procentowy ma w nim fakt, że R- pod pewnymi względami lepiej sobie radzi niż J-. Na przykład, że R- potrafi coś, czego J- nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R-Pyszczek mianowicie potrafi robić jedną ważną rzecz: potrafi programować. Może i nawet nie jest jakimś wyfajczonym w kosmos hakerem, ale wszakże umie pisać aplikacje z serii ,,bardzo mały programik dla małego pyszczka'', będące na ogół rezultatem skucząco-mędzących próśb J-a w rodzaju: ,,Pyszczku, a zautomatyzowałbyś mi naukę słówek węgierskich na dyktando???''.  R-Pyszczek napisał już program do niemieckiego (dzięki któremu J- zaliczył ostatnie w życiu kolokwium z niemca na pięć), program do węgierskiego (dzięki któremu J- zaliczył kilka tuzinów kartkówek ze słówek na trzy), program do wyszukiwania filozofów oraz &lt;a href="https://launchpad.net/products/pajekpart"&gt;do tworzenia pajekowych partycji&lt;/a&gt; (dzięki którym J- przeprowadził strasznie odkrywcze &lt;a href="http://julia-krysztofiak.blogspot.com/2006/10/citation-pattern-among-authors-of.html"&gt;badania cytowań w Filozofii Nauki&lt;/a&gt;).  Co więcej, R-Pyszczek, mimo że nie jest wcale strasznie wypasionym fachowym programistą, potrafi doskonale się lansować w tej materii, wymieniając z różnymi losowo napotkanymi ludźmi z Campusu Arenberg uwagi na temat &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Python"&gt;pajtona&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/C_Sharp"&gt;si-hasza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/C%2B%2B"&gt;si-plasplasa&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Java"&gt;dżawy&lt;/a&gt;, opiewając jak zwykle nieograniczone możliwości &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lisp"&gt;lispa&lt;/a&gt;. W związku z czym, na Campusie Arenberg R-Pyszczek wiedzie teraz programistyczny prym pośród wszystkich studiujących sztuczną inteligencję europejskich gików i chińskich szpiegów (którzy nie przechodzą, notabene, testu Turinga).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem J-Pyszczek postanowił nauczyć się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prolog"&gt;prologa&lt;/a&gt; (tu mówią: proloha). J- chodzi pilnie na zajęcia i rozwiązuje po kolei zadanka: pisze programiki, które sprawdzają, czy zadany numerek jest parzysty, ile ma nieparzystych cyferek i ile cyferek się w nim powtarza. Są to, bez dwóch zdań, bardzo małe programiki dla bardzo małego pyszczka, sprawiające jednak J-Pyszczkowi bardzo dużo radości, jak działają, i bardzo dużo smutku, jak się sprzeniewierzają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok prologa, J-Pyszczek uczy się też fundamentali sztucznej inteligencji, czyli o algorytmach różnych, co przeszukują drzewa. Są takie, jak się dowiedział J-, które przeszukują najpierw głęboko i takie, które najpierw szeroko i takie, które raz tak-raz tak i każdy z nich ma swoją złożoność czasową i pamięciową i w ogóle. I J-Pyszczek, pogodzony ze smutną prawdą, że jest pod względem programowania niebardziejniż R-Pyszczek chodzi sobie do belgijskiej szkółki i się uczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dzisiaj w R-Pyszczku odezwały się instynkta, o których w pewnych kręgach mówi się, że noszą znamiona labenzowego pierdolca dydaktycznego. R- zaczął bowiem J-Pyszczka pouczać: zanotuj sobie to, zanotuj sobie tamto, bo zapomnisz, a teraz napisz mi szybciutko silnię, rach ciach, nie potrafisz? to rach ciach, szybciutko w pseudokodzie, no, ja ci nie powiem jak to się robi, ty musisz dojść do tego sama, a jak nie potrafisz to się więcej poucz; w ogóle to poucz się troche proceduralnie programować, bo ty musisz rozumieć pewne rzeczy, a nie, że tylko trochę rozumiesz rekurencję na przykład.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;,,&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rekursję&lt;/span&gt; ładniej brzmi'' -- pomyślał J-Pyszczek, jednocześnie zgadzając się w duchu z R-Pyszczkiem, bo ma wszakże chłop rację, ale i tak dalej zgrywając cielę nie z tej ziemi. J- zauważył bowiem, że kilka dziewczyn, które też chodzą na Master of AI, w szczególności dwie Chinki i jedna Muzułmanka zgrywają straszne cielęta i że to się facetom podoba (Pyszczki oszalały na przykład na punkcie Tongtong, która jest trochę biała i dlatego jako jedyna test Turinga przechodzi). Dlatego J- też udaje mumlę trochę, bo wtedy R- ma poczucie (J- woli przynajmniej tak myśleć) że musi się J-Pyszczkiem opiekować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116043399200790385?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116043399200790385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116043399200790385' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116043399200790385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116043399200790385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-tym-e-j-pyszczek-te-ma-kompleksy-i-e.html' title='O tym, że J-Pyszczek też ma kompleksy i że warto zgrywać mumlę'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116016345867857676</id><published>2006-10-06T21:30:00.000+02:00</published><updated>2006-10-06T21:37:38.700+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O tym, co właściwie Pyszczki robią w tej Belgii i o leuveńskiej dydaktyce</title><content type='html'>Dzisiaj minęły dwa tygodnie, jak Pyszczki chodzą w Leuven na zajęcia i prawie 4 tygodnie, jak Pyszczki już w tej Belgii siedzą. Wniosek z tego taki, że czas na jakieś małe podsumowanie i, siłą rzeczy, posta o większej, niż zazwyczaj, nośności informacyjnej, celem, na pzykład, zachęcenia do wyjazdu przyszłych erasmusów (dajmy na to: &lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com"&gt;Kazików&lt;/a&gt;). Tym bardziej, że pewnie wielu krewnych i znajomych Pyszczków zadaje sobie pytanie: co też te głupie Pyszczki w tej całej Belgii robią, skoro wciąż narzekają na tutejszą filozofią?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- czuje się zobowiązany wyprzedzić ewentualne spekulacje -- począwszy od ,,pewnie Pyszczki poszły do roboty i siedzą w jakimś fakbarze na zmywaku'', przez ,,Pyszczki nie chodzą wcale na żadne zajęcia, tylko marnują kasę, którą dostają od wszystkich, tylko nie od &lt;a href="http://www.us.szc.pl/krysztofiak"&gt;Wielkiego Człowieka ze Szczecina&lt;/a&gt;, który swoją kasę przeznacza na wychowanie swojego nowego dziecka, które nie jest wcale dzieckiem MamyJ-Pyszczka, co więcej nie jest nawet dzieckiem &lt;a href="http://www.us.szc.pl/krysztofiak"&gt;Wielkiego Człowieka&lt;/a&gt;'' (tak... skomplikowane -- J-, w obliczu coraz częstszych plotek na temat &lt;a href="http://www.us.szc.pl/krysztofiak"&gt;Wielkiego Człowieka&lt;/a&gt;, jeszcze niebawem napisze więcej szczegółów na ten temat), skończywszy na ,,Pyszczki wcale nie są w Leuven, tylko se pojechały na wakacje i ściemniają, że się uczą, a tak naprawdę to tylko piszą posty na grono.''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż nie zachodzi żadne z powyższych. Pyszczki chodzą sobie na bardzo ciekawe zajęcia w ramach bardzo fajnego programu (chociaż Kazik twierdzi, że możliwe, że ściemnianego) Master of AI. Tam mają Pyszczki 4 przedmioty: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fundamentals of AI&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cognitive Science&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Linguistic Theories and AI&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Programinng Languages and Programming Methodologies&lt;/span&gt;, czyli kurs prologa (czytaj: proloha). W Hoger Institut vor Wijsbegerte, czyli w IFie, mają Pyszczki jedno seminarium u Jaapa, o Davidsonie i Quinie, a w Institut vor Levende Taalen chodzą na aż 5 godzin tygodniowo tutejszego barbarzyńskiego języka (będą se mogły wpisać niderlandzki w cefałce do makkinzeja).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby dużo czasu już minęło od przyjazdu i Pyszczki są zaaklimatyzowane, ale wciąż jednak pewne sprawy je zaskakują, i to do tego stopnia, że Pyszczki nie mogą się nadziwić, by nie wyjść z siebie. W kontekście zajęć i studiowania, Pyszczki nie mogą się nadziwić spotykanej tu rozmaitości metod dydaktycznych i form oceniania, zwłaszcza, gdy zestawi się je w kontraście z tak zwanymi realiami polskiej uczelni (czytaj: MISH UW i IF UW).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zadziwiającą metodą dydaktyczną jest cuś, co zwie się Guided Independent Learning -- GIL w skrócie. Pyszczkom zaaplikowano to na zajęciach z proloha, które i tak zresztą pochłaniają jakieś 4 pełne godziny tygodniowo. Uczenie GILem polega w założeniu na tym, że to nie ticzer uczy, tylko studenci uczą się, a ticzer tylko naprowadza. Idealne wyjście dla tych, którym średnio chce się przychodzić do szkoły -- zarówno postronie ticzera, jak i studentów. Co więcej, w Leuven GIL jest bardzo nowatorską metodą nauczania (u nas wpadli na to, by nie przychodzić na zajęcia już dawno, dawno temu), bo i tak najpowszechniejsza jest metoda scholastyczna: podręcznik, wykład, zadania. A GIL polega na tym, że się po prostu uczy w domu, ticzera pyta się  o zagwozdki mejlem, a do szkoły się przychodzi raz na egzamin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną ciekawostką metodyczną jest ewaluacja na kursie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cognitive Science&lt;/span&gt; -- punkty otrzymuje się za egzamin, esej oraz -- uwaga: publikowanie postów na forum dyskusyjnym zajęć. Za każdy jeden komentarz można dostać 1 punkt a za każde zainicjowanie dyskusji 2 punkty. Zaliczenie przedmiotu -- od 20 punktów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wartym skopiowania stylem nauczania jest za to coś, co Pyszczkom zapodano na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Linguistic Theories&lt;/span&gt; -- kurs bardzo intensywny. Pyszczki mają zajęcia 3 razy w tygodniu po 120 minut, przez pięć tygodni. Do tego dostają zadania domowe i nie ma bata, żeby ich nie zrobić, bo w przeciwnym razie ma się w styczniu closed-book exam. Co więcej, &lt;a href="http://www.ccl.kuleuven.be/~frank/"&gt;Frank van Eynde&lt;/a&gt; urządza jeszcze dodatkowe nieformalne spotkanie w każdy piątek od 21oo w &lt;a href="http://www.stuk.be/front/home.html"&gt;Stuku&lt;/a&gt; -- if you want to have a drink or something.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również filozofowie leuveńscy wypracowali swoje specyficzne metody nauczania filozofii -- choć w zasadzie nie odbiegają one znacząco od naszych swojskich metod z KP3. Jest bowiem czytelnia, w której leżą odpowiednie teczki do skserowania, są nudne wykłady, ale -- uwaga: nie ma ćwiczeń. Filozofia leuveńska bazuje bowiem na metodzie wykładowej. Element egoztyczny tkwi natomiast w tym, co jest przedmiotem wykładu. Otóż w większości przedmiotem wykładu jest skrypt. Skrypt jest to zbindowana kserówka kilkudziesięciu--kilkuset stron zapisanych po części słowami wykładowcy, po części tekstami omwaianymi przez wykładowcę (np. wywiad z Heideggerem z jakiejś gazetki). Skrypt kosztuje między 15 a 20 erło i można go gdzieś kupić, ale wykładowcy nie wiedzą gdzie, więc trzeba pójść do tutejszej PaniMarii, bo ona wie, w której w tym roku księgarni handlują filozoficznymi skryptami. Skrypt trzeba mieć, bo w trakcie wykładów czasami mają zdarzać się dyskusje i wtedy trzeba szybko wyjąć skrypt, przeczytać zadane kilka stron i dyskutować. Na filozofii równieć respektuje się GILa -- w obliczu możliwości przeczytania wykładu w skrypcie, niektóre zajęcia mają odbywać się raz na dwa-trzy tygodnie (na przykład seminarium z odpadów Jaapa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zestawieniu z realiami KP3 i NŚ69 Leuven jakoś trasznie nie wybiega dydaktycznie przed szereg (zwłaszcza gdy chodzi o HIW -- na korzyść naszego IFu). Ale pod jednym względem tutejsi są nieporównanie lepsi -- pod względem opanowania sztuki pisania mejli. W Leuven mejl jest najszybszą forma komunikacji między studentem a ticzerem. Office hours ticzerowie pełnią zresztą pod internetem i większe jest prawdopodobieństwo sukcesu komuniakcyjnego online niż na żywo (magia słowa pisanego w obliczu bariery językowej). Nie dziwota, że rezygnuje się tu z tradycyjnych zajęć na rzecz GILa przez sieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na KP3 i NŚ69 sztuka użytkowania internetu pozostaje za to wciąż poza zasięgiem władz poznawczych większości pracowników, począwszy od kierowniczek sekretariatów (czas oczekiwania na odpowiedź elektroniczną: minimum 6 dni, maximum wciąż J-Pyszczkowi nie znane), na koordynatorach erasmusa skończywszy (R- czeka na odpowiedź ponad 2 tygodnie z ponagleniami).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116016345867857676?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116016345867857676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116016345867857676' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116016345867857676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116016345867857676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-tym-co-waciwie-pyszczki-robi-w-tej.html' title='O tym, co właściwie Pyszczki robią w tej Belgii i o leuveńskiej dydaktyce'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-116008470875192770</id><published>2006-10-05T23:41:00.000+02:00</published><updated>2006-10-05T23:48:10.080+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O imperatywie technologicznym, Jaapie i filozofii utylizacji śmieci</title><content type='html'>W poniedziałek Pyszczki po raz pierwszy wybrały się na seminarium do tutejszego filozofa analitycznego. Rzecz niebagatelna, bo w Leuven jest tylko dwóch analitycznych filozofów, toteż przyjemność oglądania i słuchania jednego przez dobre dwie godziny jest atrakcją porównywalną do karmienia sarny w Łazienkach (która jest tylko jedna, ale za to częściej niż tutejsi filozofowie analityczni wychodzi z kryjówki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seminarium nazywa się ,,Language, truth &amp; meaning'' -- tak przynajmniej stało na internecie leuveńskim. Prowadzi je &lt;a href="http://www.kuleuven.be/cv/u0003099e.htm"&gt;Jaap Van Brakel&lt;/a&gt; -- czołowy leuveński analityk (ale zdaje się, że cuś farbowany, bo prowadzi też seminarium z Heideggera i dialogu między wschodem a zachodem). W każdym razie to seminarium, na które poszły w poniedziałek Pyszczki, ma być poświęcone Davidsonowi i Quine'owi i jako takie, zapowiadało się strasznie analitycznie. Toteż nic dziwnego, że było na nim aż pięć osób: dwa Pyszczki z Polski, jeden kumpel J-Pyszczka z Artes Liberales z Poznania (człowiek, pardon, pyszczek, jedzie na emigrację i spotyka znajomych!), jeden Hindus i jedna Belżka, która dużo notowała, ale chyba już więcej do Jaapa nie przyjdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to dzisiaj rano, Pyszczki zorientowały się, że im brakuje eceteesów, w sensie takich punktów, których muszą 30 zrobić w ciągu semestru, i że muszą se znaleźć jeszcze jedne zajęcia, żeby wyrobić tę trzydziechę. Otworzyły więc Pyszczki interenet tutejszy i sprawdziły se, że również we środy Jaap ma seminarium, warte 4 punkty, więc czemu by nie pójść, skoro Jaap to jednak Jaap. Toteż Pyszczki poszły, z nadzieją, jak zazwyczaj -- płonną, że się nie zawiodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pointa jest oczywiście taka, że Jaap przeszedł najśmielsze oczekiwania, dając wykład na temat filozofii technologii. Pierwszoplanową zagwozdką dzisiejszego posiedzenia był tzw. imperatyw technologiczny (w stu procentach taki sam, jak kantowski imperatyw praktyczny, ale mniejsza z tym) i spektrum zastosowań tegoż w rozstrzyganiu problemów związanych z utylizacją odpadów radioaktywnych. Traf w samo sedno pyszczkowych pasji intelektualnych. Najprzerażającsze jednak było to, że na seminarium z utylizacji odpadów przyszło ze trzydzieści chłopa różnej maści, czyli aż sześć razy więcej, niż na Jaapa gadającego o Davidsonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R-Pyszczek mówi, że to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że jednak Belgowie mają pierdolnika na punkcie śmieci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-116008470875192770?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/116008470875192770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=116008470875192770' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116008470875192770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/116008470875192770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-imperatywie-technologicznym-jaapie-i.html' title='O imperatywie technologicznym, Jaapie i filozofii utylizacji śmieci'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115972815432649674</id><published>2006-10-01T19:42:00.000+02:00</published><updated>2006-10-06T00:28:37.486+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O trzecim rowerowym spacerze, czyli że blog staje się monotematyczny</title><content type='html'>J-Pyszczkowi spadła ostatnio oglądalność bloga - z siedemdziesięciu paru wizyt dziennie w sierpniu do dwudziestuparu (średnio) pod koniec września. Ładna ilustracja zjawiska wypadania z obiegu towarzyskiego, zwłaszcza, że R-Pyszczkowi też spadły ostatnio statystyki &lt;a href="http://szopa.wordpress.com"&gt;maszoperii&lt;/a&gt;. Pyszczki wolą myśleć, że spada im z powodu &lt;a href="http://logika.uw.edu.pl/workshop/index.html"&gt;Warsztatów Logicznych&lt;/a&gt;, ale niewykluczone, że spada im raczej z powodu zmonotematycznienia wpisów -- ciągle tylko Leuven i Leuven, a nie ma nic o fascynującej wszystkich postaci OjcaDyrektora (który przygotowuje się obecnie do roli teścia). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie są niestety uroki przebywania w Świecie -- pisać można tylko o przejażdżkach rowerowych, zadziwiających faktach z życia leuveńczyków i tym, jaka to ściemniana jest tutejsza kontynentalna filozofia. Dzisiaj, żeby zadość uczynić tendencjom monotematyzującym, będzie dokumentacja fotograficzna trzeciego spaceru rowerowego Pyszczków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem trasa prowadziła wzdłuż kanału &lt;a href="http://nl.wikipedia.org/wiki/Kanaal_Leuven-Dijle"&gt;Leuven-Dijle&lt;/a&gt;, łączącego Leuven z Antwerpią. Wzdłuż kanału biegnie ścieżka rowerowa, wyasfaltowana jak panbógprzykazał, po której śmigają tabunami weekendowi belgijscy cykliści. Dominuje płeć męska, przyodziana w stylonowo-lajkrowe gatki z irchą w kroczu (żeby było miękko), w kaskach na głowach i oczywiście, na strasznie wypasionych rowerach ze strasznie cienkimi kółkami i straszną ilością cyk-cyk-cykających przerzutek. Pyszczki napotkały pierwszy raz takich na swoim ostatnim spacerze rowerowym do opactwa Vlierbeek, jak pili dużo dużo piwa strudzeni mozołem weekendowego rowerowania. Ale dopiero wczoraj Pyszczki przekonały się, że rowerowanie jest aż tak w Brabancji popularne -- i to popularniejsze od śmigania na barkach po tutejszych kanałach. Pyszczki trafiły nawet do przystani jachtowej na kanale Leuven-Dijle, w której stały same lukśne łódki obklejone napisami ,,te koop''= po naszemu ,,for sale''. Aż się J-owi zamarzyło, żeby sobie taką łódkę sprawić (zamiast domu z ogródkiem) i śmigać po rzekach (zamiast pielić ogródek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RR_lFZRmABI/AAAAAAAAAow/Lj6jalGSbdE/DSC01475.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RR_lFZRmABI/AAAAAAAAAow/Lj6jalGSbdE/DSC01475.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="Leuven-Dijle Kanaal" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RR_k-rdiABI/AAAAAAAAAoQ/KpHkwHAOGJc/DSC01461.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RR_k-rdiABI/AAAAAAAAAoQ/KpHkwHAOGJc/DSC01461.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RR_llRg2ABI/AAAAAAAAAqI/BFE-6yQHIf4/DSC01510.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RR_llRg2ABI/AAAAAAAAAqI/BFE-6yQHIf4/DSC01510.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RR_ldpMzABI/AAAAAAAAApw/D1nkuLkl8NE/DSC01506.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RR_ldpMzABI/AAAAAAAAApw/D1nkuLkl8NE/DSC01506.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="Lukśne łódki ,,te koop''" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RR_ljdUQABI/AAAAAAAAAqA/Cn8LIvdTqs0/DSC01508.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RR_ljdUQABI/AAAAAAAAAqA/Cn8LIvdTqs0/DSC01508.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RSWFTGNtABI/AAAAAAAAAr4/BM6rmDbsM-g/DSC01515.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RSWFTGNtABI/AAAAAAAAAr4/BM6rmDbsM-g/DSC01515.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/LeuvenDijleKanal"&gt;więcej zdjęć &gt;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115972815432649674?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115972815432649674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115972815432649674' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115972815432649674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115972815432649674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/10/o-trzecim-rowerowym-spacerze-czyli-e.html' title='O trzecim rowerowym spacerze, czyli że blog staje się monotematyczny'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115945091298519865</id><published>2006-09-28T15:40:00.000+02:00</published><updated>2006-10-02T01:08:04.960+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O tym, co robić z zalanym laptopem i dlaczego filozofowie w Leuven są tacy, a nie inni</title><content type='html'>Wstyd się przyznawać, ale wczoraj J-Pyszczek zrobił najgłupszą rzecz swojego życia -- wylał sobie na swojego super hiper ekstra optibooka piwo. I to dobre piwo (chociaż pakowane w butelki po bobofrutach), co gorsza -- drogie. I J-Pyszczek się tym nie chwali wcale teraz, tylko postanowił, że napisze na blogu, co robić, jak się zaleje laptopa piwem, bo wczoraj sam takich informacji szybko potrzebował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż: zaraz po tym, jak się laptopa zaleje piwem, trzeba go odłączyć od prądu albo wyciągnąć mu baterię. Nie należy nic naciskać, tylko odciąć źródło zasilania. I symultanicznie, znaczy -- równocześnie, trzeba odwrócić laptopa do góry nogami (w przypadku, gdy laptop nie ma nóg -- do góry dołem). Chodzi o to, że trzeba teraz wylać piwo ze środka. Uwaga do żon domowych: w tej wyjątkowej chwili, gdy trzeba ratować to, co najcenniesze (czyli laptopa), nie należy przejmować się zabrudzeniem podłogi, stołu czy łóżka (miejsca, gdzie TO się stało). Jak już się wyleje i laptop jest po prostu tylko mokry od piwa, trzeba mu wyciągnąć wszystkie klawisze (jeżeli jest się w posiadaniu cyfrowego aparatu, przed demontażem klawiatury warto zrobić jej zdjęcie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, po demontażu kalwiatury (trzeba delikatnie odłupywać klawisze!) następuje najprzyjemniejsza część ratowania laptopa: bierze się wacik, albo ligninę, i spirytus albo płyn do czyszczenia szyb na spirytusie i się wyciera piwo spod klawiszy. Klawisze trzeba oczywiście również, osobno od laptopa, najlepiej na sitku, żeby nie spłynęły do ścieków, umyć jakimś detergentem. A potem to już się tylko suszy. Można też, delikatnie umyć patyczkiem do uszu nasączonym w czymś myjącym dziurki w laptopie. Ale R-Pyszczek mówi, że to niekonieczne jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laptopa się nie włącza przez co najmniej 12 godzin -- długość spoczynku laptopa zależy też od ilości wylanego piwa. Laptop zalany resztką wódki potrzebuje mniej schnięcia, niż laptop zalany dużym piwem. Po odpoczynku komputera, należy mu na powrót włożyć kalwisze (osuszone!) w dziurki. W każdym razie -- stosując się do rad J-Pyszczka można uniknąć trwałego defektu laptopa. Dzisiaj rano J- odpalił swojego i co? -- i wszystko działa bez zarzutu. Co kolejny raz potwierdza tezę, że nie ma to jak mieć szczęście głupiego Pyszczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie ważne, obok zalania laptopa, wydarzenie ostatnich dni, to odkrycie, dlaczego filozofy z Leuven są takie, a nie inne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli jasności: na gruncie standardów Pyszczków, filozofy z Leuven wołają o pomstę do nieba (co unaocznił u siebie &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/2006/09/28/filozofia-w-leuven/"&gt;R-Pyszczek&lt;/a&gt;). I nie chodzi o to nawet, że zajmują się pierdołami (bo taka ocena wybitnie zależy od punktu siedzenia), ale zajmują się tymi pierdołami źle. Wczoraj na przykład, podczas drugich pyszczkowych zajęć w &lt;a href="http://www.hiw.kuleuven.be/eng/"&gt;Hoger Instituut voor Wijsbegeerte&lt;/a&gt; (=IF po naszemu) sformułowano taki problem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;why should we protect nature&lt;/span&gt;? Następnie, podważono &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tacit assumption&lt;/span&gt; i powiedziano: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;maybe, we don't have a moral obligation to protect nature...&lt;/span&gt; I podano argument na rzecz tego nowego twierdzenia z dziedziny environmental philosphy: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sometimes nature is evil - it kills people in earthquakes, tsunamis, floodings&lt;/span&gt;. I ciach, konkluzja pytajna: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;so, is nature evil in general? If yes, why don't we stop protecting it&lt;/span&gt;? A tytuł seminarium na nadchodzący semestr jest: ,,Natural evil -- evil of Nature?''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej i śmieszniej, ludzie obecni na seminarium (a było ich ze 40) robili z tego wywodu notatki. Aż J- żałuje, że nie zrobił takim jednym notatkom zdjęcia. Stało na nich tak mniej więcej: &lt;br /&gt;* nature:  - good?&lt;br /&gt;  - evil?&lt;br /&gt;* evil nature:  - earthquakes&lt;br /&gt;  - tsunami&lt;br /&gt;  - rain&lt;br /&gt;  - storm&lt;br /&gt;* why should we protect?&lt;br /&gt;* why protection of evil?&lt;br /&gt;Co gorsza, seminarium jest tylko dla ludzi już z tytułem bachelora i ptrzygotowuje ich do MA. Zgroza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale J- odkrył już, dlaczego oni tam w tym HIWie są tacy pokręceni a ich instytut wygląda tak jak warszawski, gdyby jego dyrektorem przez ostatnie trzy dekady był &lt;a href="http://bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/21000/o21535.htm"&gt;Alik&lt;/a&gt;. Otóż oni mają przy wejściu tam takie coś:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRp9gjIcABI/AAAAAAAAAl8/yyDx9-2Stns/DSC01408.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRp9gjIcABI/AAAAAAAAAl8/yyDx9-2Stns/DSC01408.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Socreal po całości -- teraz dopiero widać co z tego wyrasta w dłuższej perspektywie. Natomiast siedzibę w otoczeniu takim, jak poniżej, mają AI-owcy. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRp92fC9ABI/AAAAAAAAAnE/xmPVIVUp3nA/DSC01428.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRp92fC9ABI/AAAAAAAAAnE/xmPVIVUp3nA/DSC01428.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRp9jchwABI/AAAAAAAAAmE/zrQj2w-IBZY/DSC01409.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRp9jchwABI/AAAAAAAAAmE/zrQj2w-IBZY/DSC01409.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRp97ZdvABI/AAAAAAAAAnU/jzvTLcu4exM/DSC01441.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRp97ZdvABI/AAAAAAAAAnU/jzvTLcu4exM/DSC01441.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRp9uYzuABI/AAAAAAAAAms/gBMtV3ceHw0/DSC01418.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRp9uYzuABI/AAAAAAAAAms/gBMtV3ceHw0/DSC01418.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek ma taką tezę, że środowisko pracy w największej mierze determinuje obierane metody pracy. Na przykład, Campus Arenberg jest miejscem, gdzie się dużo chodzi: las, rzeka, dróżki, trawka. Skutkiem czego, AI-owcy prowadzą zajęcia na stojąco-chodząco. HIW jest w samym centrum, wokół pełno knajp o atmosferze przysiadalnej, a w knajpach pełno dekadnckich gadek-szmatek o niczym. W rezultacie, filozofy prowadzą zajęcia zza stoliczka, o niczym również zresztą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/LeuvenCampusArenberg"&gt;więcej zdjęć &gt;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115945091298519865?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115945091298519865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115945091298519865' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115945091298519865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115945091298519865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-tym-co-robi-z-zalanym-laptopem-i.html' title='O tym, co robić z zalanym laptopem i dlaczego filozofowie w Leuven są tacy, a nie inni'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115930476501703151</id><published>2006-09-26T23:04:00.000+02:00</published><updated>2006-09-26T23:06:05.030+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O wielkich Zmowach zachodnich kapitalistów i że dzięki temu to wszystko działa</title><content type='html'>Dzisiaj Pyszczki zrobiły sobie pierwsze w życiu pranie w Leuven. Zapłaciły za to 16 erło, czyli prawie tyle, ile kosztuje penguinowe wydanie ,,Goedla, Eschera, Bacha'', a na nasze - 64 złocisze. Innymi słowy, za wypranie 15 kilo brudów, Pyszczki zapłaciły tyle, co za 3 karty sieciowe,  11 paczek PallMallów (w Polsce, rzecz jasna), zakupy jedzeniowe na kilka dni dla dwóch Pyszczków albo bilet na intercity Warszawa-Gdynia. Pyszczki niby już nie przeliczają, bo jakoś nie uchodzi, ale mimo wszystko, czasem, jak przeliczą dyskretnie, to aż się całe telepią. A jak się telepią, to nachodzą je bardzo głębokie, pyszczkowe przemyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak też dzisiaj, Pyszczki naszło przemyślenie, że tutaj, w tak zwanym Świecie, to wszystko działa dlatego właśnie, że oni (to jest -- kapitaliści) mają różne zmowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład: produkty codziennnego użytku kosmetyczno-higienicznego, czyli szampony, pasty do zębów i mydła w płynie sprzedają tu kapitaliści w autentycznie mikrych opakowaniach. Szampon 200 mililitrów -- zejdzie Pyszczkom w tydzień. Kolgejt 75 mililitrów -- wolne żarty, toż to straczy na 10 szczotkowań! W Ułesa, co Pyszczka zadziwiło, wszystko sprzedawano w opakowaniach gigantycznych -- dwa kilo kornflejksów, 40 tampaxów (to był pocket-pack), 20 gum do żucia, pół litra tic-taców... W starej Ułe natomiast królują paczuszki-cipuszki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz -- chodzi o co: otóż oni sprzedają wszystko w takich malutkich paczkach, dlatego, że są w zmowie z kapitalistami spod znaku grinpisu. Bo ci z kolei lobbują na rzecz segregacji śmieci -- idea, zdaniem Pyszczków, poroniona. Pyszczki dostały nawet taki plakat od grinpisowców, że &lt;a href="http://www.imog.be/docs/karaat_2006_02.pdf#search=%22150%20conservenblikken%20%3D%201%20grasmaaier%22"&gt;150 conservenblikken = 1 grasmaaier&lt;/a&gt; (czyli, że 150 puszek to jedna kosiarka), ale nie było napisane, że produkcja kosiarki z puszek jest o wiele bardziej energo- i koszto-chłonna, niż produkcja kosiarki z normalnego, jak panbógprzykazał, metalu. Ale -- istnieją sobie w tak zwanym Świecie firmy, grinpisowsko-antyglobalistyczne, w których żywotnym interesie leży, aby ludzie wyrzucali jak najwięcej puszek, butelek, kartoników i paczek. Bo po pierwsze, ludzie muszą wtedy kupować więcej specjalnych worków na śmieci (niebotycznie drogich), a po drugie, przedsiębiorstwa recyclingowe mają więcej do recyclowania. W związku z czym, kapitaliści-grinpisowcy lobbują u kapitalistów-konsumpcjonistów , aby ci sprzedawali rzeczy w jak najmniejszych paczkach. Bo wtedy zwykły człowiek (lub człowiek z ulicy, by posłużyć się terminologią wczesno-neopozytywistyczną) produkuje więcej śmieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie rzecz się ma z tymi całymi pralkami na monety. Otóż w miasteczku takim, jak Leuven, gdzie na 30 tysięcy mieszkańców stałych przypada dokładnie drugie tyle studentów, a najpopularniejszym zawodem jest chyba zawód landlorda, kapitaliści-rentierzy zmówili się z producentami pralek oraz koleją belgijską, że nie będą mieszkań na wynajem studentom wyposażać w pralki. Wtedy studenci będą musieli albo prać szmaty w kilku (to zakrawa na kartel!) pralniach na monety, albo będą musieli częściej jeździć do domu (kolej, monopolista, zarabia!), żeby tam im wyprały szmaty mamusie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobna zmowa rentierów i kapitalistów-handlowców dotyczy materaców. Standardowo, mieszkania na wynajem mają meble, armaturę i podstawowy sprzęt, za to nie mają materaców. Motywacja higieniczna? W obliczu narodowego belgijskiego problemu publicznego szczania -- możliwa, choć z perspektywy Pyszczków, mało prawdopodobna. Zdaniem Pyszczków, rzecz oczywista, że jest to zmowa landlordów ze Szwedami spod znaku ikei. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kolejna, zmowa mikrofalówkowa, to pakt zawarty między landlordami a handlowcami FMCG. Landlordzi standardowo wstawiają do mieszkania mikrofalówki, czym zwiększają popyt na żarcie prefabrykowane w marketach spożywczych, które jest drogie i obrzydliwe, ale za to łatwe i szybkie i tańsze, niż żarcie w knajpach (bo: obiad w knajpie=8&amp;#8364; &gt; obiad z mikrofali=4&amp;#8364; &gt; obiad z raw materials=2&amp;#8364;; Q.E.D.))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsza natomiast zmowa, która powala na kolana, dotyczy języka ninderlandzkiego i pokazuje, że w mechanizm zmów kapitalistycznych uwikłani sa już nawet ludzie nauki. Otóż ludy Niderlandów poslugują się językiem, dla którego charaktrersytyczne jest, że mocno ewoluuje, szybko się zmienia i chętnie rozgłęzia się na dialekty. Skutkiem czego, niderlandzki w Leuven i niderlandzki w Antwerpii albo w Amsterdamie potrafią całkiem dobrze się od siebie różnić. Ale kapitaliści-naukowcy w zmowie z kapitalistami-wydawcami, doszli do wniosku, że należy język niderlandzki standaryzować i wydają co roku książeczkę, który każdy Belg musi mieć -- &lt;a href="http://www.hetgroeneboekje.nl/"&gt;het Groene Boekje&lt;/a&gt;. Zielona książeczka kosztuje 19,95&amp;#8364; i jest potrzebna na przykład każdemu nauczycielowi, każdemu uczniakowi i każdemu studentowi, który wiąże swoją karierę z językiem niderlandzkim, bo standardowe egzaminy wymagają (dzięki zmowie kapitalistów-naukowców) znajomości niderlandzkiego up-to-date.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dane jest więc, jasno i wyraźnie, że tak zwany Świat, a Leuven w szczególności, jest dziełem zmów, układów, sitw i karteli. I że ten cały zachodni porządek, o który modlą się polscy malkontenci, to tak naprawdę nic dobrego, bo kto za niego płaci? Pan płaci, pani płaci, Pyszczki płacą...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115930476501703151?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115930476501703151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115930476501703151' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115930476501703151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115930476501703151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-wielkich-zmowach-zachodnich.html' title='O wielkich Zmowach zachodnich kapitalistów i że dzięki temu to wszystko działa'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115914303689136013</id><published>2006-09-25T02:07:00.000+02:00</published><updated>2006-10-02T01:08:56.880+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O kolejnym rowerowym spacerze, kolejnym opactwie i kolejnym wypitym piwie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRcEYvMSABI/AAAAAAAAAkw/Lk__3jaTea8/DSC01355.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRcEYvMSABI/AAAAAAAAAkw/Lk__3jaTea8/DSC01355.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="osioły w Kessel-Lo" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Pyszczki znowu pojechały na rowerowy spacer. Do &lt;a href="http://www.vlaamsbrabant.be/ontspannen/provinciedomeinen/provinciedomeinenCONTENT.jsp?page=3674"&gt;provinciedomein Kessel-Lo&lt;/a&gt;, czyli do takiego parku, w którym były osły, huśtawki, domki na drzewach, jeziora, łódki, motorówki, piwo, hot dogi, i w ogóle, dużo różnych rzeczy. Pyszczki oczywiście nie mogły w pełni wykorzystać wszystkich dobrodziejstw nowoodkrytego spotu, bo wszędzie kręciło się mnóstwo dzieciaków w wieku 2-10, a J- zabronił R-Pyszczkowi konkurowania o placozabawowy lebensraum z targetem Lego Basic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z czym Pyszczki się tylko poprzechadzały i posnuły plany tego, jak to już niedługo zrobią sobie swoje własne młode i będą je prowadzać na takie wybiegi do parków i pod pozorem pilnowania dzieciąt też się będą mogły huśtać, wspinać, dyndać i zwisać. Warunkiem sine qua non jest oczywiście, żeby Mareczek też miał młode w tym czasie, bo w przeciwnym razie młode Pyszczków nie będą miały z kim się bawić, jak Pyszczki będą pić piwo obok wybiegu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzechadzawszy się, Pyszczki odkryły kolejne opactwo -- &lt;a href="http://www.rozenkrans.be/abdij.htm"&gt;Abdij van Vlierbeek&lt;/a&gt;. Tym razem benedyktyńskie, choć również, jak należało się tego spodziewać, bez jednego opata i nawet jednego katabasa. Wyglądało jak taki ot pegieer bardzo stary -- konie, siano, mnóstwo dzieci samopas puszczonych i knajpa. Za to &lt;a href="http://www.rozenkrans.be/"&gt;knajpa&lt;/a&gt; była prima sort, bo serwowała najróżniejsze belgijskie piwska. Pyszczki, rozkoszując się poziomem kultury piwnej w Belgii zamówiły sobie po kufelku &lt;a href="http://www.whitebeertravels.co.uk/chimay.html"&gt;Chimay&lt;/a&gt;, ładnego, jasnobrązowego piwa od Cystersów Ściślejszej Obserwancji. Trapist nie zachwycał jakoś specjalnie, chociaż, trzeba przyznać, miał miły, lekko różany, posmak Unicum i szklaneczka 33cl przyprawiała o przyjemny rauszyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do domu Pyszczki przejeżdżały obok browaru Stella Artois -- w Leuven jest główy browar Stelli -- i, z racji ładnego przemysłowego krajobrazu, strzeliły sobie pośród jego zabudowań foty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRcEjmqsABI/AAAAAAAAAlY/6EQcYs3rKI4/DSC01376.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRcEjmqsABI/AAAAAAAAAlY/6EQcYs3rKI4/DSC01376.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRcElqOzABI/AAAAAAAAAlg/wf9g0ypJKdM/DSC01379.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRcElqOzABI/AAAAAAAAAlg/wf9g0ypJKdM/DSC01379.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; Okazało się też, ku zdziwieniu Pyszczków, że w Leuven, mimo braku mórz, jezior i rzek, jest port.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRcEidIQABI/AAAAAAAAAlQ/GOsfsX7fVNc/DSC01374.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RRcEidIQABI/AAAAAAAAAlQ/GOsfsX7fVNc/DSC01374.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/Leuven2006"&gt;więcej zdjęć &gt;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115914303689136013?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115914303689136013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115914303689136013' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115914303689136013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115914303689136013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-kolejnym-rowerowym-spacerze-kolejnym.html' title='O kolejnym rowerowym spacerze, kolejnym opactwie i kolejnym wypitym piwie'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115903918392380137</id><published>2006-09-23T20:50:00.000+02:00</published><updated>2006-10-02T01:09:36.356+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O rowerowych spacerach Pyszczków i Abdij van 't Park</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV5MgbIABI/AAAAAAAAAkg/4aYkHrZz31A/DSC01352.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV5MgbIABI/AAAAAAAAAkg/4aYkHrZz31A/DSC01352.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="w drodze na rowerowy spacer" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Pyszczki pojechały na krótką wycieczkę rowerową, żeby obejrzeć sobie tutejsze suburbia. Suburbiów jakichś szczególnych niestety nie znalazły, za to znalazły siedzibę tutejszej katolickiej politechniki -- &lt;a href="http://www.khleuven.be/"&gt;Katholieke Hogeschool Leuven&lt;/a&gt;. A siedziba jest prima sort  -- KHL zajmuje bowiem budynki starego, nieużywanego opactwa &lt;a href="http://www.parkabdij.be/"&gt;Abdij van het Park&lt;/a&gt;. Pyszczki już się zdołały przyzwyczaić, że różne święte miejsca w Belgii funkcjonują na ogół albo jako kina, albo jako szkoły. Ostatnio na przykład Pyszczki weszły do kościoła, co to stoi blisko barbarzyńskiego instytutu filozofii, a w środku, zamiast choćby jakichś pozorów kościelności zastały ekran, na którym z bimera wyświetlały się jakieś dżenderowe filmy w rodzaju tych, ktore puszcza się w Zachęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RREetsNjABI/AAAAAAAAAgA/qstlWCGoDKs/DSC01177.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RREetsNjABI/AAAAAAAAAgA/qstlWCGoDKs/DSC01177.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="to jest właśnie kościoł-kino" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To jest właśnie ten kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, w Abdij van 't Park znajduje się koledż i to jest zdaniem Pyszczków sensowniejsze, niż dżenderowe kino. A samo Abdij należało swego czasu do &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Premonstratensian"&gt;premonstratensów&lt;/a&gt;. Założyli je podobno tu w 1129 roku, czyli całkiem dawno temu, ale widoczne zabudowania pochodzą z jakiegoś 18 wieku, bo wtedy przebudowali opactwo na bardziej współczesna nutę. Dzisiaj zaś Abdij Parkowe dumnie uczestniczy w europejskofundowanym projekcie CSS (brzmi sympatycznie), czyli &lt;a href="http://www.espaces-sacres.com/fr/espace_sacre/louvain/index.asp?page=2"&gt;Converting Sacred Spaces&lt;/a&gt;. Co jest chyba jedynym sensownym rozwiązaniem problemu niefunkcjonalności budynków kościelnych w sytuacji, gdy w całej Belgii jest jedno powołanie rocznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A niżej kilka zdjęć z rowerowego spaceru do &lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/KorbeekLo2006"&gt;Korbeek-Lo&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4fRZlABI/AAAAAAAAAho/Y3VJtpiFg_A/DSC01286.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4fRZlABI/AAAAAAAAAho/Y3VJtpiFg_A/DSC01286.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było, że na Zachodzie krowy mają czyste pupy. J-Pyszczek bardzo zadowolony z owego patriotycznego odkrycia:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4scUNABI/AAAAAAAAAig/1HFPXjC_Fj0/DSC01299.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4scUNABI/AAAAAAAAAig/1HFPXjC_Fj0/DSC01299.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4u66TABI/AAAAAAAAAio/pOt3R-uMASw/DSC01302.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RRV4u66TABI/AAAAAAAAAio/pOt3R-uMASw/DSC01302.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nagrobek na cmentarzu -- typowe lata 60-te:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV5HNWFABI/AAAAAAAAAkI/CTp2t02hmjI/DSC01334.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV5HNWFABI/AAAAAAAAAkI/CTp2t02hmjI/DSC01334.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="Nagrobek na cmentarzu -- typowe lata 60-te" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu nieco starszy: &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV5K0aaABI/AAAAAAAAAkY/yQPiA2jRjsY/DSC01344.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV5K0aaABI/AAAAAAAAAkY/yQPiA2jRjsY/DSC01344.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRV4ojJ2ABI/AAAAAAAAAiQ/GmGBCK9VVgY/DSC01296.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRV4ojJ2ABI/AAAAAAAAAiQ/GmGBCK9VVgY/DSC01296.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV4nMDRABI/AAAAAAAAAiI/jxt_EOj68PA/DSC01294.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh3.google.com/julia.krysztofiak/RRV4nMDRABI/AAAAAAAAAiI/jxt_EOj68PA/DSC01294.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRV4j3HJABI/AAAAAAAAAh4/u7jViJrXbNE/DSC01289.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px;" src="http://lh6.google.com/julia.krysztofiak/RRV4j3HJABI/AAAAAAAAAh4/u7jViJrXbNE/DSC01289.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/KorbeekLo2006"&gt;więcej zdjęć &gt;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115903918392380137?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115903918392380137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115903918392380137' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115903918392380137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115903918392380137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-rowerowych-spacerach-pyszczkw-i.html' title='O rowerowych spacerach Pyszczków i Abdij van &apos;t Park'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115897409051339152</id><published>2006-09-23T03:06:00.000+02:00</published><updated>2006-09-23T03:26:10.586+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O tym, jak się Pyszczki zawiodły i na czym i dlaczego chyba zostaną inżynierami</title><content type='html'>Jeszcze niedawno Pyszczki miały wypielęgnowne takie przekonanie, że ta cała stara Unia, Europa i tak zwany Świat, to nie jest żaden tam egzystencjalny czalendż, bo koniec końców, niewiele się tu różni od naszej swojlandii. No -- są te maszyny strasznie straszne, jest ten dziwny język tuziemski -- nieudolna niemczyzna Anglika ze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;specific language impairment&lt;/span&gt;, -- jest trochę biurokracji... ale na dobrą sprawę -- myślały Pyszczki -- to jest tak, jak powinno być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu jednak rozpoczęła się u Pyszczków passa rozczarowań. Krok po kroku okazywało się, że w Leuven jednak nie jest do końca tak, jak być powinno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż Pyszczki spodziewały się, że Leuven to będzie miasto akademickie z prawdziwego zdarzenia. I, że tak jak na Zachodzie, czyli w Szwecji i Norwegii (to są dla J-Pyszczka prototypowe kraje Zachodu), będzie tu akademicka księgarnia z prawdziwego zdarzenia. W Oslo na kampusie na przykład była &lt;a href="http://www.akademika.no"&gt;księgarnia&lt;/a&gt;, że mucha nie siada. J-Pyszczek miał wtedy wprawdzie tylko 8 lat i nie do końca czaił bazę z książkami, ale pamięta, że tamtejsza księgarnia zrobiła na nim wrażenie. Podobnie bycza księgarnia, którą J- widział wprawdzie tylko przez szybę, bo była zamknięta, była w Lund u Szwedów; a jeszcze lukśniejsza była &lt;a href="http://www.bkstr.com/webapp/wcs/stores/servlet/StoreCatalogDisplay?storeId=11006&amp;langId=-1&amp;catalogId=10001"&gt;na kampusie Georgetown&lt;/a&gt; w Ułesa. A już &lt;a href="http://www.foyles.co.uk/foyles/index.asp"&gt;najlukśniejsza&lt;/a&gt;, jaką J- w życiu widział, była w Londynie przy Charing Cross Road. Nie wspominając już zalet naszego Prusa na KP, który mimo wszelkich niedociągnięć, jest księgarnią dobrą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Leuven jednak instytucja księgrani akademickiej nie jest znana. Znane są natomiast różne instytucje ułatwiające życie, czyli chociażby bookstores for dummies -- miejsca, w których pierwszoroczny Belg może zakupić sobie szkolną wyprawkę. J- pije tu oczywiście do tego, co Pyszczkom wskazano w odpowiedzi na pytanie o lokalizację jakiejś dobrej księgarni naukowej, mianowicie -- &lt;a href="http://www.acco.be/index.php"&gt;Acco&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki Belg idzie sobie do takiego Acco i wychodzi generalnie bardzo zadowolony z siebie. Bo taki Belg kupuje w księgrani akademickiej podręczniki do szkoły, zeszyty do szkoły i fartuch do laborków. I ewentualnie małego penguina, żeby czytać w pociągu i szkolić angielski. Taki Belg nie ma potrzeby, żeby spojrzeć sobie, co się ostatnimi czasy ukazało w OUP... co wydał Routledge fajnego... może jakaś wyprzedaż taniochy Elseviera jest... Nie, taki Belg w ogóle ma w nosie jakieś tam naukowe książki, wystarczy, że Acco wydaje i sprzedaje skrypty. Takie kserówki, po naszemu, tylko że ładnie oprawione. Mają tam na przykład podręczniki do logiki -- bez znaczków prawie w ogóle. Sprzedają też książki w obcych językach -- mało, bo mało, ale trochę po angielsku jest, w szczególności penguin classics, schodzące tutaj po kilkanaście euro -- choć z tyłu mają wydrukowane, że są za półtora funta w UK. Na półce z informatyką mają natomiast w Acco głównie publikacje poświęcone Windowsowi XP i trochę klasycznej inżynierii typu C++ bez tajemnic. Nic dziwnego, że Pyszczki się zawiodły i zatęskniły za AmericanBookstorami w ceha-arkadii albo sadyba-best-mallu. Co gorsza, warszawskie AmericanBookstory są dużo tańsze niż tutejsze badziewne Acco. Choć to akurat nie jest duża wada, zważywszy na fakt, że Pyszczki wychodzą z takiego Acco bez żadnych chceń konsumpcyjnych co do oferowanych tam książek. Ale skoro na półce z filozofią góruje niepodzielnie Lacan, to czegóż chcieć więcej, niż wyjść jak najszybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księgarniana ponowoczesność w Leuven była dla Pyszczków niesamowitym ciosem, i, jak się im z początku wydało, niemożliwym do kompensacji. Ale po dłuższym namyśle Pyszczki doszły do wniosku, że ból po acco może im zneutralizować jakaś wybitna biblioteka. Poczęły więc Pyszczki szukać w Leuven jakiegoś sensownego księgozbioru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W głównej bibliotece, takim BUWie tutejszym, Pyszczki były już wcześniej. Okazało się jednak, że główna biblioteka jest strasznie ściemniana, bo wygląda na starą, a ma niespełna 50 lat, jest główna, a  tak naprawdę najmniej to po niej widać, do tego wszystko trzymają w magazynach i nie ma wolnego dostępu. Za to każdy kampus/wydział/instytut z osobna ma swoją własną bibliotekę. W pierwszym odruchu Pyszczki chciały zobaczyć bibliotekę filozoficzną, ale po tym, jak dowiedziały się, że w całym Leuven jest tylko 2 filozofów analitycznych, zaniechały i postanowiły pojechać zobaczyć, co też trzymają w swojej bibliotece inżyniery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leuveńskie inżyniery mają bowiem swój własny kampus. Ponieważ są (z założenia) w większości gikami i mogą być mniej atrakcyjni od humanistów (którzy są z założenia coolkidsami), trzyma się tu ich w parku za obwodnicą, tak żeby turyści w centrum nie widzieli. Inżyniery mają tam swoją własną rzekę, w której hodują różne świństwa, mają szklarnie, laboratoria, nietoperze, ruiny romańskiego kościoła, w których urządzili super hiper nowoczesną kaplicę i mają też super hiper malutki zamek (&lt;a href="http://www.cs.kuleuven.ac.be/~maarten/pics/arenberg01.jpg"&gt;Kastel Arenberg&lt;/a&gt;), w którym robią z zagraniczniaków masterów sztucznej inteligencji. W każdym razie, u inżynierów jest niebywale oxfordzka atmosfera -- na krótkostrzyżonej trawce przed kastelem Arenberg, stylizowanym na coś między &lt;a href="http://www.alv.se/pages/miljo/ronja.asp?Lang=eng&amp;sida=Ronja"&gt;zamkiem Ronji córki zbójnika&lt;/a&gt; a Hogwartem, doktoranci rzucają sobie wesoło bumerangiem. Żyć, nie umierać -- i Pyszczki zapragnęły zostać inżynierami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z czym pojechały do inżynierskiej biblioteki w Arenberg. I tam już się Pyszczkom zrobiło miękko w kolanach. Campusbibliothek Arenberg z zewnątrz wygląda niepozornie -- ot parter pod dachem, obłożony klinkierem, jak wszystkie zabudowania w promieniu 100 kilometrów. Ale w środku jest lepiej, niż Pyszczki myślały. Nie mają tam magazynu -- tylko wolny dostęp. Żadnych książek z czerwonym grzbietem -- wszystko można wypożyczyć. Nie trzeba z nikim gadać -- do wszystkiego są automaty. Karty nie są kreskowe, jak w BUWie, ale czipowe ,,zbliżasz -- masz'', jak na nartach. Logiki, sztucznej inteligencji, formalnych teorii języka i wszelkiej maści programowania mają tam mnóstwo -- całą alejkę. Niemal wszystko w języku Świata, a nie w barbarzyńskich starounijnych dialektach. Żyć nie umierać -- Pyszczki na pewno chyba zostaną inżynierami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115897409051339152?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115897409051339152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115897409051339152' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115897409051339152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115897409051339152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-tym-jak-si-pyszczki-zawiody-i-na.html' title='O tym, jak się Pyszczki zawiodły i na czym i dlaczego chyba zostaną inżynierami'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115859875630613906</id><published>2006-09-18T18:58:00.000+02:00</published><updated>2006-09-18T18:59:16.323+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O strasznie strasznych maszynach i mechanizmach, których używa się w Leuven</title><content type='html'>Odkąd Pyszczki aklimatyzują się w Leuven, co i rusz okazuje się, że żeby proces aklimatyzacji przebiegł pomyślnie i uwieńczył się sukcesem, Pyszczki muszą opanować obsługiwanie jakichś strasznie strasznych maszyn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj na przykład R-Pyszczek kupował w muzycznym sklepie harmonijkę chromatyczną, czyli taką, że można zagrać wszystkie nutki. Harmonijka była wprawdzie tańsza, niż taka sama harmonijka w sklepie na metrze centrum, i całkiem dobrego brendu, bo w końcu Hohner, ale zapłacenie za nią było nie lada sztuką. W Leuven mianowicie to nie jest tak hop siup do przodu, że się daje panu w sklepie swoje maestro i on przeciąga nim po terminalu. Oj nie. Tutaj się samemu przeciąga kartą po takim specjalnym rowku w takiej specjalnej maszynie. A maszyna jest nietrywialna, bo jest w niej kilka rowków -- każdy na inny rodzaj karty. I trzeba wiedzieć, do którego rowka kartę wsadzić, którą stroną, w jakim kierunku przeciągnąć i co wpisać na klawiaturce. I dopiero jak się to wszystko wie, to można sobie kupić harmonijkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj natomiast Pyszczki odkryły belgijskiego kerfura -- tuż obok stacji BP, nazywa się GB (żeby się kojarzyło z Brytanią) i można w nim kupić różne rzeczy z jedynką (na przykład małże w zalewie za jedno erło). Pyszczki robiły sobie małe zakupki i oto natknęły się na niesamowicie dziwną maszynę -- maszynę do krojenia chleba. Bo chodzi o co -- w Leuven nie można sobie tak o po prostu kupić pokrojonego chleba, na przykład schulstadta. Nie -- trzeba kupic cały zwykły chleb i wsadzić go do takiego specjalnego urządzenia z zębami, gdzieś nacisnąć, gdzieś przekręcić i wtedy ze środka wychodzi poslajsowany chleb. Pyszczki jeszcze ni wiedzą, gdzie trzeba nacisnąć/pokręcić, dlatego kupiły sobie w ikei nóż, żeby kroić chleb w domu samemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co innego jeszcze zdumiało dziś Pyszczki. Otóż mówi się w Polsce, że emigrują na zachód kasjerzy. I niby dlatego teraz, w kerfurach, teskach i żanach, są takie starszne kolejki -- bo kasjerów brak. Jak dla Pyszczków, to ta wielka emigracja kasjerów na zachód to jest jedna wielka ściema. Bo na zachodzie już dawno wymyślono maszynę, która -- o tak! -- zastępuje kasjera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazywa się self-kasse i dzisiaj Pyszczki natknęły się na nią podczas małych zakupków. W rzeczonym kerfurze obok BP są aż cztery takie self-kassy i normalnie korzystaja z nich całkiem starsze panie i całkiem starsi panowie. A wygląda to tak, że się samemu wykłada na taśmę rzeczy, potem się te rzeczy pika pod takim czerwonym światełkiem, a potem się wkłada do odpowiedniej dziurki monety, albo banknoty, albo się przeciaga po odpowiednim rowku odpowiednią kartą i wklepuje odpowiedni pinkod. I nie ma przy tej self-kassie żadnych luster, co to się w nich odbija, czy ktoś nie przeciąga niezapłaconej gumy do żucia pod ladą, i nikt nie stoi i nie patrzy, czy klient dobrze wszystko odpiknął. Co więcej, o paradoksie, self-kassy są zlokalizowane w strefie bezbramkowej, czyli teoretycznie można wyjść i nic nie płacić i żadne bramki piszczeć nie będą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki nie skorzystały jeszcze dzisiaj z self-kassy, bo instrukcja obsługi jest niestety po tuziemskiemu, a Pyszczki jeszcze nie panimają po ichniemu. Ale na dniach Pyszczki muszą wypróbować to egzotyczne urządzenie, bo coś im się wydaje, że można by zbić kokosy na imporcie takich self-kass do Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zakupkach Pyszczki wróciły do domu i postanowiły napić się zakupionego (za półtora erło) bardzo dobrego piwa w litrowej butelce. I cóż się okazało? Otóż tutaj litrowe piwa nie są rozlewane do plastikowych butelek, ani do gigantycznych puszek a la faxe. Tutaj litrowe piwa pakuje się jak szampany! Otóż takie piwo, notabene wyborne, ma w szyjkę wciśnięty korek, a wokół tegoż ma obwiniętą drucianą zawleczkę. Bajer nieztejziemi, można by przywieźć takich piw trochę do Polski i na sylwestra ściemniać, że to dorato -- taniej by wyszło, a w smaku lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kontekście skomplikowanych maszyn i urządzeń należy wspomnieć jeszcze o ,,nowoczesnym systemie bankowym''. Pyszczki się z początku śmiały, jak przeczytały w ulotce, że w Belgii jest ,,modern and efficient banking system''. No bo tak: bankomatów jak na lekarstwo, w większości sklepów nie akceptują maestro, a banki są czynne do 13oo. Ale to są standardy nowoczesności systemu bankowego w europie wyszehradzkiej. Tutaj wyznaczniki owej nowoczesnoći są, zdaje się, inne, bo primo, kasy w bankach są automatyczne -- zwą się bankomatic i można w nich ładować protony (bardzo dziwne urządzenia, które Pyszczki też będą mieć), wyciągać i wplacać gotówkę, robić przelewy i składać najkosmiczniejsze dyspozycje. W Polsce to takie cuś ma chyba tylko BPH. Secundo, maestro akceptują, ale tylko takie z czipem. Maestra, które wydają obecnie w ojczyźnie banki PekaoSA i BPH to są strasznie przestarzałe maestra. Tutaj używa się już prawie wyłącznie kart czipowych i niewiele sklepów ma terminale przystosowane do naszych antyków. Tertio, bankomatów jest jak na lekarstwo, bo w obliczu wszechobecnych protonów wydają się zbędne. Protony to są takie plastikowe, elektroniczne portmonetki, które można ładować w bankomaticach do 125 erło  i którymi można kupować chusteczki higieniczne w kiosku, wkładając protona do specjalnego rowka i naciskając okej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tu dużo pisać -- w Leuven jest mnóstwo bajeranckich maszyn. I są niemniej frapujące, niż młynki do kawy w sklepach sieci Jednota na Słowacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115859875630613906?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115859875630613906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115859875630613906' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115859875630613906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115859875630613906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-strasznie-strasznych-maszynach-i.html' title='O strasznie strasznych maszynach i mechanizmach, których używa się w Leuven'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115851742446522314</id><published>2006-09-17T20:19:00.000+02:00</published><updated>2006-09-17T20:23:44.486+02:00</updated><title type='text'>Najnowsiejsze foty z wesela</title><content type='html'>Dzisiaj &lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com"&gt;Kazik&lt;/a&gt; podesłał skany bardzo artystycznych, profesjonalnych, białoczarnych zdjęć ze ślubu i wesela Pyszczków. Za jego zgodą Pyszczki wrzuciły owe zdjęcia na Picasę i można je sobie &lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/WeselePyszczkWProfesjonalneZdjCiaOdKazikW"&gt;tutaj obejrzeć&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115851742446522314?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/WeselePyszczkWProfesjonalneZdjCiaOdKazikW' title='Najnowsiejsze foty z wesela'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115851742446522314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115851742446522314' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115851742446522314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115851742446522314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/najnowsiejsze-foty-z-wesela.html' title='Najnowsiejsze foty z wesela'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115843738709841298</id><published>2006-09-16T22:05:00.000+02:00</published><updated>2006-09-17T00:32:07.366+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><title type='text'>O Pyszczków wielkiej emigracji do Belgii</title><content type='html'>Pyszczki już dawno zaplanowały wyemigrować sobie do Starej Unii. Koniec końców, emigracja teraz w modzie, a o tych, co nigdzie nie jadą, wypłosze z wyborczej trąbią, że to &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3382161.html"&gt;pokolenie 1200 zł brutto&lt;/a&gt;. Pyszczki zdecydowanie wolą być pokoleniem 1200&amp;#8364, więc postanowiły sobie spróbować wyemigrować na trochę i zamieszkać w Belgii i postudiować na ichniejszym KULu -- wszak dobrze to będzie w cefałce wyglądać. Toteż w 5. rocznicę WTC, 11 września A.D.2006 Pyszczki wsiadły do samolotu i wybyły do Leuven. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leuven to jest takie małe -- jak powiedziano wcześniej Pyszczkom -- miasteczko w Belgii, 25 kilometrów na wschód od Brukseli. De facto to ono nie jest wcale takie małe, a na pierwszy rzut oka przypomina skrzyżowanie Sopotu, Krakowa i Gliwic, wielkości mniej więcej Opola. Jest tu trochę akcentów śląskich -- na przykład familoki dla afroniderlandczyków, zbudowane, rzecz jasna, ze styropianu, ale dla picu obłożone klinkierem. Trochę postindustrialnych ruin, hale a la huta Kościuszki w Chorzowie, płynie jakiś kanał, prawie jak we Wrocławiu. Sporo akcentów trójmiejsko-małopolskich -- jakieś kościoły stare, ratusze, rynki, knajpy, sopocki monciak pełną gębą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym wszystkim Pyszczki się przekonały przymusowo zwiedzając Leuven nocą, w pierwszych dwunastu godzinach swojego pobytu. A było to dokładnie tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki zawsze robią wszystko na ostatnią chwilę, świńskim trafem i na miłą mordkę. Również tą metodą Pyszczki likwidowały swoją warszawską norkę i wyjeżdżały do Leuven. Skutkiem czego, ładując się na węgierskiego airbusa były już po 28 godzinach niespania. W Leuven zaś znalazly się dokładnie o 23.15 i miały wtedy na koncie po 35 godzin niespania. Okazało się, że Leuven nie jest bynajmniej miasteczkiem całodobowym i check-in w hotelach/hostelch dokonuje się najpóźniej do 23.00. Więc Pyszczki musiały poczekać do rana, żeby się zacheckinować gdziekolwiek. Do 7.00 rano Pyszczki zapierdzielały więc po całym Leuven, poznawały sobie różne dzielnice, władowały się niechcący na jakieś muzułmańskie osiedle, gdzie pod osłoną nocy jakiś Arab prowadził gdzieś kilka zaburkowanych Arabek, strasznie to dziwnie wyglądało o tej trzeciej czy czwartej. O 7.00, po 43 godzinach na chodzie, Pyszczki wreszcie dostały kordełki w stylu zachodnim -- szmatki 2 na 2 i kocyki, żeby je sobie tymi szmatkami owinąć -- i poszły sobie spać w schronisku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, tej pierwszej nocy na emigracji, Pyszczki odniosły wrażenie, że coś ta Belgia dziwnie śmierdzi. Jakiś taki zaduch kupy i żula wszędzie się unosi, zmiksowany troszkę z kawką i croissantami. A posmród się bierze -- jak się później okazało -- z tego, że Belgowie mają hopla na punkcie segregowania odpadów a nie dorobili się jeszcze, w przeciwieństwie do Szwedów (których inteligencję dopiero teraz Pyszczki doceniają) różnokolorowych kontenerów na śmieci. Wypracowali za to swój własny system, mianowicie -- worki. Otóż ci cali Belgowie, to oni raz na jakiś czas wystawiają na ulicę worki ze śmieciami. Rytm ich życia regulują odpady: w każdy drugi nieparzysty poniedziałek miesiąca wystawiają plastiki, w dni podzielne przez siedem wystawiają papier i karton, w co trzeci wtorek -- odpady niesegregowane, a w każdy czwartek podzielny przez 5 -- organiczne. Tak mniej więcej. W każdym razie -- na ulicach cuchnie zawsze tym, co wystawią. Więcej o śmieciach pisze zresztą &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/2006/09/15/z-czym-wam-sie-kojarzy-belgia/"&gt;R-Pyszczek&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż po tym, jak Pyszczki odespały się w schronisku, doszły do wniosku, że muszą jak najszybciej znaleźć mieszkanie, bo w przeciwnym razie codziennie ucieka im 44&amp;#8364 na samo spanie. Nie było to wcale takie skomplikowane, bo uniwersytet leuveński prowadzi swoją własną agencję pośrednictwa nieruchomościami dla studentów i to absolutnie za friko. Co więcej, huisvestingsdiensten, czyli to owo biuro nieruchomości, dysponuje standardowymi umowami o najem, dość korzystnymi dla studentów, w różnych językach. De facto więc umowa o najem jest trójstronna, student-landlord-uniwersytet, dzięki czemu student ma gwarancję (Pyszczki przynajmniej wolą tak myśleć), że landlord nie zrobi go w ciula, bo gdyby tak, to uniwersytet zerwałby z landlordem współpracę, przez co landlord straciłby dostęp do 99% rynku nieruchomości w Leuven.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj, po czterech spotkaniach z rentierami szukającymi frajerów, oferującymi łóżka bez materaców, przyziemia bez linoleum bądź pokoje na wystawie sklepowej (o tak, full przeszklona ściana od frontu, zasłonięta zasłonką), Pyszczki zdecydowały się zamieszkać w szklarence.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otoż nowa norka Pyszczków nosi wszelkie znamiona altanki ogrodowej, plus ma przeszklony daszek, więc spokojnie można tu hodować pomidorki. Po dachu chadza kot i od spodu Pyszczki mogą sobie oglądać jego cztery łapy. Pyszczki mają też ogródek półtora na półtora bluszczu, w ktorym hodują się pająki. Zdjęcia nowej norki Pyszczków i ich hodowli pająków można obejrzeć &lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/Leuven2006"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RQvXYk1XABI/AAAAAAAAAZw/o1I2J14yyHA/DSC01149.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img style="float:right; margin:10px 10px 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RQvXYk1XABI/AAAAAAAAAZw/o1I2J14yyHA/DSC01149.JPG&amp;imgmax=640" border="0" alt="R-Pyszczek przed wejsciem do nowej norki" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Altanka jest jak na tutejsze standardy bardzo tania -- jedynie 485&amp;#8364 miesięcznie. Tak, tak, Pyszczki także łapią się za głowę i kminią, jak to zrobić, żeby dostosować się do tutejszych cen. Jedno erło ma siłę dwóch polskich złotych -- najlepiej to widać w makdonaldzie i na hotdogach z ikei. Ale niektóre rzeczy są o wiele droższe, na przykład legendarne już unijne papierosy po 4&amp;#8364 -- J-Pyszczek od dwóch dni nie kopci i chyba tak to już będzie do końca. Bo nic -- zdrowie, szczęście, prośby i samopoczucie R-Pyszczka -- tak się dla J- nie liczy, jak perspektywa pustej kiesy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko Pyszczki zainstalowały się w altance, przycisnęły ich dwie sprawy: belgijska komórka i belgijskie konto w banku. A wraz ze sprawą pierwszą pojawiła się gigantyczna zagwozdka -- jak zdjąć w Belgii simlocka? Odpowiedź jest taka: nie da się. Belgowie twierdzą bowiem, że zdejmowanie simlocków jest u nich nielegalne. Oni sami czegoś takiego nie stosują, bo sprzedają za śmieszne pieniądze, rzędu 50&amp;#8364, komórki bez simlocków, ale są święcie przekonani, że ich moralną powinnością jest chronienie polskiego rynku usług telekomunikacyjnych i jeżeli u nas są simlocki, to znaczy, że Polacy powinni (w sensie moralnym) korzystać ze swojego polskiego operatora a nie z belgijskiego. Albo kupić sobie tutejszy telefon. Strasznie to rozśmieszyło Pyszczki, bo kto jak kto, ale Belgowie są ostatnimi, których Pyszczki podejrzewałyby od interes w chronieniu polskiego rynku usług telekomunikacyjnych, na którym, notabene, zdjąć simlocka można za 20 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa natomiast, bank, poszła Pyszczkom jak po maśle. Idzie się do banku KBC, tam się mówi po angielsku, że się chce otworzyć konto, pan z banku, taki bankier w starym stylu, który się wita podając rękę i odprowadza klientów do drzwi, kseruje dowód osbisty, pyta się czy klient jest single, czy married i czy chce, żeby jego spouse był współwłaścicielem rachunku, potem mówi, że za tydzień Pyszczki dostaną swoje visy i protony (takie elektroniczne portmonetki) i daje do podpisania umowę po angielsku. Strasznie to fajne jest. Gdyby Pyszczki były Belgami, to na pewno by w Polsce tak gładko nie otworzyły sobie konta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo rzecz główna w tym, że może i w tej Belgii jest syf i smród i drogo, ale primo: facet rozwożący rogaliki lepiej mówi po angielsku, niż sam wielki anglosasofil Hołówka i secundo: Pyszczkom ani razu jeszcze się nie zdarzyło, zeby ktoś im odmówił pomocy albo nie potrafił im pomóc. Póki co więc, Leuven się Pyszczkom bardzo podoba, choć R- jest trochę zawiedziony swoim wypożyczonym na rok rowerem i boi się, jak go wyprzedzają autobusy (bo wbrew legendom, w Leuven jest bardzo mało ścieżek rowerowych i się jeździ po ulicach). J- natomiast aklimatyzuje się wcale nieźle, choć stresuje się potwornie rzekomym problemem, jaki sekretariatowi MISHu sprawiło jego nowe nazwisko. A, bo podobno sekretarka nie chce przyjąć indeksu, bo został J-Pyszczkowi wydany na nazwisko inne (choć bardzo podobne), niż ma teraz. Cóż... UW w końcu nie jest katolickim uniwersytetem, więc czegoż tu od laikow wymagać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115843738709841298?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115843738709841298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115843738709841298' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115843738709841298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115843738709841298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-pyszczkw-wielkiej-emigracji-do.html' title='O Pyszczków wielkiej emigracji do Belgii'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115746583251266546</id><published>2006-09-05T15:56:00.000+02:00</published><updated>2006-09-05T16:17:12.763+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak J-Pyszczek dał ciała w całej rozciągłości i jak sobie bezczelnie redukuje dysonans</title><content type='html'>Dzisiaj będzie autoterapeutycznie -- do tego służą zresztą, w zamierzeniu, blogi. A jest, niestety, co terapiować, bo J-Pyszczek dał dziś ciała i to w całej rozciągłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A chodzi o to, że dzisiaj J-Pyszczek jechał sobie rano metrem i zobaczył taki bilbord na Polu Mokotowskim: ,, A Ciebie co jeszcze trzyma w Polsce?'' I J- pomyślał, że niewątpliwie trzyma go jeszcze egzamin z makroekonomii, co go musi zdać wreszcie, bo za pierwszym razem dał ciała. No więc J- pojechał na Długą, dostał do ręki kartkę z zadaniami, policzył 10 wskaźników (w sumie za 20 punktów, przy optymistycznym założeniu, że policzył je dobrze), stwierdził, że do 40-punktowego progu na 2+ nie dobrnie za żadne skarby i poszedł z honorem poprosić o wstawienie do indeksu oceny. Pani, co ten egzamin prowadziła, spojrzała na J-Pyszczka z niedowierzaniem, że w ogóle można &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;aż tak&lt;/span&gt; dać ciała, ale była bardzo miła i powiedziała nawet, że jest jej przykro wstawiając tę dwóję. Wtedy J-Pyszczkowi jak ręką odjął ulżył stres (notabene związany z obawą, że nie zda makro i ta go zatrzyma w Polsce) i z honorem, radością oraz niesmakiem opuszczając aulę, począł redukować sobie dysonans poznawczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo co tu dużo mówić -- jak się drugi raz nie zdaje egzaminu, to do przyzwoitości należy taki dysonans choć przez chwilę pomieć. Ale z drugiej strony, w interesie J-Pyszczka leży przede wszystkim, żeby być zadowolonym z życia i z siebie, więc wypada też ów dysonans sobie zredukować, żeby się brońboże kiedyś wzmocniony nie odezwał z hukiem i impetem i nie sprawił, że dzieci J-pyszczka będą miały dysleksję (a w najlepszym razie zaczną dilować dragi), R-Pyszczek straci pracę, a J- się przytłamsi permanentnym poczuciem winy i dostanie bulimii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J- rozmyślał amerykańsko-podręcznikowo: najpierw zidentyfikował źródła dysonansu (nie zdał egzaminu, a bardzo chciał go zdać), potem swoją postawę wobec owego źródła (dał ciała, a wcześniej nigdy aż tak nie dawał, więc jest zawiedziony swoim ciałem). Dalej określił negatywne skutki krótkofalowe (kasa za warunek, 0 szans na stypendium ministra, formalności administracyjne) i długofalowe (J- nigdy już nie zostanie zajebistym makroekonomistą, ani nawet mikro, będzie skazany na bycie filozofem bez bekgrandu w innej dziedzinie, wszyscy będą teraz mieli dowód na to, że J- wcale nie jest taki multi-hop-siup-do-przodu i w ogóle). Całe szczęście, na wysokości metra Politechnika, J- doszedł do punktu kulminacyjnego swojej autoterapii i postawił sobie ważkie pytanie nieznoszące milczenia, a mianowicie: i co z tego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A już przy placu Unii Lubelskiej J- znał odpowiedź: no nic. No bo tak: po co J-Pyszczek miałby być makroekonomistą albo filozofem z bekgrandem a la KarolLew? Koniec końców, J- od pewnego czasu marzy o maszynie do szycia, żeby szyć sobie paczłorki ze szmatek z ikei, a nawet jeśli z tego by nic nie wyszło (w sensie, że z szycia paczłorków), to J- może zostać zawodowym metafizykiem i jechać na bajerze, tak jak wielki człowiek ze Szczecina, który po tym jak nie dostał się do finału olimpiady chemicznej, postanowił zacząć zawodowo ściemniać o negatywnych stanach rzeczy. Poza tym, J- może też zostać trenerem osobowości i mówić ludziom z wielkiego biznesu, jak należy redukować sobie dysonans, dążyć do celu i się nie poddawać (tak jak mówił jeszcze niedawno &lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com"&gt;Kazikowi&lt;/a&gt;, który rzucił ćwiczenia z makro w odpowiednim momencie...;p)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten to sposób J- zredukował sobie dysonans, do tego uświadomiwszy sobie, że już za niespełna tydzień będzie siedział z R-Pyszczkiem w Belgii i pił piwo i jadł ser... Co znaczy też, że zostało im -- Pyszczkom -- tylko 5 dni na oddanie pracy z sieci społecznych, zlikwidowanie mieszkania, zapakowanie gratów do wysłania, zapakowanie książek do kartonów, zrobienie czaderskiej imprezy pożegnalnej w piątek, wypranie ciuchów, kupienie walizek, pozanoszenie różnych podań do różnych sekretariatów i spotkanie się z Mieszkiem. Ale za to, jak już wszystko będzie zrobione, Pyszczki będą mogły napisać swojego pierwszego posta ze starej unii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115746583251266546?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115746583251266546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115746583251266546' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115746583251266546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115746583251266546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/09/o-tym-jak-j-pyszczek-da-ciaa-w-caej.html' title='O tym, jak J-Pyszczek dał ciała w całej rozciągłości i jak sobie bezczelnie redukuje dysonans'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115668802573886119</id><published>2006-08-27T15:17:00.000+02:00</published><updated>2006-08-27T18:49:13.730+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak moja żona została gikiem - post gościnny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/4559/713/1600/image2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/4559/713/320/image2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To piszę ja, &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/"&gt;Szopa&lt;/a&gt; (wedle terminologii pyszczkowej -- R-Pyszczek). W swoim ostatnim poście moja Żona opisuje perypetie pyszczków zwiążane z posiadaniem laptopów. Post jest, jak zwykle, bardzo zabawny, jest jednak świadectwem pewnego strasznego zjawiska, jakiego jestem od jakiegoś czasu świadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy jednak od historyczno-socjologicznej retardacji. W hameryckich szkołach istnieje dość mocny podział na kasty. Z jednej strony są mali królowie i królowe życia -- gracze w futbol i czirliderki, piękni i bogaci -- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;popular kids&lt;/span&gt;, z drugiej -- gikowie, czyli dzieciaki zakompleksione, pryszczate, w okularach, często lepiej komunikujące się z komputerem niż z rówieśnikami... Nierzadko uzdolnione w takich nudnych dziedzinach jak chemia, fizyka lub informatyka. Generalnie, dzieci nienależące do żadnej z tych dwóch kast aspirują do grupy pierwszej i gardzą grupą drugą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna, gdy gikowie dorastają, zostają znanymi programistami, linuksiarzami, naukowcami, piszą Linuksa, zakładają Gógla i po pewnym czasie zarabiają więcej niż niegdyś popularni rówieśnicy. To daje im dużą siłę i pozwala na prowadzenie malutkiej wojny propagandowej, mającej na celu zmianę wizerunku gikowatości. W &lt;a href="http://www.catb.org/jargon/"&gt;słownikach&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://userfriendly.org"&gt;komiksach&lt;/a&gt; i bug-wie-czym-jeszcze przekonują, że jednak bycie gikiem jest bardzo fajne, a kultura hakerska jest najlepsza na świecie. I robią to bardzo skutecznie, ponieważ (nie kryjmy tego) Internet został stworzony przez gików dla gików (pod przykrywką, że to niby dla wojska) -- w Necie gikowie mają zasadniczą przewagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jot-Pyszczek nigdy nie wydawał się do końca świadom toczącej się tak nieopodal (bo pyszczki mieszkają bardzo blisko Internetu) wojny ideologicznej. Co prawda w momencie, gdy zaczęliśmy się intensywniej zadawać, zdawał się być bardzo popularny i przejawiał stosunek zasadniczo wrogi wobec tego, co kojarzymy z gikowatością. A J-Pyszckzowi kojarzyła się przede wszystkim z grubymi facetami z przetłuszczonymi włosami w okularach, dwuznaczność celowa... Nawet r-pyszczkowy Linux był mocno podjerzany, jednak (na całe szczęście) R-Pyszczek miał inne zalety, nie miał też przetłuszczonych włosów... Ale wszystko to działo się przy praktycznie zerowej świadomości ideologicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrzmy jednak na J-Pyszczka po dwóch latach. Cóż się dzieje teraz? Moja żona rano wstaje, robi kawę, zapala szluga, włącza swojego laptopa (niestety, z windą, bo żona jest uzależniona od GTalka w jego aspekcie dźwiękowym). Przez cały dom biegną cholerne kable, od sieci, od prądu, od głośników (na zdjęciu). Kiedy żona pracuje, LaTeX-uje, kiedy nie pracuje, robi skórki do bloga, myśli nad CSS-em, jak działa Wi-Fi, hateemeluje, wciela się w rolę ewangleistki &lt;a hef="http://opera.com/"&gt;Opery&lt;/a&gt;... A kiedy ja chcę zaimponować J-Pyszczkowi, opowiadam o programowaniu obiektowym, Uniksie albo AJAX-ie. A J-Pyszczek patrzy na mnie zasłuchany, lekko przekrzywiając główkę. Co gorsza, J-Pyszczek zna się już chyba lepiej na komputerach niż wielu moich kolegów (Panowie! Co za wstyd!)... Jeszcze kurtuazyjnie narzeka, jak rozmowa z np. Kazikiem schodzi na Linuksa, ale zauważyłem, że tak naprawdę nadstawia uszu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż się boję, co się stanie, jak Gógiel wypuści linuksową wersje GTalka i J-Pyszczek przerzuci się na Ubuntu... Nie daj boże jeszcze zacznie korzystać z konsoli... Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nie zrobią się od tej całej gikowatości na ślicznej pyszczkowej mordce pryszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym akcentem kończę swego gościnnego posta. Bo J-Pyszczek wysyła mi właśnie wiadomość dżabberową, że jest głodna. Z kuchni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115668802573886119?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115668802573886119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115668802573886119' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115668802573886119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115668802573886119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-tym-jak-moja-ona-zostaa-gikiem-post.html' title='O tym, jak moja żona została gikiem - post gościnny'/><author><name>Ryszard Szopa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115668290937622914</id><published>2006-08-27T14:40:00.000+02:00</published><updated>2006-09-05T03:45:18.790+02:00</updated><title type='text'>O nowej jakości życia, czyli o optibookach i fondue</title><content type='html'>Ślub Pyszczków niewątpliwie wniósł do ich żywota zupełnie nową jakość. A to za sprawą dwóch faktów: po pierwsze, Pyszczki stać było wreszcie na kupienie sobie laptopów, po drugie, Pyszczki maję wreszcie profesjonalny sprzęt do robienia fondue.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laptop to jest, jak się okazuje, bardzo fajna zabawka. Można z nim pójść do kibelka, posiedzieć w kuchni i popalić szlugi, tak żeby się R-Pyszczek nie wkurzał, że mu śmierdzi, można też obejrzeć sobie w łóżku film i wcale nie trzeba przestawiać wszystkich kabli, biurek i całego świata. Do tego, laptop śmiga że hej i świeci że hej, i  J-Pyszczek nawet flesza w Operze nie blokuje, bo i tak mu się elegancko wyświetla, że nawet J- go nie zauważa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle, to gdyby nie &lt;a href="http://jak-wybrac-laptopa.wieszwszystko.com/"&gt;dobrzy ludzie w internecie&lt;/a&gt;, to kupno laptopa nie byłoby wcale takie proste, bo to dzięki nim właśnie Pyszczki się naumiały, na cóż to trzeba zwrócić uwagę, jak się ot taki laptop kupuje. Trzeba zwrócić uwagę mianowicie na to, jaki szybki jest dysk (J- ma 5400 rpm), ile ma komór bateria (J- ma osiem), czy jest wolny slot na ram (u J- jest), ile jest dziur usb (J- ma 3, ale Pyszczki powiedziały, że to strasznie mało i na zachętę dostały od panów usb huba za friko) i czy się świecą wszystkie piksele. I to jest naprawdę strasznie ważne, bo za każdy martwy piksel dostaje się 5 dych rabatu. I tak na przykład J- kazał panom z optimusa włączyć oba komputry, J- i R-, i powyświetlać najróżniejsze kolory i się okazało, że u R-Pyszczka był martwy piksel i dzięki J-upierdliwośći dostał w prezencie mysz logitecha. U J-Pyszczka niestety nie było martwych pikseli, ale i tak dostał w prezencie specjalną taką drugą skórę, że może sobie swojego optibooka nosić normalnie w torebce, bo to jest strasznie mały optibook i strasznie fajny. Warto jeszcze przed zakupem sprawdzić specyfikację techniczną komputra w karcie gwarancyjnej, a nie w katalogu czy na stojaczku w sklepie, bo niestety, sprzedawcy, nieważne jak bardzo profesjonalnie wyglądają, oszukują na bajtach, bitach i hercach -- na przykład laptop J-Pyszczka według etykietki miał procesor 1,7, a w karcie gwarancyjnej jak wół stało, że tylko 1,4. Co J- odkrył oczywiście dopiero po tym, jak już zapłacił:(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki wcześniej, przed zakupem, nastawiały się raczej na jakieś tosziby albo HaPeki ze środkowej półki, ale okazało się, że optimusy są pod względem cenowym o niebo atrakcyjniejsze. Z dwoma laptopami o zacnych parametrach Pyszczki zamknęły się w cenie jednego macbooka, natomiast gdyby kupowały jakieś zagramaniczne laptopy to pewnie dobiłyby do ceny wypasionego aj-bi-ema.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie,wypada trochę potrendsettować: oprócz tego, że u J-Pyszczka touchpad kopie trochę prądem (ale raczej tak miło brumbra niż boleśnie szczypie), Pyszczki polecają laptopy optimusa, bo sprawują się dość solidnie (przy czym jest niespodzianka z kartą dźwiękową - sterwoniki instalują się dopiero w obecności Service Packa 1 w Windzie XP).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga super zabawka Pyszczków to jest kocioł do fondue -- ślubny nabytek, rzecz jasna. Klasyk -- serowe fondue -- Pyszczki strzeliły sobie przed paroma dniami i koniecznie muszą podzielić się swoimi doświadczeniami i radami na temat procedury przyrządzania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Przyrządzać należy na bardzo małym gazie, a nie na bajeranckim stojaczku z paliwem, bo to, wbrew pozorom, za bardzo grzeje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Nie trzeba przesadzać z kupowaniem super hiper drogich serów -- zupełnie wystarczy polski gruyer i niemiecki ementaler (np. illetarel), po 30 zł za kilo w kerfurze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Pół kilo serów to zdecydowanie za dużo dla dwóch osób  na jeden raz. Do romantycznej kolacyjki w zupełności wystarczy 25-30 deko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Nie można pod żadnym pozorem przesadzić z kirschem, bo wtedy fondue zajeżdża wódą w nucie głowy i pozbawia biesiadników zupełnie przyjemności ciumkania. Max wiśniówki, który można dodać, to 50 ml na kociołek, głdako rozrobiony z łyżką mąki ziemniaczanej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz po krótce, jak się robi fondue:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sery się trze na drobno (albo ciacha w braunie, jak kto woli, Pyszczki oczywiście ciachają w maszynie). Czosnek -- max 2 ząbki -- się trze albo ciacha na drobno. Do kociołka na fondue wrzuca się z łyżeczkę masła (ale masła, a nie masłiksu) i roztapia się owe nad malutkim gazikiem. Potem się wrzuca czosnek pociachany i się czeka, aż dojdzie. Jak już dojdzie, to wlewa się do kocioła szklanicę wina białego niesłodkiego (Pyszczki użyły Carlo Rossi). Niech się ono zagotuje i niech wyparuje z niego posmak alkoholowy i wtedy można garstkami wsypywać rozdrobniony ser i trzeba ciągle mieszać, aby ser się gładko rozmiękczał w winie. Sery można dobrać różniście. Gruyer da posmak słony, ementaler natomiast słodkawo-mdławy. Chester podchodzi pod fondue na piwie, nie winie, więc na wino lepiej go nie wrzucać.  Spokojnie nada się też gouda. Gatunki można mieszać (nawet wypada) -- w sumie na dwie osoby musi być z 30 deko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, kiedy sery się topią w winku, stopniowo dodawane, należy ciągle w kociołku mieszać, żeby się breja nie przypaliła od spodu. Tymczasem druga osoba bierze kielonek wiśniówki (choć na dobrą sprawę może to być wino), takiej cierpkiej, nie nalewki babuni!, i rozprowadza w niej łyżkę stołową mąki ziemniaczanej (2 złote za kilo). W mieszaninie nie może być kluch, bo potem będą psuły konsystencję fondue. Mąkę z kirschem się wlewa do kociołka, ciagle mieszając, a jak już się zagęści, kocioł można zdjąć z gazu i przenieść na bajerancki palnik. Do palnika trzeba stosować odpowiednie paliwo -- nie może to być rozpałka do grilla, bo cuchnie benzyną, a zwykła świeczka jest za słaba. Paliwo można kupić w sklepach z bajerami do kuchni za jakieś 18 złociszy trzy sztuki, a jedna starczy na co najmniej dwa kociołkowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak fondue stoi już na grzałce, należy maczać w nim na kijach buły, drobno porwane, i uważać, żeby się nie uświnić, bo po serze z masłem i winem zostają tłuste, o paradoksie, plamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak się fondue je:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RPGecEB7ABI/AAAAAAAAANA/S-Ivo-ZpcOk/DSC01129.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/julia.krysztofiak/RPGecEB7ABI/AAAAAAAAANA/S-Ivo-ZpcOk/DSC01129.JPG&amp;imgmax=640" height="500px" align="center"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RPGeTt6oABI/AAAAAAAAAM4/v_M_6ii8eUg/DSC01126.JPG&amp;imgmax=640"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/julia.krysztofiak/RPGeTt6oABI/AAAAAAAAAM4/v_M_6ii8eUg/DSC01126.JPG&amp;imgmax=640" width="500px" align="center"&gt;&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115668290937622914?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115668290937622914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115668290937622914' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115668290937622914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115668290937622914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-nowej-jakoci-ycia-czyli-o.html' title='O nowej jakości życia, czyli o optibookach i fondue'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115653981736964782</id><published>2006-08-25T23:02:00.000+02:00</published><updated>2006-08-25T23:05:09.953+02:00</updated><title type='text'>O najlepszej imprezie w życiu Pyszczków, czyli o weselu</title><content type='html'>W ostatni piątek w życiu Pyszczków wydarzyło się Coś przez wielkie C: Pyszczki wzięły się i pobrały. I choć wydarzyło się jeszcze wiele innych godnych uwagi rzeczy - na przykład Pyszczki kupiły sobie super hiper extra laptopy optimusa i zrobiły pierwsze w życiu fondue, -  to sakramentalno-świeckie ,,tak'' wypowiedziane przed dostojną kierownicą szczecińskiego USC, żeniącą szczecinian od mniej więcej okrągłego stołu będzie stanowić główny wątek owego posta. A o laptopach i fondue będzie kiedy indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek ma w ogóle garść refleksji dotyczących ślubów i wesel. Po pierwsze, wszelkie mrożki i gombrowicze mogą się schować przy farsie, jaką jest ślub cywilny w polskim USC. Na wejściu gości witają rozkraczone na zydelkach urzędnice, a facet w turkusowym garniturku i siateczkowych butach, z mocnym alkoholowym wyziewem, zajmuje się przeganianiem wszystkich z jednej sali do drugiej. Za ślub nie można zapłacić  kartą -- a rzecz jasna, żaden młody pan ani panna gotówki przy sobie nie nosi. Kierownica Urzędu, niedość, że ma prezencję woźnej albo w najlepszym razie nauczycielki przysbosobienia obronnego, sili się na patos i udaje księdza, co, z racji prezencji, po prostu nie ma prawa jej wyjść. W rezultacie czego J-Pyszczek nie może się kulturalnie wzruszyć, tylko dostaje spazmów płaczośmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, wesela wyzwalają w najbardziej niepozornych znajomych głęboko skrywane pokłady śmiałości, sprawiając, że wszyscy bawią się czadersko. Taki R-Pyszczek na przykład na ogół nie cierpi tańczyć, gdyż uważa to za czynność stresującą i usztywniającą. Jednak już po kilkunastu minutach przymuszonego tradycją tańcowania R- wywijał namiętnie piruety ze wszystkimi dziewojami, stając się tym samym księciem parkietu -- królem niestety nie, bo w tę rolę wcielił się sam Wielki Człowiek ze Szczecina, który w trakcie siedmiu dziewcząt z albatrosa rozerwał sobie na tyłku spodnie. Utalentowanym tancerzem okazał się także  Mariusz, którego to Amelka skutecznie podrywała czułym ,,masz szluga?'' Za to Mareczek, którego na tak zwany pierwszy rzut podejrzewa się raczej o predylekcje techno-dresiarskie wyszedł na niesamowicie wręcz klasycznego weselnika w garniaku i koszuli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie, dobrze jest, gdy na weselu nie ma wódy. Pyszczki przewidziały to i poiły gości winem i piwem, dzięki czemu pierwsze zgony nastąpiły w okolicach 23.00 a nie 17.00. Stan upojenia gości był jednak niegorszy niż byłby w wersji wódczanej, a pierwsze miejsca w rankingu ubzdryngolenia zajęli ex aequo Wielki Człowiek i Rudobrody, którego kelnerzy mieli podobno prześladować zawołaniem ,,Ej Dawid, chcesz bronka?''Wielki Człowiek natomiast, za namową Siostry Wielkiego Człowieka, został wrzucony do sadzawki, co wziął za świetny otrzeźwiający żart, a nie, jak chciała prowodyrka, za wyraz nieokrzesania współczesnej młodzieży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwarte, weselnicy po pewnym czasie doznają upośledzenia percepcji. Rudobrody na przykład, opuszczając knajpę szepnął Amelce na ucho, że cieszy się, że wyszła za Ryśka, będąc oczywiście święcie przekonanym, że Amelka jest J-Pyszczkiem. Co nie było prawdą -- Amelka i J-Pyszczek są siostrami. Z kolei Czarna, która jest kuzynką R-Pyszczka i przy okazji, jak się potem okazało, jakąś strasznie skandalizującą feministką szczecińską, usiłowała zmolestować najpierw Wielkiego Człoawieka a potem Radka, który jest piętnastoletnim kuzynem J-Pyszczka i interesuje się głównie szachami i nożną piłką. Skutkiem czego Radek się Czarnej przestraszył i resztę wieczoru przebawił z Amelką i choć wcześniej zarzekał się, że nie lubi dziewczyn, to z Amelką wykonywali jedne z najśmielszych na parkiecie pozycji (z nóżkami między nóżkami na czele).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po piąte, dobrze jest gdy wesele odbywa się na wolnym powietrzu, bo goście są wówczas rześcy i trzeźwo zrauszowani a nie skiśniali, spoceni i spruci. Wprawdzie na pyszczkowym weselu przez czas pewien lało jak z cebra, ale szybko się wypogodziło i można było tańcować, zakąsając winko grillowanym żarełkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co, niestety nieostre i nieliczne zdjęcia z najbardziej czaderskiej, najlukśniejszej i najfajniejszej imprezy w życiu Pyszczków dostępne są &lt;a href="http://picasaweb.google.com/julia.krysztofiak/WeselePyszczkW"&gt;tu&lt;/a&gt;, ale trzeba mieć nadzieję, że niebawem szanowni goście podrzucą Pyszczkom resztę i wtedy zdjęć będzie więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec jeszcze: Pyszczki składają wszystkim weselnikom podziękowania za przybycie, prezenty i przede wszystkim przednią zabawę oraz niezapomniane wrażenia! No i liczą, że niebawem, w ramach rozpoczętej właśnie akcji ,, Stop kociej łapie'' następni znajomi się pożenią i imprezę będzie można powtórzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115653981736964782?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115653981736964782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115653981736964782' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115653981736964782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115653981736964782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-najlepszej-imprezie-w-yciu-pyszczkw.html' title='O najlepszej imprezie w życiu Pyszczków, czyli o weselu'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115478662402076421</id><published>2006-08-05T15:50:00.000+02:00</published><updated>2006-08-05T18:10:29.023+02:00</updated><title type='text'>O fleszu, przyszłości semiotyki i spisku prowajderów i łebmasterów</title><content type='html'>Im bardziej zbliża się ślub Pyszczków, tym bardziej prawdopodobne, że coś stanie na przeszkodzie w drodze do ich małżeńskiego szczęścia. I nie chodzi tu o żadne rodzinne waśnie, niechlubną przeszłość któregoś z Pyszczków, deszcz, nawałnice, czy skromny posag. Chodzi o spisek prowajderów internetu i łebmasterów przeciwko ludzkości. Chodzi o &lt;a title="macromedia flash shockwave shit"&gt;flesza&lt;/a&gt;.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Ostatnimi czasy bowiem, Pyszczki pokłóciły się na śmierć i życie o to, czy flesz obsysa, czy też nie. Gwoli jasnej orientacji w sprawie: J- twierdził, że obsysa, R- twierdził, że nawet jeśli, to i tak J- jest jedyną osobą na świecie, która odróżnia strony we fleszu od stron nie we fleszu.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Rozchodzi się zaś o to, że Pyszczki, przygotowując się do swojej śmiesznej ceremonii i planując tak zwane życie przyszłe, obcują dużo z internetem i, gdzie się nie ruszą, napada ich flesz.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Na przykład, Pyszczki nosiły się z zamiarem, by kupić sobie obrączki - no bo niby ślub, to wypada obrączki mieć. Jakoż Pyszczki wychodzą z założenia, że każde noszenie się z zamiarem należy sfinalizować przy minimalnym wysiłku, postanowiły, że wybiorą sobie te obrączki w internecie a potem pójdą prosto do jakiegoś upatrzonego w sieci jubilera i zakupią -  rach, ciach i po krzyku. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Okazało się jednak, że to nie jest takie proste. Każdy szanujący się producent obrączek musi sobie wszakże trzasnąć stronę we fleszu. Ładuje się toto, przy pyszczkowym łączu za 50 złotych w UPC, jakieś czterdzieści parę sekund, a do tego trzeba pamiętać, żeby włączyć w Operze odpowiednie fleszowe wtyczki (z przyczyn ideologicznych - domyślnie wyłączone). Potem, jak już się załaduje, trzeba odszukać we fleszowym buszu kultury obrazkowej jakiś obrazek i cenę obrączki, która by Pyszczki satysfakcjonowała. Normalny Pyszczek używa więc odpowiedniej funkcji googla i wpisuje  ''site:dajmy na to, www.wkruk.pl obrączki klasyczne''. Ale, że cwany łebmaster polskich jubilerów trzasnął stronę kruka we fleszu, google nie łapie oczywiście rekordów. Bo flesz googlowi też jest - trzeba wiedzieć - wrogi ideologicznie. J-Pyszczek musi więc sam sobie, metodą chybił trafił, poszukać obrączek i się strasznie wkurza, bo albo menu się szpanersko rozwija przez pół minuty, albo obrazek z obrączką jest taki tyci tyci, że nic nie widać, a nie da się powiększyć, bo przecież flesz, i jeszcze do tego nie działa wstecz ani odśwież. A droga do obrazka obrączki to średnio jakieś 25 kliknięć, przerywanych wkurzającą animacją z napisem ,,loading - please wait.''&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;-Trudno więc - pomyślały Pyszczki, - skoro nie da się przez intenet, no to trzeba będzie poszukać fizycznie - i w drodze z makdonalda do kina wstąpiły do jubilera Argentum na Świętokrzyskiej (mogą go szczerze polecić, bo zrobił obrączki w dwa dni) i tam też, nie narażając się na żadnego flesza, obrączki zakupiły.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Następnego dnia R- i J-Pyszczek spotkały się w parku, po pracy R-Pyszczka, żeby - zgodnie z poradnikami dla narzeczonych - pospędzać razem czas. Ławeczka, papierosek, cyrki J-Pyszczka, że gołębie chodzą za blisko, i nagle R-Pyszczek, ni stąd, ni zowąd, powiedział, że w Babilonie mówią, że teraz w marketingu modna jest semiotyka i że jest nawet we Wrocławiu taka firma, co robi w branży semiotycznej. W pierwszym odruchu Pyszczki chwyciły za swoje komórki z super hiper extra &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/2006/07/13/opereczka-czyli-mila-sercu-miniaturka/"&gt;operetkami&lt;/a&gt;, żeby tych semiotyków z Wrocławia wygooglować. Ale i tym razem, kłodę pod nogi Pyszczkom rzucili spiskowcy spod znaku flesza: &lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/3/3a/Macromedia_Flash_8_Professional.png" width="23" height="23" border="0" alt="flesz" /&gt;. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Okazało się bowiem, że semiotycy z Wrocławia, dokładnie rzecz biorąc &lt;a href="http://semiotyka.pl"&gt;Semiotic Solutions Polska&lt;/a&gt;, trzasnęli sobie stronę we fleszu i żadna szanująca się Nokia za złotówkę plus vat, choćby miała tysiąc operetek na sobie, &lt;a href="http://semiotyka.pl"&gt;semiotyki.pl&lt;/a&gt; nie otworzy.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Wtedy Pyszczki wróciły do domu i tam dopiero zrobiły mały risercz marketingu semiotycznego. Przedstawia się to tak, że semiotyka jest obecnymi czasy istotnie trendi. Na rynku funkcjonuje kilka agencji semiotycznych (wszystkie ze stronami we fleszu), które zajmują się &lt;a href="http://www.brief.pl/magazyn,artykul,2655,123.html"&gt;znajdowaniem głebokich insightów konsumenckich, mogących być podstawą dla prawdziwej innowacji, poprzez odkrywanie kodów kulturowych&lt;/a&gt;. Ściema po maksie, Pelcowi pewno włosy stają dęba - już nie wspominając, co dzieje się z włosami OjcaDyrektora.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;J-Pyszczka uderzyło w marketingu semiotycznym przede wszystkim to, że ściemniany jego charakter podkreśla nawet niskie sense/byte ratio ichnich stron www - znaczy się ilość sensu przypadająca na każdy zdałnlołdowany kilobajt strony (J-Pyszczek sam ten wskaźnik wymyślił!) Na przykład, na &lt;a href="http://semiotyka.pl"&gt;semiotyce.pl&lt;/a&gt;, zamiast krókiego treściwego opisu działalności i relewantnych case studies, znajduje się jebutna ruszająca się i gadająca cebula, po której łażą różne ludki, a, co gorsza, jak się najedzie kursorem na link, to ludki krzyczą: "cebule sprzedaję!" U innych semiotyków, ale już takich bardziej światowych, bo w końcu warsiawskich, na stronie &lt;a href="http://www.eurorscgwarsaw.pl/"&gt;RSCG&lt;/a&gt;, widnieje za to wielki wektorowy obrazek z bilbordem, a jak J-Pyszczek chciał się dowiedzieć, kto tam u tych semiotyków robi i nakliknął na link ''ludzie'' pokazała mu się dynamiczna układanka w stylu super-pamięć i komunikat, że jak chce się czegokolwiek dowiedzieć, to musi znaleźć dwa identyczne obrazki.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;J-Pyszczek strasznie się znowu wkurzał, że tak się ta moda na flesz rozpleniła, a R-Pyszczek bezczelnie stwierdził, że flesz nie jest nawet taki zły, bo niskie sense/byte ratio rekompensują dodatkowe wrażenia etstetyczne. Wtedy J- powiedział, że nikt normalny nie szuka w sieci wrażeń estetycznych, a treściwych informacji, dodatkowo takich, co je google archwizuje i co je można wyszukiwać. Wtedy R- zaoponował i powiedział J-Pyszczkowi, że tak naprawdę, to prawie nikt nie jest świadom tego, czym się różnią strony we fleszu od stron bez flesza i że J-Pyszczek przesadza z narzekaniem na głupich łebmasterów i wymyślaniem spisku (bo spisek jest zdaniem J-Pyszczka taki: prowajderzy dogadali się z łebmasterami, żeby ci robili jak najjebutniejsze strony, żeby klienci musieli kupować droższe i bardziej przepustowe łącza). &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;J-Pyszczek w ogóle nie wierzy, że można nie odróżniać, że można świadomie, nie uczestnicząc w żadnym spisku, takie strony zamieszczać w sieci i jeszcze, że można uważać, że flesz świadczy o kreatywności i profesjonalizmie. O ile jubilerom można flesz wybaczyć, bo to w końcu profesja niewymagająca większego sprytu, o tyle semiotykom przydałby się głęboki insight kodów rezydualnych w sieci i współpraca z kognitywistami, żeby dojść do błyskotliwego wniosku, że najabrdziej cenioną wartością strony w sieci jest czytelność.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;W ramach przestrogi, J-Pyszczek zamieszcza poniżej linki do najbeznadziejniejszych stron we fleszu, na które natknął się w toku przygotowań do ślubu i tak zwanego życia:&lt;br/&gt;Jubilerzy&lt;br/&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.wkruk.pl/"&gt;kruk&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.apart.pl/"&gt;apart&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://argentum.pl"&gt;argentum&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Buty:&lt;br/&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.baldowski.pl/"&gt;baldowski&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.rylko.pl/"&gt;ryłko&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Ciuchy:&lt;br/&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://riverisland.pl/"&gt;river island polska&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.ultimatefashion.pl/"&gt;ultimate fashion&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sunset.com.pl/"&gt;sunset suits&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Marketing, reklama, badania rynku:&lt;br/&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://ddb.pl/"&gt;DDB - babilon R-Pyszczka&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.eurorscgwarsaw.pl/"&gt;RSCG biuro w Warszawie&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://semiotyka.pl"&gt;Semiotic Solutions&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://smgkrc.pl/"&gt;SMG/KRC&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115478662402076421?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115478662402076421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115478662402076421' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115478662402076421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115478662402076421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-fleszu-przyszoci-semiotyki-i-spisku.html' title='O fleszu, przyszłości semiotyki i spisku prowajderów i łebmasterów'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115478484871965974</id><published>2006-08-05T15:32:00.000+02:00</published><updated>2006-08-05T15:44:02.013+02:00</updated><title type='text'>O gościach na pyszczkowym ślubie</title><content type='html'>Odkąd Pyszczki rozesłały swoim ślubnym gościom papierowe lux zaproszenia, systematycznie narastają w nich istotne obawy. I nie chodzi tu o obawy w rodzaju, czy w ogóle się żenić, czy ten R-Pyszczek to dobra partia, czy ten J-Pyszczek to trafny wybór, albo co jeżeli się Pyszczki przed ślubem pokłócą. Nic z tych rzeczy. W Pyszczkach narasta obawa, że nie przyjdą im na tę ich imprezę goście.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;W R-Pyszczku to może nawet aż tak nie narasta, bo R- jest przecież niezmiernie odważny i na ogół niczego się nie obawia, ale J-Pyszczkowi tak narosło, że aż mu się dzisiaj przyśniło. Fabuła przyśnienia, z grubsza to ujmując, streszczała się następująco: Pyszczki stroją się przed ceremoniami, jadą sobie do ułesce taksówą, wysiadają i okazuje się, że nikt na nich nie czeka. No to wchodzą do ułesce, patrzą, a tam tylko świecki urzędnik państwowy, rzowiązuje krzyżówki z ,,Naj'' i oświadcza Pyszczkom, że jeżeli nie ma gości, to on nie może ich zawrzeć w związek małżeński. Wtedy J-Pyszczek się cały wkurza, aż w końcu się budzi. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Przyśnienie J-Pyszczka było rzecz jasna bardzo niewspółmierne z tym, jak jest naprawdę, bo część zaproszonych gości już potwierdziła swoje przybycie i nie zapowiada się, by mieli się jakoś rakiem wymigiwać. Ale reszta pewnie myśli sobie tak, mniej więcej: kurcze, impreza daleko, gdzieś na jakichś ziemiach odzyskanych, nie wiadomo kto będzie, czy będzie się z kim napić, czy w ogóle będzie się czego napić, jaka będzie średnia wieku, gdzie tam w ogóle spać... No, niby to Pyszczki, zaprosili, to wypada pojechać, ale zawsze można coś naściemniać, w końcu pewno jeszcze nie raz się będą żenić, może będą wtedy mieli fajniejszych znajomych jakichś, takich, co ich znam,... i tak dalej, w ten deseń. J-Pyszczek jest głęboko przekonany, że taki schemat myślenia jest typowy, bo gdyby jego, J-Pyszczka, jakieś inne pyszczki zaprosiły na swój ślub, to J- na pewno by właśnie w ten sposób sobie myślał. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Toteż Pyszczki wydumały, że można by na internecie zapodać listę wszystkich zaproszonych gości, żeby ci, którzy się wahają, mogli się zorientować, czy w ogóle przybyć warto (oraz - że przybyć warto!). Jedyny niuans tkwi w tym, że nie wypada zapodawać listy po nazwiskach, bo wtedy google będzie wyrzucał konkretne persony w kontekście Hot-Pyszczków, czego nie każdy mógłby sobie życzyć (J-Pyszczek na przykład by sobie nie życzył, gdyby nie był Pyszczkiem oczywiście). Zatem Pyszczki postanowiły listę trochę zakamuflować, jednocześnie umożliwiając dostateczne zorientowanie. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Lista gości zaproszonych jest więc taka:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/gallery/586087/"&gt;Mareczek&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/users/140254/detail/"&gt;Rudobrody&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://witryna.czasopism.pl/pl/gazeta/autorzy/146/"&gt;Ania&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/gallery/640373/"&gt;Agnieszka&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/gallery/409309/"&gt;Maria Magdalena&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com"&gt;Kazik i Karolina&lt;/a&gt; - przybędą&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.filozofia.pl/zf/en/?nzw=uz&amp;nr=180"&gt;N-&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.illc.uva.nl/People/show_person.php?Person_id=Szymanik+J."&gt;K-pax&lt;/a&gt; - NIE przybędą &lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://labenz.prv.pl"&gt;Piotr&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.informatik.uni-trier.de/~ley/db/indices/a-tree/z/Zdanowski:Konrad.html"&gt;Konrad&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Mostowski"&gt;Pryncypał&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://scholaris.pl/Portal?secId=lista_K_osoby&amp;mod=o&amp;idx=1001171"&gt;Koss&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://free.art.pl/wierzbak/2001/Aleksandra_Rychlicka.htm"&gt;Ola&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/users/288064/detail/"&gt;Mariusz&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/gallery/793860/"&gt;Maciek&lt;/a&gt; - chyba NIE przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/pub/u/144217/gallery/93538/6/"&gt;Zubil&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/przadka"&gt;Lama&lt;/a&gt; - NIE przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Gosia Pawelec - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://w8.grono.net/gallery/16951/"&gt;Aliena&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://japhy.fnord.org/Ja.html"&gt;Pankrac&lt;/a&gt; - przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/Amelka.JPG"&gt;Amelka&lt;/a&gt; - rzecz jasna, przybędzie&lt;br/&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Lista ma zamiar się uaktualniać wraz z napływającymi potwierdzeniami przybycia i nieprzybycia. Do tzw. gości extrafamilijnych doliczyć trzeba dwudziestkę gości intrafamilinych, których Pyszczki pozwoliły sobie tutaj nie wymieniać (za wyjątkiem Amelki, która może stanowić istotną atrakcję). Przewiduje się imprezę z dużą ilością żarełka, piwa i wina w centrum Szczecina, bez mocnych alkoholi, kapeli z jamahą, białej sukienki, oczepin, poprawin i innych głupich zabaw. Ma być za to jakaś sensowna muzyczka, co by można było się pobawić na skacząco. W roli wodzirejów wystąpić zaś mają sam Wielki Człowiek ze Szczecina i TataR-Pyszczka.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;A na zakończenie trzeba jeszcze przyznać kredyt R-Pyszczkowi, bo, ucząc się dżawaskryptu, zrobił na bloga takie ładne menu z boku, że można zwijać i rozwijać i nie trzeba scrollować na sam dół.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115478484871965974?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115478484871965974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115478484871965974' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115478484871965974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115478484871965974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-gociach-na-pyszczkowym-lubie.html' title='O gościach na pyszczkowym ślubie'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115442500117655095</id><published>2006-08-01T11:31:00.000+02:00</published><updated>2006-08-01T11:36:41.186+02:00</updated><title type='text'>O hotelu dla gości na pyszczkowym ślubie - z ostatniej chwili</title><content type='html'>W ostatnich kilku minutach nadeszła do J-Pyszczka wiadomość, że centrum logistyki pyszczkowego ślubu oferuje gościom hotel na czas ceremonii. Toteż nie należy się martwić, że się nie będzie miało gdzie spać, a nawet jeśli się będzie miało, to trzeba będzie dużo wybulić. Pokoje są 2-osobowe z łazienkami, z wodą, dziewczynki z dziewczynkami, chłopcy z chłopcami (jak na Seminarium Filozofii Nauki we Lwowie). Centrum Logistyki pokrywa koszty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115442500117655095?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115442500117655095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115442500117655095' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115442500117655095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115442500117655095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/08/o-hotelu-dla-goci-na-pyszczkowym-lubie.html' title='O hotelu dla gości na pyszczkowym ślubie - z ostatniej chwili'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115400201897519759</id><published>2006-07-27T13:49:00.000+02:00</published><updated>2006-07-27T18:26:41.560+02:00</updated><title type='text'>O tym, że żony domowe mogą spędzać czas płodnie i o dwóch nowych zabawkach J-Pyszczka</title><content type='html'>Siostra J-Pyszczka, skręciwszy z gracją kostkę na ostatnim schodku prowadzącym do pyszczkowej norki, pojechała w poniedziałek na południe, tym samym kładąc kres przymusowi wcielania się J-Pyszczka w rolę brainwash sister. Zostało więc J-Pyszczkowi poświęcić całą swoją energię na odgrywanie żony domowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żony domowe, jak wiadomo, konsumują swój cenny czas wykonując na ogół czynności skrajnie nierozwijające i pracochłonne. Na przykład, pastują podłogi (co w efekcie grozi poślizgiem), piorą firany (czego efektów nie widać), wycierają kurze magiczną szmatką zeptera (co jest picem na wodę), prasują skarpetki (co tylko utrudnia ich zmięcie), krochmalą pościel (co sprawia, że śpi się niewygodnie), obierają przed obiadem ziemniaki (co demoralizuje, bo każdy powinien sobie sam je obierać) albo usuwają osad i kamień z kranów (co wprawdzie daje widoczny efekt, niczego nie utrudnia i nie demoralizuje, ale niszczy paznokcie). Nic zresztą dziwnego, że żony domowe poświęcają się takim duperelom, skoro taką wizją dbania o ognisko domowe karmi kobiety TiVi i prasa specjalistyczna z gatunku Pani Domu. Całe szczęście, wraz z nastaniem epoki &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Web_2"&gt;Web 2.0&lt;/a&gt;, pojawił się nowy archetyp żony domowej, nie mniej bezpłodny praktycznie, ale w jakimś tam nikłym stopniu, płodniejszy epistemicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matki Polki Web 2.0 zajmują się bowiem tak wyrafinowanymi duperelami, o jakich Matkom Polkom Tradycyjnym nawet się nie śniło. Trenują na przykład zdolności empatyczne, wcielając się w swoje pociechy i prowadząc &lt;a href="http://smyki.pl"&gt;blogi w ich imieniu&lt;/a&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;vide&lt;/span&gt; &lt;a href="http://smyki.pl/domeny/corcia.pl/martynka/index.php"&gt;blog martynki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://smyki.pl/domeny/smyki.pl/naszamartynka/index.php"&gt;blog innej martynki&lt;/a&gt;). Idea jest taka, że Matka Polka opisuje w pierwszej osobie (na ogół liczby pojedynczej, choć zdarzają się odstępstwa) każdy dzień swojego dziecka, zdrabniając 80 procent rzeczowników (witamy na stronce, nastał dzionek, tatuś pojechał autkiem do pracki, mamusia przegląda blogaski, pociągnąłem z cycusia, wypiłem mleczusio, nastała nocka, pozdrowionka dla wszystkich smykasków, do widzonka), robiąc błędy ortograficzne i łamiąc zasady logiki obrazowania realistycznego (,,siedzę teraz w kojcu i grzebię obiema rączkami w ząbkach'' - a czym piszesz, o smykasku, teraz wpisik na blogaska, skoro obie rączki zajęte a komputerka w kojcu brak?). Tu i ówdzie Matka Polka Web 2.0 wkleja animowane gify z  gatunku &lt;a href="http://www.mypimpspace.com/graphic/albums/cartoon//myspace-disney183.gif"&gt;brokatowy Miki&lt;/a&gt;, albo &lt;a href="http://www.mypimpspace.com/graphic/albums/cartoon//myspace-disney14.gif"&gt;brokatowy Kubuś&lt;/a&gt;. Gdy blog jest gotowy, inne Matki Polki Web 2.0 składają wizytę i zostawiają &lt;a href="http://smyki.pl/domeny/smyki.pl/klaudiakwiatkowska/index.php?op=koment&amp;nid=42435"&gt;komentarze&lt;/a&gt;. Ilości komentarzy na blogach serwisu smyki.pl mogą pozazdrościć sami &lt;a href="http://botd.wordpress.com/"&gt;Top10 bloggerzy z wordpressa&lt;/a&gt;. Ich treści jednak już nie: ,,Buziaczki i zapraszam na naszego blogaska'' albo ,,my już spimy, zaśnijcie więc i wy - dobranoc z naszej stroneczki''. I takich po kilkaset.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek natknął się na smykolandię przypadkiem, zobaczył kilka takich ruszających się blogów, pomyślał, że jak dobrze, że Mama J-Pyszczka nie miała nawet możliwości zrobienia mu takiego obciachu (wyobraźmy sobie, że w sieci byłby dostępny blog Smyka J-Pyszczka sprzed 20 lat...), docenił &lt;a href="http://www.iwo.laskowski.prv.pl/"&gt;stronę Iwosia&lt;/a&gt; (synka kolegi z klasy J-Pyszczka, który jako pierwszy spłodził potomstwo) i pozazdrościł, że Smyki mają tyle komentarzy, a J-Pyszczek w porywach dochodzi do czterech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy to właśnie, tuż po pozazdroszczeniu, J-Pyszczek przypomniał sobie, że dostał przecież magiczny kod od Googla, który daje mu dostęp do najfajniejszej zabawki pod słońcem, a mianowicie &lt;a href="http://www.google.com/analytics/"&gt;Analyticsa&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.google.com/analytics/"&gt;Google Analytics&lt;/a&gt; jest gigantycznym googlowym narzędziem do analizowania swojej strony internetowej. Oczywiście, jak wszystko od googla, jest darmowy, pałerfulny, wielozadaniowy, robiący wrażenie i kiepsko chodzi pod &lt;a href="http://opera.com"&gt;Operą&lt;/a&gt; (której to apostolstwo J-Pyszczek uprawia skutecznie, bo zaraził nią nawet R-pyszczka). Żeby mieć &lt;a href="http://www.google.com/analytics/"&gt;analyticsa&lt;/a&gt; na swojej stronie, trzeba zapisać się do googla do kolejki po magiczny kod. Po kilku dniach lub tygodniach dostaje się taki kod, rejestruje, i wkleja odpowiednie javascriptowe znaczki na swoją stroną (jeżeli Wielki Człowiek ze Szczecina chce to mieć, to niech najlepiej poprosi Amelkę o pomoc). Potem, przez kilkadziesiąt godzin google zbiera dane i jak ruszy z kopyta, to zaczyna wyświetlać niesamowite statystyki. &lt;br /&gt;Na przykład:&lt;br /&gt;-- śledzi ścieżki po jakich poruszają się goście strony&lt;br /&gt;-- pokazuje ile kliknięć miał każdy link&lt;br /&gt;-- wyświetla cudne mapki świata z pozaznaczanymi geolokacjami gości&lt;br /&gt;-- pokazuje z jakich podstron najczęściej wychodzą goście (gdzie się zaczynają nudzić)&lt;br /&gt;-- jakie pliki ściągają i ile razy&lt;br /&gt;-- robi ładne diagramy ciasteczkowe ze względu na różniste parametry (platformy, rozdzielczości ekranu, dostawcę internetowego, wpisane słowa kluczowe w wyszukiwarce, odnośniki, z których weszli goście).&lt;br /&gt;Generalnie, &lt;a href="http://www.google.com/analytics/"&gt;Analytics&lt;/a&gt; robi wszystko to, co robi np. &lt;a href="http://stat4u.pl"&gt;Stat4u&lt;/a&gt; plus dużo dużo więcej i bardziej szczegółowo, do tego w dość przejrzystej i kolorowej szacie graficznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek, jako stworzenie obdarzone instyktami charakterystycznymi dla samiczek, może z całego serca polecić &lt;a href="http://www.google.com/analytics/"&gt;Analyticsa&lt;/a&gt; tym wszystkim, którzy lubią kolorki, wykresy, diagramy, cyferki, klocki Lego starego typu i gadżety googla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Analytics jest pierwszą zabawką J-Pyszczka, która sprawia, że J- się nie nudzi w domu. Drugą zabawką jest &lt;a href="http://vlado.fmf.uni-lj.si/pub/networks/pajek/"&gt;Pajek&lt;/a&gt; (w zestawie z Filozofią Nauki). Otóż J-Pyszczek robi badania sieci społecznej, jaka się ukonstytuuje, jak się wklepie do komputera kto kogo w Filozofii Nauki cytuje. Pajek jest programem służącym do wizualizacji sieci społecznych, a sieci cytowań w polskiej filozofii w szczególności. J-Pyszczek, czekając aż Analytics zbierze więcej danych na temat Hot-Pyszczków, bawi się więc Pajekiem i rysuje niesamowite po prostu grafy, z których wyciąga potem bardzo daleko idące wnioski. Ostatnio na przykład wyciągnął wniosek, że najmniejszy Impact Factor pośród wszystkich cytowanych autorów FN ma Mariusz Grygianiec (z całym szacunkiem - tak wychodzi z danych za ostatni rok), a największy ma Roman Ingarden (bo nic nowego, nie wiedzieć czemu, ostatnimi czasy nie opublikował, a jest na razie najczęściej cytowany). Z Ingardenem o pierwszą pozycję walczy Kazimierz Ajdukiewicz i OjciecDyrektor (jednak jest coś w tej marce ostatniego żyjącego przedstawiciela SL-W).&lt;br /&gt;Póki co, z racji niepełnych danych do ostatecznej wizualizacji, J-Pyszczek nie podaje wszystkich wyników, bo mogłyby jeszcze kogoś niechcący skrzywdzić (lub niesłusznie podlansować), ale w ramach zagadki umieszcza obrazek z zadaniem: przyporządkuj odpowiednie nazwisko polskiego filozofa do odpowiedniej kropki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niechaj to będzie dowód na to, że J-Pyszczek, nawet wcielając się w rolę Żony Domowej, spędza czas płodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/autor-autor-bez-nazwisk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/autor-autor-bez-nazwisk.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115400201897519759?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115400201897519759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115400201897519759' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115400201897519759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115400201897519759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/07/o-tym-e-ony-domowe-mog-spdza-czas.html' title='O tym, że żony domowe mogą spędzać czas płodnie i o dwóch nowych zabawkach J-Pyszczka'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115339074532283005</id><published>2006-07-20T12:14:00.000+02:00</published><updated>2006-07-20T12:19:05.333+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak J-Pyszczek wciela się w stosowne role</title><content type='html'>Jest taki czas w życiu każdego Pyszczka, że, z przyczyn mniej i bardziej obiektywnych, mniej i bardziej od jego własnej woli zależnych, musi wcielić się w tak zwaną stosowną rolę. Stosowne role J-Pyszczka bywają rodzaju familijno-klasycznego, np. &lt;i&gt;córa tatula&lt;/i&gt;, czyli obiekt, któremu można nadawać na matkę, &lt;i&gt;mom's supportive  daughter&lt;/i&gt;, czyli obiekt, któremu można nadawać na ojca, i &lt;i&gt;starsza siora&lt;/i&gt;, czyli obiekt, któremu można nadawać na starych.  Bywają też role typu zawodowo-tradycyjnego (np. &lt;i&gt;podopieczna OjcaDyrektora&lt;/i&gt;, czy &lt;i&gt;mishka typica&lt;/i&gt;) oraz towarzysko-ponowoczesnego (&lt;i&gt;koleżanka-co-to-nie-ja&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;czego-to-ja-nie-zrobię-babe&lt;/i&gt;). Ostatnimi dniami do repertuaru ról stosownych doszły jednak dwie nowe: typu tymczasowo-staropatriarchalnego, &lt;i&gt;&lt;b&gt;wakacyjna żona domowa&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;, i socjotechniczno-iterwencjonistycznego, &lt;i&gt;&lt;b&gt;brainwash sister&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozchodzi się mianowicie o to, że R-Pyszczek poszedł &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/2006/07/03/wielki-babilon/"&gt;stażować do Babilonu&lt;/a&gt;, żeby się posamorealizować (jakkolwiek nieprzywoicie to brzmi), zdobyć wpis do cefałki i zarobić na laptopa. Wygląda to tak, że R-Pyszczek wstaje z wróblami, o 6.oo, idzie po gazety do kiosku, przy pomocy których to Pyszczki odbębniają pierwszą fuchę (przepisują z gazet nagłówki, J-Pyszczek też to robi). Potem jedzie do Babilonu na Żoliborz, w południe pisze do J-Pyszczka na &lt;a href="http://www.google.com/talk/"&gt;gtalku&lt;/a&gt;, żeby mu uprać koszulę, wraca o 19, je cuś nie cuś i zapada w sen popołudniowy. W związku więc z tym, że się tak R-Pyszczkowi zmienił behawior, J- sprowadził sobie do stolicy Siostrę i, konsekwentnie wywiązując się z obowiązków wakacyjnej żony domowej, wciela się jeszcze w rolę brainwash sister.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A trzeba wiedzieć, że obie role wymagają niemałej pracy koncepcyjnej. Żona domowa mianowicie musi obmyślać za dnia sporo spraw: w jakim kubku zrobić rano R-Pyszczkowi kawę, co R-Pyszczek zje na obiad, co kupić w jakim sklepie, żeby przyrządzić R-Pyszczkowi krzepiący posiłek dla prawdziwego mężczyzny, jakie atrakcje zorganizować Dziecku (w przypadku J-Pyszczka -- sprowadzonej Siostrze), żeby się nie nudziło, i jak zrelaksować R-Pyszczka wieczorem, żeby mu się zakodowały właściwe postawy propozycjonalne i żeby chciał zarabiać kiedyś dużo pieniążków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brainwash sister za to musi przede wszystkim inwigilować i indoktrynować. W trakcie organizowania atrakcji podejmuje więc drażliwe tematy i wywiaduje się, jakież to postawy wobec spraw istotnych wykazuje Siostra. Następnie sortuje owe postawy na prawidłowe, zgodne z J-Pyszczka wizją swojej Siostry, i nieprawidłowe, czyli wywrotowe, irraconalne i z ową wizją niezgodne. Siostra wykazuje trochę mocno ugruntowanych postaw nieprawidłowych, na przykład wobec swoich Starych, i kilka postaw prawidłowych, na przykład wobec oilmpiady filozoficznej, aczkolwiek ugruntowanych w intelektualnym bagienku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek, posortowawszy więc postawy Siostry na &lt;i&gt;do pielęgnacji&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;do wymiany&lt;/i&gt;, stwarza odpowiednie okoliczności, miłe i przyjemne, i Siostrę należycie nastawia. Jeżeli siostra daje sie nastawić, dostaje nagrodę, na przykład piwo albo zostaje zaprowadzona do księgarni. Jeżeli jest oporna (co się jeszcze nie zdarzyło, bo Siostra jest jeszcze niestety bardzo plastyczna), zostaje ukarana przymusem siedzenia wieczorem w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek, wcielając się w role stosowne, realizuje więc konserwatywny model kobiety. No bo tak: jak zarabia, to malutko i wykonując pracę niewymagającą specjalnego sprytu, jak zajmuje się chłopem to jak świętą krową, a jak Dzieckiem (Siostrą), to tak, żeby nie było cienia szansy, że zejdzie na złą drogę. Jarosław byłby z J-Pyszczka dumny. Ale R-Pyszczek mówi, że J- wcale nie realizuje żadnego modelu, tylko Siostrę upupia, co może jest i prawdą, ale znudzonej żonie domowej sprawia dużo radochy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115339074532283005?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115339074532283005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115339074532283005' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115339074532283005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115339074532283005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/07/o-tym-jak-j-pyszczek-wciela-si-w_20.html' title='O tym, jak J-Pyszczek wciela się w stosowne role'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115128485513927448</id><published>2006-06-26T02:42:00.000+02:00</published><updated>2006-06-26T03:20:55.203+02:00</updated><title type='text'>O pewnych instynktach charakterystycznych dla samiczek</title><content type='html'>Tego posta piszę ja, &lt;a href="http://szopa.wordpress.com/"&gt;szopa&lt;/a&gt;, w pewnych kontekstach nazywany R-Pyszczkiem. Wyjątkowo nie po to, aby wyprostować coś, co naskrobał krzywo J-Pyszczek, ani aby się podlansować (co byłoby poniekąd słuszne -- ciągle dostaję mejle pochwalne, jaka to moja kobieta jest dowcipna, elokwentna, erudycyjna i w ogóle sukcesfulna, a o moim, jakże wspaniałym blogu -- cichutko).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyczyna mojego zagarnięcia władzy pióra na Hot-Pyszczkach jesy zupełnie inna. Otóż, J-Pyszczek obecnie po prostu nie może pisać. Opanował go mroczny, nieznany dotąd instynkt, pochodzący (zapewne) z samej głebi pyszczkowego jestestwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Wyjaśnienie dla czytelników, którzy już się przerazili, że J-Pyszczek porósł futerkiem, wyje do księżyca i poluje na wiewiórki w Łazienkach: jeszcze nie jest tak źle. Choć nie jest też dobrze.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie kilka dni zapowiadały się naukowo-intensywnie: trwa sesja, pyszczki muszą zaliczyć jakąś horrendalną ilość lektur u &lt;a href="http://bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/117000/o117137.htm"&gt;dr. Dziobaka&lt;/a&gt;, przy okazji ucząc się na spotkanie z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Hołówka"&gt;naczelnym szołmenem IF UW&lt;/a&gt;. R-Pyszczek duchowo przygotowywał się na długie nasiadówy z kawą, Wittgensteinem, Quinem i Kripkem na dodatek... Żarliwe dyskusje -- kto ma razję: Hillary Putnam (ten od mózgów w naczyniu) czy może Hilaria Tupman (ta od nietoperzy w słoiku). Niestety, nic z tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym objawem była notoryczna zmiana tematu przez J-Pyszczka. R-Pyszczek (czyli ja) mówił o optymalnej strategii w grze w &lt;a href="http://www.superfarmer.pl/o-grze02.html"&gt;Hodowlę Zwierzątek&lt;/a&gt; (nb. autorstwa znanego polskiego matematyka Borsuka), J-Pyszczek nagle się wcinał, opisywał lokal (znany J-Pyszczkowi z opisów jego mamy) i pytał, czy jest odpowiedni do wielkiego pyszczkowego weselicha. Kiedy R-Pyszczek zastanawiał się nad zawiłościami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dociekań Filozoficznych&lt;/span&gt; i chciał się podzielić swoimi nader subtelnymi uwagami, J-Pyszczek wyskakiwał z propozycją menu na wspomnianą już imprezę. Gdy R-Pyszczek (czyli ja) starał się przeczytać naraz pięć książek, z których pyszczki mają jutro rano (o 14oo) odpowiadać u dr. Dziobaka, J-Pyszczek oglądał sukienki slubne, dochodząc do wniosku, że polska moda ślubna jest do luftu i ona, J-Pyszczek, albo pojedzie do Berlina kupić sukienkę, albo kupi sobie sukienkę studniówkową, bo sukienki studniówkowe dużo lepiej oddają j-pyszczkową ideę wyglądania na pyszczkowym ślubie. Gdy R-Pyszczek (czyli ja) ma kryzys egzystencjalny związany z nabywaniem wykształcenia tylko filozoficznego, J-Pyszczek zastanawia się, czy zaprosić X z osobą towarzyszącą (w nowym pyszczkowym slangu &lt;i&gt;OT&lt;/i&gt;), czy bez...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet teraz nie jest prosto. R-Pyszczek (czyli ja) stara się teraz napisać posta na HotPyszczki, a J-Pyszczek, pisząc mejla do k-pra-pyszczka (czyli swojej mamusi) zadaje ciągle dziwne pytania, w stylu: ale te zaproszenia to maszynowo czy ręcznie robione, czy ten Płosajko zdąży je zrobić, co sądzisz o tej knajpie, co to jej nigdy na oczy nie widziałeś, czy będzie odpowiednia, a czy Mareczek może nas zawieźć do Ułesce swoją Skodą, a może... I tak dalej. Szanowni czytelnicy mogą już chyba sobie wyobrazić, jakiego to rodzaju pytaniami jest męczony R-Pyszczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, proszę państwa, w J-Pyszczku odezwał się odwieczny instynkt samiczek, które mają być prowadzone do ślubu. J-Pyszczek nie jest już dawnym sarkastyczno-zdystansowanym zwierzątkiem -- J-Pyszczek jest w stanie myśleć tylo o tym, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jak to wszystko wypadnie...&lt;/span&gt; Tylko oczekiwać, że J-Pysczek faktycznie wybierze się do Berlina... Albo zażąda zdjęć przedślubnych (z których pyszczki z taką radością się naśmiewały w BUW-ie przez ostatnie dwa lata) w jakimś strasznie wyczesanym miejscu, na przykład w czytelni IF. R-Pyszczek już to sobie wyobraża: J-Pyszczek przechyla się do tyłu nad ławką, na oczach zdumionych studentów i zamarłego w szoku bibliotekarza. A wtedy R-Pyszczek nie będzie miał już żadnego wyboru: będzie musiał jak najładnej wyglądać. W końcu szczęście J-Pyszczka (nawet ogarniętego przez dziwne instynkta) jest najważniejsze na świecie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115128485513927448?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115128485513927448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115128485513927448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115128485513927448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115128485513927448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/o-pewnych-instynktach.html' title='O pewnych instynktach charakterystycznych dla samiczek'/><author><name>Ryszard Szopa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115098699787075510</id><published>2006-06-22T16:29:00.000+02:00</published><updated>2006-06-22T16:38:46.346+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak R-Pyszczek czuje się w obowiązku sprostować</title><content type='html'>Z tym rolsrojsem itp. z posta poniżej to jest  jawna przesada i dezinterpretacja ze strony J-Pyszczka. Dlatego ja, R-Pyszczek, czuję się w obowiązku wyprostować część przynajmniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł pierwotny R-Pyszczka polegał na tym, aby ślub zrobić w ogóle cichaczem, nie powiadamiając nikogo prócz (niezbędnych wedle polskiego prawa) świadków. Ale J-Pyszczek powiedział, że on tak nie może, że rodzina się obrazi, zachoruje i przestanie współfinansować, i że w ogóle świat (ze społecznego punktu widzenia) się mu zawali. I wreszcie, że żelazka nie dostanie w prezencie (a żelazko stało się ostatnimi czasy, nie wiedzieć czemu, głównym przedmiotem marzeń J-Pysczka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc R-Pyszczek się zgodził, aby było hucznie, jednakże na empetrójki zgodzić się już nie może. Wiadomo, że pyszczki mają różny gust muzyczny i się bardzo kłócą jeśli chodzi o wybór puszczanej empetrójki (o czym dobrze wiedzą uczestnicy pewnej imprezy). No a na weselu przecież pyszczki nie mogą się kłócić, co nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115098699787075510?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115098699787075510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115098699787075510' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115098699787075510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115098699787075510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/o-tym-jak-r-pyszczek-czuje-si-w.html' title='O tym, jak R-Pyszczek czuje się w obowiązku sprostować'/><author><name>Ryszard Szopa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115097069531714182</id><published>2006-06-22T11:56:00.000+02:00</published><updated>2006-06-22T14:50:36.566+02:00</updated><title type='text'>O tym, że nie jest wcale ciężko, o pierwszej ważnej urzędowej sprawie Pyszczków, i co się wydarzy 18 sierpnia A.D. 2006</title><content type='html'>Ostatnimi czasy jest taka tendencja, żeby podkreślać, że nie jest dobrze. Na przykład Kazik, przeszacowując pragmatyczną wartość faktu, że nie jest lekko, na &lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com/"&gt;swoim nowym blogu&lt;/a&gt; z przesadzoną -- zdaniem J-Pyszczka -- emfazą, pokreśla, że &lt;a href="http://dasnichts.wordpress.com/2006/06/18/ciezko-ponownie/"&gt;jest ciężko&lt;/a&gt;. Wschodząca gwiazda &lt;a href="http://agora.pl"&gt;Biedronki Polskich Mediów&lt;/a&gt;, Slezak Klaudiusz, zauważa zaś błyskotliwie, że &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3433463.html"&gt;ciężko jest Żydom&lt;/a&gt; i że nie ma szans na poprawę, bo Marcinkiewicz się odcina. W ogóle, tendencja do podkreślania braków, znojów, trudów i ciężarów, z którymi to imponderabiliami przyszło się zmagać współczesnemu Polakowi, towarzyszy bez żenady niemal wszystkim płodom publicystycznym tych, &lt;a href="http://gazeta.pl"&gt;którym nie jest wszystko jedno&lt;/a&gt;. Źle się bowiem dzieje &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3427171.html"&gt;w polskiej szkole&lt;/a&gt; -- bo Roman chce ponoć wydać rozkaz rzezi niewiniątek, a Korczak przewraca się w grobie -- i źle się dzieje &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3433644.html"&gt;w polskiej pogodzie&lt;/a&gt;, bo szaleją nawałnice i nic nie wskazuje na to, żeby przestały. W zasadzie, to jedyna dziedzina życia, w której nie jest tak najgorzej, to Futbol Narodowy, bo najgorzej to jest z nim na Kostaryce, a u nas, choć mizernie, to przynajmniej z honorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to w ogóle nie jest istotne z punktu widzenia Pyszczków. Pyszczki bowiem uważają, że jest lekko, miło i przyjemnie, a każde ich przedsiewzięcie kończy się sukcesem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład niedawno Pyszczki załatwiły razem pierwszą ważną sprawę urzędową. Choć załatwiały ją przez trzy dni i zmarnowały przy tym dużo benzyny, to jednak uwieńczyły załatwianie sukcesem i to niebagatelnym. Otóż Pyszczki, po pierwsze złatwiły odpis aktu urodzenia J-Pyszczka w &lt;a href="http://www.geocities.com/regenwalde/index.html"&gt;Regenwaldzie&lt;/a&gt;, tym samym pobijając J-Pyszczka rekord czasowy na 100 kilometrów czerwonym muszkieterem JegoMamy, po drugie, znalazły odpowiednią siedzibę USC, po trzecie, oświadczyły przed świecką funkcjonariuszką Służby Cywilnej, że nie są spokrewnione, spowinowacone, żonate, ani zamężne i po czwarte, załatwiły se, że za troszkę mniej, niż dwa miesiące, zawrą se związek małżeński na Zamku Książąt Pomorskich w Od-Zawsze-Polskim-Szczecinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, Pyszczki podają do publicznej wiadomości, póki co na blogu, ale będzie też osobiście i papierowo, jak tylko kumpel Taty R-Pyszczka zrobi ładne zaproszenia z brystolu, że dnia osiemnastego sierpnia roku pańskiego 2006, Pyszczki będą się wzajemnie poślubiały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie, to Pyszczki już teraz się czują poślubione, bo wizyta w USC i podpisywanie wniosku o zawarcie związku małżeńskiego (a mówiąc delikatniej: oświadzcenia o gotowości do zawarcia) była niemal tak uroczysta, że wszelkie dodatkowe formalności wydają się być zbędne. Otóż pani w USC była bardzo miła i elegancka, coś a la Dobrochna Dębińska-Siury, Pyszczki już urzędowo zaświadczyły, jakie będa miały nazwiska i jeszcze dowiedziały się, że za pięćdziesiąt lat, jak będą oczywiście grzeczne, to sam Prezydent Miasta Szczecina nada im Medal za Długoletnie Pożycie! Jest to nagroda rzezczywiście kusząca w obliczu kosztów, jakie Pyszczki i ich rodzina poniosą w związku z planowanymi ceremoniami. Już teraz okazało się bowiem, że samo złożenie wniosków o zawarcie wraz z załącznikami to koszt około siedmiu dych, a sam ślub w USC to drugie tyle. Niemniej jednak prawo państwa polskiego przewiduje, że śluby są bezpłatne, toteż Pyszczki chciały właśnie taki ślub za friko odbyć. Tylko że, niestety, śłub bez sporządzenia odpowiedniego aktu jest nieważny, a to właśnie sporządzenie aktu tyle kosztuje. Tak więc z darmowego ślubu nici i trzeba będzie płacić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to dużo, bo R-Pyszczek zapowiedział, że jak już wedding, to wedding pełną parą, a więc: fotoreportaż państwa młodych w parku cyfrową lustrzanką, frak, welon i sukienka, przejazd przez całe miasto Rolls-Roycem, przedślubna nauka tańca, wystawny obiad, autokar i hotel dla gości, kapela, wiązanki, dużo wiązanek, wynajęcie dzieci do sypania kwiatków przy wyjściu z USC, ryż dla świadków i super ekstra czaderskie zaproszenia, żeby już na wejściu robiły dobre wrażenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek aż łapie się za głowę, jak to wszystko kalkuluje, bo jego pierwotnym zamysłem było, żeby se kupić sukienkę w stylu rustykalnym w H&amp;M i samemu poprowadzić do ślubu auto JegoMamy, wioząc R-Pyszczka na przednim siedzeniu i manifestując swoją lukśność i zaradność, potem pojechać na stadninę do Bartoszewa i odpalić grilla w najlepszym wydaniu przy kilku beczkach piwa i ściągniętych przez Amelkę empetrójkach puszczanych z laptopa. J-Pyszczek uważa, że to jest najlepsza opcja, bo tania i alternatywna i bez ceregieli, ale z drugiej strony narażona na niepowodzenie w przypadku (notabene zapowiadanych przez synoptyków) nawałnic i deszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem nie jest aż tak lekko, jak by się mogło pierwotnie wydawać, bo Pyszczki czekają teraz ciężkie negocjacje odnośnie do tego, co urządzać, jak urządzać i gdzie urządzać. Niemniej jednak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;aż tak ciężko&lt;/span&gt; nie jest, ale i tak prosi się czytelników Hot-Pyszczków o wyrażenie swoich opinii na temat J- i R-Pyszczka pomysłów na weselicho.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115097069531714182?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115097069531714182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115097069531714182' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115097069531714182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115097069531714182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/o-tym-e-nie-jest-wcale-ciko-o.html' title='O tym, że nie jest wcale ciężko, o pierwszej ważnej urzędowej sprawie Pyszczków, i co się wydarzy 18 sierpnia A.D. 2006'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115032999860819743</id><published>2006-06-15T02:04:00.000+02:00</published><updated>2006-06-15T02:06:38.610+02:00</updated><title type='text'>Nowe foty</title><content type='html'>W ramach prokrastynacji jeszcze, J-Pyszczek zamieścił w &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/fotki"&gt;Suplemencie Fotograficznym&lt;/a&gt; nowe zdjęcia z &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/przedniaimpreza"&gt;Bardzo Przedniej Imprezy&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115032999860819743?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115032999860819743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115032999860819743' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115032999860819743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115032999860819743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/nowe-foty.html' title='Nowe foty'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-115032976867627053</id><published>2006-06-15T01:58:00.000+02:00</published><updated>2006-06-15T02:17:55.996+02:00</updated><title type='text'>O tym, że Pyszczki się obijają, a w zasadzie to o niczym specjalnym</title><content type='html'>Dziasiaj J-Pyszczek wreszcie zasiadł do internetu, żeby zrealizować zamiar, z którym nosił się od tygodnia, taki mianowicie, żeby napisać nowego posta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi tygodniami Pyszczki oddawały się pasjami tak zwanej &lt;a href="http://www.structuredprocrastination.com/"&gt;strukturalnej prokrastynacji&lt;/a&gt; (skodyfikowanej nie przez kogo innego, jak samego Johna Perry'ego). Nadszedł bowiem Sezon przez duże eS, jak sesja i słońce, a to znaczy, że na szczycie listy priorytetów Pyszczków jest teraz opalanie mordek na trawie w Łazienkach i zdawanie egzaminów jak najmniejszym kosztem (czytaj: wyciąganie na średnią uprawniającą do stypendium ministra).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile pierwsze zajęcie, czyli smażenie mordek z przydatkami, stanowi dla Pyszczków nawet swoistą atrakcję, o tyle zdawanie egzaminów jest im wrogie ideowo. Po pierwsze, dlatego, że jest nudne, a po drugie -- demoralizujące. Że nudne -- to jest fakt niedozakwestionowania. Że demoralizujące -- wymaga wyjaśnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w różnych uniwersyteckich subinstytucjach praktykuje się pewne działania, które studentom uchylają obowiązek bycia egzaminowanym, a egzaminatorom -- obowiązek egzaminowania. W subinstytucjach przyzwoitych działania owe polegają na uszczelnianiu filtrów dopuszczających studentów do egzaminów. Organizuje się tam więc rzeźnickie kolokwia, które skutecznie zmniejszają liczbę przystępujących do egzaminów, pozostawiając rzesze oblanych, ale za to szczęśliwych w obliczu perpsektywy byczenia się w czerwcu na słońcu. W subinstytucjach nieprzyzwoitych obowiązują natomiast inne praktyki, np. zaliczanie egzaminu pracą roczną, robienie banalnych testów sprawdzanych przez maszynę do totolotka, albo takie obniżanie progów punktowych, żeby każdy głupi zdał i nie trzeba mu było nawet sprawdzać. Pyszczki mają to nieszczęście, że są afiliowane do subinstytucji nieprzyzwoitych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toteż nie ma co się dziwić, że Pyszczkom, póki co, wszystko wychodzi. Okazało się bowiem, że dwa gnioty z etyki i lekki lans przy użyciu logo Marcina Mostowskiego (to jest dopiero pozycjonowanie marki!) sprawiły, że Pyszczki, nieprzeczytawszy w życiu żadnej etycznej rozprawy, zaliczyły sobie egzaminy na piontki. Z kolei pałerpointowo-totolotkowy system dydaktyczno-egzaminacyjny na Wydziale Psychologii przezacnego Uniwersytetu Warszawskiego dał ciała po całości, dowodząc, że wystarczy raz jeden przejrzeć 15 ogólnodostępnych prezentacji .ppt oraz spis treści dowolnego podręcznika, żeby zaliczyć egzamin na 4. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem, demoralizacja w całej rozciągłości, gdyż Pyszczki już teraz są na półmetku swojej sesji, mimo że cały czas się prokrastynują! Wynikałoby więc zatem, że gdyby nie to całe stypendium ministra i parcie na oceny z górnej półki, to można by się przez te całe studia prześlizgnąć przy absolutnie minimalnym wysiłku, do tego ewentualnie jeszcze pobierając różne dodatki socjalne, żeby mieć na szlugi i piwsko. Czyli, jak by nie patrzeć, studia niepłatne bezpośrednio (żeby nie mówić bezpłatne, bo bezpłatne to one nawet teraz nie są) to jest po prostu takie marnotrawstwo kasy polskiego podatnika, że jak J-Pyszczek o tym myśli, to aż cały się telepie, przychodzą mu na myśl różne strasznie straszne rzeczy i drgają nozdrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej jednak, celem przewodnim niniejszego posta jest podzielenie się z tak zwaną publiką co donioślejszymi efektami pyszczkowej prokrastynacji, a nie jakieś tam kolejne wynurzenia o moralności interesu publicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząć trzeba więc od tego, że &lt;a href="http://hot-pyszczki.blogspot.com"&gt;Hot-Pyszczki&lt;/a&gt; mają nową skórę. Nazywa się ona ,,Sesja-stajl J-Pyszczek's templejt" i, jak sama nazwa wskazuje, została w absolutnej całości sporządzona przez J-Pyszczka. Z różnych przyczyn i mimo wszelkich starań J-Pyszczka, nowa skóra nie wyświetla się prawidłowo pod Internet Explorerem, a jedynie pod Operą, która naprawdę śmiga i jest naprawdę czaderska i którą &lt;a href="http://opera.com/"&gt;można mieć za friko&lt;/a&gt; i którą naprawdę &lt;b&gt;powinno&lt;/b&gt; się sobie zainstalować, no i Mozillą, która w ogóle nie śmiga nawet trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o Pyszczki w sensie dwóch Pyszczków na raz, to w ramach Sezonu, obczaiły jak przyrządzić genialne nadzienie do tortilli z cycków kurczęcych, endivii i guacamole. Otóż trzeba pociupać cycki, tak gdzieś z kilo, na kawałki wielkości kciuka, nasolić i wyciapciać w dwóch rozbełtanych jajkach z dodatkiem papryki. Potem trzeba takie wyciapciane cycki wrzucić do michy z tartą bułką albo z pokruszonymi kornflejksami, tak żeby się tym obkleiły. A potem trzeba je wrzucić na teflon i tak przysmażać z 10 minut. A równolegle, trzeba obrać dojrzałe avocado i pociapciać je na masę, dodać pociapciany czosnek i trochę soku z cytrynki i soli i wogóle, i dodać do tego jogurt i wymieszać i to jest guacamole. A potem, to trzeba wziąć pomidory z puszki otworzyć i też pociapciać, np. z paryką w proszku albo z tabasco albo z czymś innym i z solą. No i jeszcze trzeba se kupić w albercie taką sałatę mytą świeżą w opakowaniu, za 3.50, najlepsza jest z endivii. No i teraz, to wszystko, czyli kuraki usmażone opanierowane, guacamole, pomidorasy, sałatę albo endivię, wszystko trzeba wyciapciać razem i można tym coś nadziać, np. tortille, albo w ogóle zjeść bez nadziewania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o samego R-Pyszczka, to trzeba mu przyznać chwałę, za to, że w ramach Sezonu naprawił kontakt w łazience i teraz wreszcie nie trzeba się kąpać po ciemku. Niestety, najwyraźniej nie oddaje się prokrastynacji z taką pasją, na jaką ona zasługuje. Zaliczył bowiem z niezłym wynikiem tradycyjny (czyli: nie-totolotkowy) egzamin z historii historii nauki (powtórzenie celowe) u pewnego profesora nadzwyczajnego, który u co wrażliwszych słuchaczy może &lt;i&gt;wywoływać niestrawność&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli chodzi o J-Pyszczka, to wreszcie zasiadł do podręcznika Pythona i ma zamiar nauczyć się strasznie super ekstra programować, żeby napisać sobie takie małe programy, żeby móc analizować sieci społeczne, i żeby wreszcie skończyć swoje badania cytowań w polskiej filozofii i dojść do błyskotliwego wniosku, że najmłodszym &lt;i&gt;w ogóle cytowanym&lt;/i&gt; filozofem jest nie kto inny, jak sam Kazimierz Ajdukiewicz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro Pyszczki jadą na Ziemie Odzyskane, żeby skonfrontować Pra-R-Pyszczków z Pra-J-Pyszczkami i to dopiero będa takie wrażenia, że J-Pyszczek będzie wreszcie miał o czym pisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-115032976867627053?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/115032976867627053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=115032976867627053' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115032976867627053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/115032976867627053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/o-tym-e-pyszczki-si-obijaj-w-zasadzie.html' title='O tym, że Pyszczki się obijają, a w zasadzie to o niczym specjalnym'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114911999836669345</id><published>2006-06-01T01:52:00.000+02:00</published><updated>2006-06-01T02:28:01.790+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak Pyszczki pisały siedem tysięcy słów, a Benedykt zrobił dobre wrażenie</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek zacząć musi od tego, że uświadomił sobie, że blog to nie jest po prostu takie ot hop-siup do przodu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż pewien kolega R-Pyszczka powiedział mu podobno, że odkąd czyta ,,Hot-Pyszczki'', zmienił zdanie o J-Pyszczku; w sensie, że nie uważa już, że J-Pyszczek jest głupi, choć wcześniej, rzecz jasna, był o tym święcie przekonany. Nowina ta po pierwsze bardzo zobowiązała J-Pyszczka, a po drugie to i nawet trochę sfrustrowała. No bo teraz okazuje się, że, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;primo&lt;/span&gt;, J-Pyszczek na pierwszy rzut oka robi wrażenie głupiego, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;secundo&lt;/span&gt;, jedynym źródłem prawdziwych przekonań o J-Pyszczku jest jego blog. W związku z powyższem trzeba się teraz pilnować, żeby dobre wrażenie z bloga podtrzymać. No i dlatego, od teraz, J-Pyszczek będzie swoje posty z należytą pieczą przesiewał, rafinował i lukrował, tak żeby nie wyszło znowu na to, że jest głupi (chociaż, w co i kolega R-Pyszczka nie wątpił --- miły).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi dniami --- trzeba stwierdzić --- działo się u Pyszczków niewiele. Wprawdzie końcem soboty odbyła się przednia impreza u Znajomych Pyszczków (Pyszczki ciągle liczą, że, dzięki uprzejmości gospodarzy będą mogły zapodać na suplement fotograficzny relewantną dokumentację), ale już w niedzielę Pyszczki zakoszarowały się w swojej małej norce, celem napisania trzech i pół tysiąca słów o problemach moralnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki na ogół lubią wypowiadać się o takich problemach, gdyż, co tu dużo mówić, ich neokonserwatywne poglądy robią wrażenie.  Nawet jeżeli nie dobre, to zawsze jakieś. Niemniej jednak, tym razem Pyszczki czuły paskudny wstręt do swojego zadania. A chodzi o to, że Pyszczków PanOdEtyki, nb. autor uroczego &lt;a href="http://www.e-pasaz.pl/x_C_I__P_1718225.html"&gt;,,Zarysu moralności socjalistycznej''&lt;/a&gt;, kazał im napisać prace o tytułach: ,,Gwałt jako problem moralny'' (dla R-) i ,,Korupcja jako problem moralny'' (dla J-), po trzy i pół tysiąca słów każda. W sumie więc, Pyszczki musiały wyprodukować siedem tysięcy słów o moralności i etyczności, ni w ząb nie czując mięty do swoich tematów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowa strategia była taka, żeby zamiast po prostu produkować słowa, wyobrazić sobie, że się pisze posty na grono, w dyskusji o gwałcie czy o korupcji, i że dyskutantami są tacy pasjonaci, jak &lt;a href="http://w8.grono.net/users/27199/detail/"&gt;Aliena&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://w8.grono.net/users/144217/detail/"&gt;Cheshire Cat&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://w8.grono.net/users/140254/detail/"&gt;da da&lt;/a&gt;. Strategia, jak większość Pyszczkowych pomysłów, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, toteż stanęło na tym, że się jednak zakoszarują, przysiądą i trzasną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem przysiadły i trzasnęły, i wyprodukowały dwa największe gnioty swojego życia (&lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/korupcja.pdf"&gt;J-Gniot&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/Ryszard_Szopa.Etyka.praca-roczna.pdf"&gt;R-Gniot&lt;/a&gt;)[R-Pyszczek oczywiście uważa, że wcale nie gniot], które jak bumcykcyk nie zrobią na PanuOdEtyki absolutnie żadnego wrażenia. A trzeba wiedzieć, że to właśnie w zrobieniu dobrego wrażenia Pyszczki upatrywały w ogóle cel pisania tych słów, bo podobno jak się je napisze dostatecznie gładko, to da radę się zwolnić z egzaminu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace z etyki - pracami z etyki, ale R-Pyszczka czeka teraz jeszcze gorszy effort. Otóż odkąd Pyszczki zakupiły sobie za dziewięć złotych Encyklikę Benedykta, o wdzięcznym tytule z niemiecką składnią (R-Pyszczek mówi, że nie niemiecką, tylko łacińską), &lt;a href="http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20051225_deus-caritas-est_pl.html"&gt;Deus Caritas Est&lt;/a&gt;, odtąd Pyszczki noszą się z zamiarem jej przeczytania. Póki co, przejrzały pierwszych kilka stron, doszły do wniosku, że jak będą miały bejbika, to będą mu ją czytać do snu, po czem odłożyły na półkę, uprzednio stwierdziwszy, że ten cały Benedykt to jednak robi wrażenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wrażenie jest niezgorsze. Otóż już na drugiej stronie okazuje się, że Benedykt używa wcale trudnych słów. Na przykład, używa terminu ,,pole semantyczne''. R-Pyszczek, jak tylko to zobaczył, tak się tym faktem rozemocjonował, że aż zobowiązał się, że benedyktiańską teorię pól semantycznych uczyni przedmiotem swojej rocznej pracy z historii filozofii nieanalitycznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyny problem polega na tym, że Benedykt użył owego terminu raz jeden jedyny, i to w kontekście: ,,pole semantyczne miłości jest szerokie''. Toteż Pyszczkom pozostało jedynie wrażenie i oczywiście niekwestionowalnie głęboki, życiowy, chrześcijański &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bon mot&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114911999836669345?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114911999836669345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114911999836669345' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114911999836669345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114911999836669345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/06/o-tym-jak-pyszczki-pisay-siedem-tysicy.html' title='O tym, jak Pyszczki pisały siedem tysięcy słów, a Benedykt zrobił dobre wrażenie'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114834449630229738</id><published>2006-05-23T01:41:00.000+02:00</published><updated>2006-05-23T16:31:03.296+02:00</updated><title type='text'>O szkoleniu na dominę, zlatujących się filozofach i pewnych pomysłach racjonalizatorskich J-Pyszczka</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek zdał sobie sprawę, że wreszcie, po dwóch tygodniach, ma o czym napisać na bloga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo przede wszystkim, J-Pyszczek przeżył najdłuższy łikend swojego życia, albowiem we środę gościł &lt;a href="http://www.us.szc.pl/krysztofiak"&gt;Wielkiego człowieka ze Szczecina&lt;/a&gt;, który liczył na intensywny mingling z Pyszczkami - ale się przeliczył, bo we czwartek o 6oo rano J-Pyszczek pojechał do Zawiercia na Seminarium Liderszipu. Mottem przewodnim owej imprezy było ,,Growing Fast'', toteż J-Pyszczek spodziewał się, że szybko urośnie.  Ale niestety, zawiódł się, nie urósł w ciągu dwóch dni ani tycinki, ale za to przyjechał wyszkolony na dominę i z wypranym mózgiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile akurat wyszkolenie na dominę R-Pyszczkowi nie przeszkadza, to wypranie mózgu J-Pyszczka bardzo R-Pyszczka zmierziło. I to do tego stopnia, że J-Pyszczek musiał mu obiecać, że zanim wogle spojrzy w kierunku budynku Metropolitan, to zrobi doktorat. Bo R-Pyszczkowi strasznie zależy, żeby mieć dupencję z doktoratem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, odkąd J-Pyszczka przeszkolono, Pyszczki nie są już Pyszczkami - są Teamem Pyszczków. Nie gotują już obiadów - za to realizują projekty z branży kulinarnej. Nie kłócą się już - ale rozwiązują sytuacje problemowe. J-Pyszczek nie jest już poprostu wkurwiającym małym pyszczkiem - J- ma zwyczajnie wymagający styl przywództwa. I od teraz, kiedy J-Pyszczek wstaje rano z łóżka, to zamiast najpierw zapalić papieroska, to wcześniej orientuje się na sukces i współpracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest Nowa Jakość Pyszczków, a kto chce zobaczyć, jak ją osiągnąć (czyli jak się z J-Pyszczka robi dominę), niechaj zajrzy &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/seminariumliderszipu"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie wielkie wydarzenie dni ostatnich, to &lt;a href="http://filozofia.pl/zf"&gt;Zlatujący się Filozofowie w Opolu&lt;/a&gt;. Impreza polegała na tym, że do Opola (notabene, miasta, które wysyła do Holandii swoją siłę roboczą w zamian za holenderskie goryle) zleciała się studenteria wszelkiej maści, począwszy od wschodzących gwiazd filozofii, przez tak zwaną ,,studenterię aspirującą'', a skończywszy na (i to w przytłaczającej większości) sfrustrowanych chłopaczkach skoncentrowanych na chlaniu wódy w bramie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie rzecz biorąc, Zlot Filozoficzny J-Pyszczek uważa za imprezę skrajnie nieudaną; choć oczywiście wygłosił referat (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Do we really need Deep-Structure?&lt;/span&gt;), do którego zadano  mu aż trzy pytania, a wieczorami bawił się przednio. Negatywne emocje J-Pyszczka wobec Zlotu biorą się stąd, że, primo, organizatorzy nie zrobili Pyszczkom rezerwacji pokoju 2-osobowego, mimo że zamówiły i zapłaciły; secundo, referaty nie zostały tematycznie poklasyfikowane: referaty z tej samej dziedziny odbywały się równolegle. Tertio, towarzystwo z Polski było w 90% zasznurowane i nudne; oczekiwania spełnili tylko Holendrzy i stała warszawska ekipa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R-Pyszczek ma na temat Zlotu ciut inne zdanie, o czym można przeczytać w &lt;a href="http://szopa.blogspot.com/2006/05/zlot-filozoficzny-06.html"&gt;maszoperii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głównym punktem Zlotu była jednak mimo wszystko wizyta Pyszczków i ich Znajomych w &lt;a href="http://zoo.opole.pl"&gt;ZOO&lt;/a&gt; i obejrzenie jedynych w Polsce goryli. A w ramach realizacji swoich pomysłów racjonalizatorskich J-Pyszczek niedługo zamieśći w necie zdjęcia z gorylami, kozami i watą cukrową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, J-Pyszczek chce się pochwalić, ze uruchomił &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/fotki"&gt;suplement fotograficzny&lt;/a&gt;, na  którym to można oglądać dokumentację różnych Pyszczkowych wydarzeń, między innymi &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/zlotfilozof%C3%B3w"&gt;Zlotu &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://julia.krysztofiak.googlepages.com/liderszipseminar"&gt;Liderszipu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek prosi o wybaczenie, że zrobił suplement graficzny korzystając ze strasznie brzydkich &lt;a href="http://pages.google.com"&gt;GooglePages&lt;/a&gt;, ale suplementacja Hot-Pyszczków była koniecznym krokiem w realizacji projektu podniesienia wydajności, mającym na celu umożliwienie sharingu fotografii z innymi memberami naszego teamu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114834449630229738?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114834449630229738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114834449630229738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114834449630229738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114834449630229738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/05/o-szkoleniu-na-domin-zlatujcych-si.html' title='O szkoleniu na dominę, zlatujących się filozofach i pewnych pomysłach racjonalizatorskich J-Pyszczka'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114729780786492161</id><published>2006-05-10T23:43:00.000+02:00</published><updated>2006-05-10T23:58:19.183+02:00</updated><title type='text'>O tym, że ostatnimi czasy ludzie maszerują</title><content type='html'>Ostatnimi czasy pojawiła się taka tendencja społeczna, żeby maszerować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj na przykład maszerowali studenci -- po to, żeby, ogólnie rzecz biorąc, zamanifestować sprzeciw. Zaczęli maszerować w samo południe, czyli wtedy gdy normalni ludzie odbywają zajęcia dydaktyczne, i przemaszerowali spod KaPeTrzy aż pod Sejm eRPe. R-Pyszczek, natchniony postawą obywatelską, postanowił był wcześniej, że też pomaszeruje. No i, kiedy J-Pyszczek kontemplował żałosny poziom pewnego wtorkowego seminarium poświęconego interpunkcji, ortografii i poprawnej polszczyźnie, na które przychodzą ludzie, którzy nie odróżniają kwantyfikatora ogólnego od egzystencjalnego, otóż wtedy właśnie R-Pyszczek maszerował na czele pochodu manifestującego, wypinając dumnie swoją niebagatelną klatę i wykrzykując różne hasła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J-Pyszczek nudził się wtedy potwornie, no bo na zewnątrz piękne słońce, postawa obywatelska wisi w powietrzu, sprzeciw przeciw przeciwnikom tchnie się sam w żakowską pierś, a J-Pyszczek siedzi w 10A i słucha, jak OjciecDyrektor zastanawia się, co to znaczy zaprzeczyć. J-Pyszczek postanowił więc, że jak tylko się skończy, to biegiem dołączy do maszerującego R-Pyszczka, żeby zobaczyć co też się dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc, jak się rzekło, tak się stało i J-Pyszczek dołączył, żeby zobaczyć, co się dzieje. I co się działo? Otóż nie działo się nic. Studencka obywatelska postawa po godzinie rychło się rozeszła, a sprzeciw, ogólnie rzecz biorąc, zamilkł. W pobliżu waginalnego pomnika na Wiejskiej stał tłumek Zielonych i Czerwonych, Anarchistów i Socjalistów, czyli lewaków --- paradoksalnie --- różnej maści (bo przecież wszyscy lewacy są jednej maści - jak to dowodził na logice II Cezary). Nie było ani jednego konserwatysty czy neokonserwatysty, nawet żaden wszechpolak honoru Romana przed młodzieżą nie bronił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, J-Pyszczek wyciągnął se konkluzję, że przy francuskiej studenterii, to się nasi mogą schować. No bo primo --- zbyt pokojowo, secundo --- zbyt krótko, tertio --- zbyt różowo.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj z kolei było na biało. Maszerowali lekarze i pielęgniary, czyli w większości zdemoralizowany konglomerat postaw roszczeniowych. Maszerowali z hasłami w deseniu ,,szpitale dla ludzi - nie dla pieniędzy'' i ,,chcemy podwyżek''. O ile to drugie J-Pyszczek może zrozumieć, no bo jednak płace w służbie zdrowia rzeczywiście żenują, to pierwsze hasło pozostaje dla J-Pyszczka objawem socjalistycznego skretynienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo chodzi o co: gdyby ci cali lekarze i pielęgniary naprawdę chcieli podwyżek i dobrobytu, to powinni protestować, manifestować, strajkować i lobbować w imię zniesienia eNeFZetu i ZUSu i wprowadzenia dobrowolnych komercynych ubezpieczeń zdrowotnych. Ale wtedy to by się okazało, że jednak szpital to jest zwykły podmiot gospodarczy świadczący płatne usługi, a staff medyczny to zwykły staff, któremu klient za wyświadczenie usługi płaci. I wtedy by już staff medyczny nie mógł się tak bezczelnie korumpować, bo żaden jeleń, który płaci ubezpieczycielowi nie smarowałby staffowi medycznemu pod stołem gratyfikacji a conto lepszej i szybszej opieki lekarskiej. Co gorsza, gdyby służbę zdrowia sprywatyzować, to by biała gwardia polskiego zdrowia straciła niezmiernie atrakcyjny status niedoopłacanych męczenników z powołania. A przecież im bardziej męczennik, tym większy respekt wzbudza, co, wiadomo, łechce ambicję. Dlatego ci, co dzisiaj maszerowali, zamiast krzyczeć ,,znieść NFZ'', krzyczeli, że szpitale nie dla pieniędzy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do takich to społecznych dygresji doprowadził dziś J-Pyszczka fakt, że ludzie maszerują. Ale dygresji będzie miał J-Pyszczek więcej, bo tendencja, by maszerować, póki co się rozwija.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mianowicie w piątek będą studenci maszerować na piwo w imię juwenaliów. W sobotę, na Ziemiach Odzyskanych pomaszerują licealiści i nauczyciele w sprawie ministra edukacji (Amelka ma tak napisane na gadugadu). Za dwa tygodnie pokolenia JPII i BXVI będą maszerować na plac przy Makkinzeju, żeby zobaczyć głowę państwa Watykan w przedziwnym performansie quasi-artystycznym. 15 czerwca w całej Polsce przemaszerują procesje Corpus Christi i wysypią na asfalt tony uczulających Pyszczki kwiatków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skutkiem czego wszystkiego, w imię kontestacji autobusów w korkach, Pyszczki będą musiały i tak maszerować do domu z buta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114729780786492161?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114729780786492161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114729780786492161' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114729780786492161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114729780786492161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/05/o-tym-e-ostatnimi-czasy-ludzie.html' title='O tym, że ostatnimi czasy ludzie maszerują'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114626012963961422</id><published>2006-04-28T23:32:00.000+02:00</published><updated>2006-04-28T23:35:29.650+02:00</updated><title type='text'>O tym, co J-Pyszczka bardzo mierzi w nauczaniu filozofii w wyższych szkołach</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek poszedł do szkoły, jak zwykle zresztą w piątki, żeby pouczyć się filozofii analitycznej na takich jednych zajęciach kursowych, na które, nie ma szpaka, trzeba chodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tam, na tych zajęciach, pod wpływem generalnej irytacji śliskim gruntem i farmazonami przez R-Pyszczka w ramach porannej gimnastyki wygadywanimi, J-Pyszczek pomyślał se, że w zasadzie to go strasznie jedna rzecz w pomaturalnym nauczaniu filozofii mierzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;,,Pocholerę...'' - zadumał się wyraźnie zdrażniony J-Pyszczek - ,,...pocholerę uczy się młodzież, że jakiś tam Pikkodellamirandolla, Kant, czy Rorty, albo jacyś inni faceci, 'wyrazili w pewnych swych dziełach zwątpienie: czy świat istnieje?'. Taka młodzież na takich studiach tak pouczona, czyta te dzieła, albo ich króciutkie wstępy o charakterze przeglądowym autorstwa Chwedona, i potem ta młodzież myśli sobie: 'KurdeBelans, no rzeczywiście, może i świata nie ma tak naprawdę.' Myśli młodzież dłużej, czyta młodzież lektury na Misia i dochodzi do wniosku, że to w zasadzie fajnie tak myśleć, że nie ma świata, że są simulakry-li-tylko, w których ludzka kompetencja światotwórcza re-poznaje, re-odtwarza od-wieczny dazajn, zajn i etre pur sła, którego świadomość, notabene, jest nicością. I mimo że młodzież nie wie nawet jak się to pisze, to wie, że fajnie się to mówi i że można nawet trzasnąć o tym pracę emgieer a potem robić za filozofa.''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak se, mniej więcej, J-Pyszczek myślał gdy się strasznie wkurzał, jak Bogdan udawał neopragmatystę. I doszedł J-Pyszczek podówczas do wniosku kluczowego, że o wiele lepiej by było, gdyby na tych studiach uczyło się młodzież, KurdeBelans, posługiwania się Standardowymi Narzędziami Wykształconego Człowieka. Dużo lepiej by to gówniarzom zrobiło, jak by zamiast refleksji nad tym, czym jest, kurna, świat, ile jest geometrii, czy simulakry istnieją naprawdę czy naniby i czy istnieje sprawiedliwość, czy jest może tylko ułudą imperializmu; otóż zamiast tego wszystkiego, młodzież się powinno po maturze uczyć HTMLa, CSSa, Prologa, SQLa, KRZu, KRP, PA, ZF+AC, Simple Keynesian Model, Tańca Towarzyskiego, Algebry, Analizy, Angielskiego, LaTeXa, Obsługi List Cytowań na ISI, Teorii Modeli, Teorii Dowodu, Teorii Gier i Rachunku Prawdopodobieństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nie, że taki studencik podwieszony pod Misia, za 20 lat zrobi habilitację i przez kolejne 10 lat będzie się mozolnie uczył obsługiwać gugla i pisać strony internetowe, a potem, jak już będzie sześćdziesięcioletnim pierdzielem, to go OjciecDyrektor mianuje redaktorem strony internetowej Instytutu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ileż by było cenniej, gdyby ze studiów filozoficznych wychodził absolwent-fachowiec, biegle używający różnych narzędzi, z tak zwanym otwartym analitycznym umysłem, a nie z wypraną przez jakichś zboków irrealistów mózgownicą i ogólnym ,,zwątpieniem w sens''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak, to mamy, jak mamy, jeden koleś na trzecim roku, nie wie, co to jest podzielność, inny na tablicy dowodzi, że jeśli fi jest dowodliwe w rozstrzygalnej Te, to fi nie ma dowodu, inny za to studencik tonem klechy oświadcza, że ,,nie można wyjść poza system'' i ,,że jest gotów się o to kłócić''.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114626012963961422?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114626012963961422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114626012963961422' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114626012963961422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114626012963961422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/04/o-tym-co-j-pyszczka-bardzo-mierzi-w.html' title='O tym, co J-Pyszczka bardzo mierzi w nauczaniu filozofii w wyższych szkołach'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114592249943819802</id><published>2006-04-25T01:29:00.000+02:00</published><updated>2006-04-25T02:05:22.160+02:00</updated><title type='text'>O tym, co uzmysłowił J-Pyszczkowi R-Pyszczek a propos Balonu Ojca Dyrektora</title><content type='html'>Niedawno Nina opowiedziała Pyszczkom przypowieść quasi-biblijną pod tytułem ,,Balon Ojca Dyrektora''. Z grubsza chodzi o to, że Ojciec Dyrektor ma Balon, który trzeba pchać w górę, żeby się coraz wyżej wznosił. W tym Balonie siedzi, rzecz jasna, Ojciec Dyrektor, Nowy Tutor J-Pyszczka, Nina, J-Pyszczek pewnie może też, no i jeszcze parę innych mniej ważnych osób, np. KarolLew (z R-Pyszczkiem to nie wiadomo, czy siedzi w Balonie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, to znaczy Nina powiedziała, że Ojciec Dyrektor jej powiedział, że właśniemy my,  czyli Nina, J-Pyszczek i KarolLew, musimy sprawić, by ten Balon dalej leciał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dzisiaj R-Pyszczek uzmysłowił J-Pyszczkowi o co mu chodziło -- i nie jest to wcale takie explicitne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, jak zwrócił cennie uwagę R-Pyszczek, Ojciec Dyrektor powiedział to tym Balonie w okolicznościach osobliwych - wtedy, gdy wyrzekał się swoich dziatek najmilejszych i cedował odpowiedzialność za ich dalsze losy na ludzi, których na upartego można by podejrzewać,  że Balon by chętnie przekłuli. I to znaczy, jak zauważył R-Pyszczek, że Ojciec Dyrektor miał na myśli to, że Balon musi lecieć wyżej, bo ojczyzna woła, a kosz za ciężki; czyli trzeba wyrzucić zbędny balast, czyli między innymi J-Pyszczka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli R-Pyszczek uzmysłowił J-Pyszczkowi, że jest li tylko worem piachu w OjcoDyrektorowym Balonie, ciężarem zbędnym, Balon więżącym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niby jest to smutne, po dłuższym namyśleniu, w sensie to, że J-Pyszczek został z Balonu wyrzucon, ale pozwala też wyprowadzić pewne ważkie wnioski:&lt;br /&gt;-- otóż J-Pyszczek nie jest wcale taki ciężki, skoro poszedł jeb z Balonu na ziemię, a Balon jak się był nie wznosił, tak nie wznosi się nadal;&lt;br /&gt;-- J-Pyszczek musi być strasznie ważny, skoro to on został uznany za czynnik hamujący wzlot dalszy Balonu;&lt;br /&gt;-- no i, co z tego wynika, J-Pyszczek może teraz kupić se własny BALON, i zapraszać se własnych ludzi do kosza, i potem wznieść się wyżej, niż Balon Ojca Dyrektora i wrzucać mu  z góry wory z piachem do jego kosza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://www.baloni.si/Galerija/1.jpg" align="center" alt="Balony"/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na zakończenie -- balony. Jeden z nich na pewno należy do Ojca Dyrektora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114592249943819802?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114592249943819802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114592249943819802' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114592249943819802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114592249943819802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/04/o-tym-co-uzmysowi-j-pyszczkowi-r.html' title='O tym, co uzmysłowił J-Pyszczkowi R-Pyszczek a propos Balonu Ojca Dyrektora'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114479490157455990</id><published>2006-04-12T00:25:00.000+02:00</published><updated>2006-04-12T00:35:01.780+02:00</updated><title type='text'>O ostatnich mało medialnych wydarzeniach</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek został przez R-Pyszczka ponaglony do popełnienia kolejnego wpisu na blogu. ,,Dużo czasu już minęło od ostatniego wpisu - argumentował R-Pyszczek - a przecież tyle się działo''. J-Pyszczek jest innego zdania: działo się może i wiele, ale niezbyt medialnie. Ale skoro R-Pyszczek każe, to trzeba robić, mamy wszakże u Pyszczków neokonserwatywny patriarchat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w sobotę Pyszczki poszły pierwszy raz w życiu razem uczyć się tańczyć. I to nie byle czego, bo salsy, żeby być dżezi, trendi i wymiatać na latynoskich imprezach, tak, żeby Mareczkowi opadła szczęka (w tej owej szczęce mareczkowej cel nauki tańca upatruje R-Pyszczek &lt;-- ważne!). Pyszczki poszły, nauczyły się kroku o wdzięcznej nazwie ,,bejzik'' wraz z kilkoma wariacjami na jego temat i nader zadowolone ze swojej nowej aktywności sportowo-kulturalnej, poszły na piwo. Po drodze chciały też na piwo wyciągnąć jedną taką koleżankę, która mieszka blisko &lt;a href="http://salsalibre.pl"&gt;pyszczkowej szkoły salsy&lt;/a&gt;, ale koleżanka owa ściemniła im, że jest w proszku, co tez Pyszczki mają jej za złe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki chciały koniecznie pójść na piwo na Frascati, bo tam jest najfajniejsze piwo i najfajniejszy grill w całym mieście, ale okazało się, że Frascati jeszcze nie działa, więc kaszana, tym bardziej, że logicznie (a, co gorsza nawet, politycznie) możliwe jest, że w tym roku Frascati działać nie będzie i podzieli los sławnej i uwielbianej &lt;a href="http://rybitwa513.blox.pl"&gt;Tereski&lt;/a&gt; za BUWem. Ale miejmy nadzieję, że nie podzieli, bo Frascati to by było idealne miejsce na piwo w piątki po zajęciach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców, czy też summa summarum, jak mawiają mishowcy, Pyszczki wylądowały w amatorskiej i tam, spoglądając kątem oka na parę stałych bywalców migających do siebie o jakichś strasznych sprośnościach i próbując rozkminić złożoną gramatykę PJM; no więc tam właśnie, Pyszczki podzieliły się swoimi wrażeniami z pierwszej lekcji salsy, zgłosiły wzajemne zastrzeżenia co do swoich tanecznych dokonań (R- miał pretensje do J-, że za mało wymachuje cyckami; J- za to miał pretensje do R-, że podskakuje i wygląda jak Cezary w walce Kung Fu) posnuły perpsektywiczne wizje, jak to już wkróce będą strasznie wymiatać na parkietach latynoskiej warsiawy i latynoskiego Leuven.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę za to Pyszczki wybrały się do świątyni konsumpcji na Wołoskiej i w olbrzymim Albercie, który kiedyś był Carrefourrem, nabyły owoce morza po bardzo promocyjnej cenie, żeby w poniedziałek zrobić sobie czaderskie penne frutti di mare. J-Pyszczek nie przewidział tylko, że owe morskie stwory posłużyć mogą R-Pyszczkowi jako niecny podstęp...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w poniedziałek, po tym jak Pyszczki nie poszły na koncelebrowane seminarium rano, i po tym jak się wybyczyły za wszystkie czasy, i po tym jak J-Pyszczek sam jeden poszedł na wykład z macroeconomics I (bo Kazik sprawę olał, a niech żałuje, bo wykład był fajny), no i po tym jak J-Pyszczek wrócił do domu; po tym wszystkim mianowicie R-Pyszczek zrobił przepyszne, czaderskie, fenomenlne wręcz penne frutti di mare na winie, czosnku i pietruszce. Pyszczki zjadły, wycieliły się i podjęły decyzję (zgubną w skutkach) o pójściu na ,,V for Vendetta'' do kina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tamże właśnie, w okolicznościach niesprzyjających bynajmniej, wyszło szydło z worka: otóż R-Pyszczek chciał otruć J-Pyszczka! Nie wiadomo, co też R- dodał do tego całego frutti srutti (nb. przepysznego), ale przyprawił J-Pyszczka o niezgorszą i całkiem efeketowną czystkę żołądkową, polegającą na zarziganiu hallu, toilety i sali nr 4 pewnego kina przy pewnej ulicy w centrum pewnego miasta.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc tak: to było medialne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych, mniej medialnych wydarzeń: dzisiaj nie było w szkole Ojca Dyrektora, bo jest podobno chory. Szkoda, że nie wysłał wcześniej mejla z uprzedzeniem, to J-Pyszczek by nie musiał dzisiaj wstawać i mógłby się bezkarnie pobyczyć. A tak wstał i się przejechał na KaPeTrzy bez celu zupełnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114479490157455990?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114479490157455990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114479490157455990' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114479490157455990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114479490157455990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/04/o-ostatnich-mao-medialnych.html' title='O ostatnich mało medialnych wydarzeniach'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114436344510261291</id><published>2006-04-07T00:39:00.000+02:00</published><updated>2006-04-07T00:44:23.300+02:00</updated><title type='text'>O tym, co spotkało J-Pyszczka i JegoMamę</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek podjął, miejmy nadzieję, że nie zgubną w skutkach, decyzję, ażeby R-Pyszczka uczynić członkiem i pozwolić mu też pisać na bloga Hot-Pyszczków. Pierwszy efekt, zatytułowany ,,Wizyta teściowej...'' do przeczytania poniżej bieżącej historyjki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tak: bo w ogóle, to ostatnio u Pyszczków była Mama J-Pyszczka, która jest również Bunią Małego Rysia, Którego Jeszcze Nie Ma. Mama J-Pyszczka sprawowała się znakomicie, zrobiła rewelacyjne bakłażany i ciastka francuskie i prawie ruskie pierogi i było strasznie fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rano, niestety, Mama J-Pyszczka musiała już pojechać z powrotem na ziemie odzyskane, ale uwaga: nie odbyło się to bez dodatkowych wrażeń! Otóż dzisiaj, jak J-Pyszczek odprowadzał SwojąMamę na dworzec PyKaPy, Mama J-Pyszczka miała wreszcie okazję zobaczyć, co to znaczy, że się jest we Warsiawie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż J-Pyszczek szedł ze SwojąMamą przez Łazienkowski Park, trzymając się za rączki, jak to zawsze pyszczki ze swoimi mamami chodzą. Mama J-Pyszczka i J-Pyszczek rozmawiały o życiu, o Wielkim &lt;font size=-3&gt;człowieku&lt;/font&gt; i o R-Pyszczku, przy okazji spozierając na wiosenne niebo i bacznie obserwując wiewiórki (które, nota bene, przez część spaceru, J-Pyszczka i JegoMamę śledziły). No i tak sobie szły i szły, aż tu nagle, zza drzew i krzewów wychodzi sobie wycieczka młodzieży z małego miasteczka (dajmy na to: Puchaczowa), co przyjechała do stolycy obejrzeć łazienki. Ot, taki kwiat młodzieży polskiej, ze słomą z butów - z całym szacunkiem dla prowincji (z której wszakże J-Pyszczek pochodzi, bo urodził się przecież  w Regenwaldzie) - ostentacyjnie wystającą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nagle, spośród wycieczkowego tłumu wyrasta młodzieniec, i wytknąwszy palec wskazujący w kierunku J-Pyszczka i JegoMamy, krzyczy do komradów z zadziwieniem: Ej, kurwa, pa! Lesby! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i takie to było właśnie przeżycie, doświadczone przez J-Pyszczka i JegoMamę, tuż przed JegoMamy wyjazdem. Śmieszne jak śmieszne, ale i smutne trochę. No bo wychodzi na to, że ci homoseksualiści to rzeczywiście mają żywot ciężki, jak sobie chcą pójść do Łazienek na spacer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;PS. Odkryliśmy z R-Pyszczkiem, że jak się wpisze w guglu ,,pyszczki'' to przed naszym blogiem wyskakuje tylko strona o królikach. Jesteśmy na drugim miejscu! A najfajniejsze jest, co wyskakuje, jak się wpisze samo ,,R-Pyszczek''.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114436344510261291?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114436344510261291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114436344510261291' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114436344510261291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114436344510261291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/04/o-tym-co-spotkao-j-pyszczka-i-jegomam.html' title='O tym, co spotkało J-Pyszczka i JegoMamę'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114436194380294200</id><published>2006-04-06T23:39:00.000+02:00</published><updated>2006-04-07T00:19:03.830+02:00</updated><title type='text'>Wizyta teściowej...</title><content type='html'>...vel Mamusi j-Pyszczka, czyli Buni małego Rysia, którego jeszcze nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszczki odebrały Teściową z dworca pykapy w Warszawie. Ku wielkiemu zaskoczeniu pyszczków, Mamusia okazała się być w towarzystwie. Męskim, co gorsza. Towarzyszem był owiany legendą Mareczek, kumpel Wielkiego Człowieka ze Szczecina (nie mylić z kumplem R-Pyszczka Mareczkiem), z czasów, gdy razem studiowali na Cool University. Kupił R-Pyszczkowie łyskacza (czarnego!), więc wzbudził pewną dozę sympatii. Zamknijmy jednak temat Mareczka (kumpla WCzZSz). Jest to bowiem osobnik tak tajemniczy, że aż nie wiadomo, czy nie handluje bronią albo nie jest agentem Opus Dei. A o takich personach nigdy nie jest bezpiecznie pisać. (Uwaga do Mareczka, kumpla R-Pyszczka: jeśli kiedyś zajmiesz się handlem bronią, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oczekuję&lt;/span&gt;, że będziesz stawiał łyskacza.) Mareczek zresztą miał nazajutrz rano samolot, więc całkiem wcześnie opuściliśmy go taksówką na Placu Konstytucji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teściowa (którą jest Mamusią J-Pyszczka, czyli Bunią małego Rysia, którego jeszcze nie ma) przyjechała do Warszawy na bardzo ważną konferencję, na którą jako osoba bardzo obowiązkowa poszła. Po prelekcjach konferencyjnych została odebrana w celu udania się na spacer po mieście. W tym momencie należy docenić chytrość J-Pyszczka. Wymyślił prosty acz skuteczny  sposób na pacyfikację Mamusi, bez skutków ubocznych (i.e. nie pozbawiający jej żadnych cech pozytywnych). Wzięliśmy Mamusię do księgarni na Koszykowej gdzie, jak łatwo przewidzieć, dostała lekkiego kociokwiku i oczopląsu (,,Ach! Boże jak tu tanio! Och, jaka wspaniała książka! Och, to tylko 5 zł! Ojej, czemu nie ma tego u nas w Szczecinie! Oooooooooooch...''). Po półgodzinie mieliśmy Mamusię spacyfikowaną, zadowoloną z życia i bogatszą o circa 2 kilogramy książek. Dwoma kilogramami książek objuczony został oczywiście nie kto inny, jak zięciunio Teściowej R-Pyszczka, czyli Mamusi J-Pyszczka, czyli Buni małego Rysia, którego jeszcze nie ma. (Gwoli wyjaśnienia: określenia ,,spacyfikowana'', ,,pacyfikacja'' są teminami technicznymi. Nie mają sugerować, że Mamusia przed spacyfikowaniem była wykazywała jakieś wrogie zamiary badź była uciążliwa. Broń Panie Boże. Oznacza jedynie, że po pacyfikacji była już uszczęśliwiona i  psychologicznie niezdolna wrogich aktów.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wizycie na Koszykach wróciliśmy do domu, gdzie spacyfikowana Teściowa uraczyła Pyszczki wprost fenomenalnymi bakłażanami. Dodatkowego smaczku całej sytuacji dodawał fakt, że dzięki jedynej w swoim rodzaju więzi powstającej między matką a córką gdy wspólnie gotują, w trakcie przygotowania bakłażanów R-Pyszczek mógł poświęcić się, ku swojemu zadowoleniu, realizacji typowo patriarchalnego modelu rodziny: leżał na kanapie i czytał mądrą książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazajutrz bladym świtem Mamusia J-Pyszczka, czyli Bunia małego Rysia, którego jeszcze nie ma (vel Teściowa R-Pyszczka) opuściła nas, by powrócić do Od Zawsze Polskiego Szczecina, aby uratować swoją drugą córkę od zgubnych wpływówWielkiego Człowieka ze Szczecina i rekolekcji. A życie Pyszczków toczy się dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałem ja, Jarząbek Wacław.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114436194380294200?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114436194380294200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114436194380294200' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114436194380294200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114436194380294200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/04/wizyta-teciowej.html' title='Wizyta teściowej...'/><author><name>Ryszard Szopa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114376660337340785</id><published>2006-03-31T02:17:00.000+02:00</published><updated>2006-04-06T23:46:53.486+02:00</updated><title type='text'>O tym, jak Pyszczki planują kariery</title><content type='html'>Dzisiaj J-Pyszczek, jak wracał  razem z &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;Kazikiem&lt;/a&gt; z macroeconomii, wydobył od niego strasznie frapującego niusa. Otóż &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;Kazik&lt;/a&gt; już zadecydował, że wystartuje w takim konkursie, że można zostać dyplomatą w UeSA i, co więcej, aksjomatycznie go wygra; a potem pojedzie do amabasady IV RP w Waszyngtonie za friko razem z Karoliną i będą mieli dzieci, które będą chodziły do takiej lukśnej szkoły dla dzieci dyplomatów i będą je odbierali z tej szkoły samochodem z napisem CD.&lt;br /&gt;J-Pyszczek, rzecz jasna, jak tylko przyszedł do domu, sprzedał niusa R-Pyszczkowi i razem podjęli decyzję, że definitywnie &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;Kazikowi&lt;/a&gt; kibicują w realizacji planów co do jego dyplomatycznej kariery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i jednocześnie coś w Pyszczkach zawibrowało. No bo co: taki &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;Kazik&lt;/a&gt; już wie, jak i gdzie będzie robił karierę, żeby zarobić na rodzinę. A Pyszczki na razie ufnie patrzą na Ojca Dyrektora z nadzieją, że może kiedyś J- i R-Pyszczkowi zleci ćwiczenia z semiotyki albo i jakąś fuchę w sekretariacie, jak już będzie rektorem, załatwi. Zawsze też można liczyć (choć z dyżym prawdopodobieństwem przeliczenia się) na Wielkiego &lt;font size=-3&gt;człowieka&lt;/font&gt; ze Szczecina, który, o ile się nie wyciurla z odpowiednich struktur towarzyskich, może za te trzy, cztery lata uruchomi swoje siły, by osadzić rodzinę na  ciepłych posadach najwybitniejszej uczelni wyższej na ziemiach odzyskanych (byśmy wtedy dostali z R-Pyszczkiem duże, stumetrowe mieszkanie). Jest jeszcze ścieżka kariery, którą wyznacza nowy tutor J-Pyszczka, który jest podobno wschodzącą gwiazdą (tak mówi Ojciec Dyrektor) i trzeba spodziewać się, że niedługo zacznie tak błyszczeć, że może i jakieś profity z pławienia się w jego blasku na J-Pyszczka spadną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale i tak, w porównaniu z planami &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;Kazika&lt;/a&gt;, to Pyszczki to są mali gracze na śliskim boisku. Dlatego więc Pyszczki sięgnęły pamięcią do wczoraj (w zasadzie J-Pyszczek sięgnął) i przypomniały sobie (w zasadzie J-Pyszczek przypomniał), że przecież wczoraj natknął się w internecie na taki &lt;a href="http://www.grasz.pl"&gt;konkurs&lt;/a&gt;, że można w nim wygrać strasznie dużo strasznie prestiżowych nagród, plus prawdziwy, merytoryczny, a do tego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;płatny&lt;/span&gt; staż w jakiejś strasznie dużej firmie, w młodym, dynamicznym, zgranym i otwartym zespole. Pyszczki pomyślały, że pal licho staż, firma i zespół, ale bynajmniej nie pal licho kasa. No bo: skoro tam dają kasę (min. 1800/m-c brutto), a nie tak jak u tych niedouków z &lt;a href="http://tokfm.com.pl"&gt;pierwszego radia informacyjnego&lt;/a&gt;, no to trzeba tam wystartować, wygrać i kasę zgarnąć. J-Pyszczek już policzył (choć nie były to skomplikowane rachunki), że jak oba Pyszczki wygrają dwumiesięczne praktyki w wakacje, to zgarną 7200, czyli plus J-Pyszczka stypendium ministra, to hoho, będą miały kasy jak lodu i wreszcie se wezmą ślub. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale J-Pyszczek pomyślał jeszcze bardziej perspektywicznie, znaczy się, długofalowo. Otóż J-Pyszczek wygra aksjomatycznie, po prostu, ten konkurs na staż; od razu powali wszystkich na kolana; od razu będą chcieli z nim podpisać umowę o pracę z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia; rychło okaże się, że J-Pyszczek ma niesamowitą smykałkę do brandingu, zmysł marketingowy i że jest wyjątkowo kreatywny, a do tego wszystkim zaimponuje jego silny kręgosłup moralny i to, że jest taki strasznie stanowczy, no i znienacka awansują J-Pyszczka na strasznie ważnego dyrektora, tak jak Lynnette Scavo w drugim sezonie.  A potem będą o J-Pyszcku pisać w różnych pisamch branżowych, że jest strasznie ważny. A potem się dalej zobaczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114376660337340785?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114376660337340785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114376660337340785' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114376660337340785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114376660337340785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/o-tym-jak-pyszczki-planuj-kariery.html' title='O tym, jak Pyszczki planują kariery'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114348565628526269</id><published>2006-03-27T20:50:00.000+02:00</published><updated>2006-03-27T20:54:16.303+02:00</updated><title type='text'>O tym jak Pyszczki zaczynają tydzień</title><content type='html'>Pyszczki strasznie nie lubią poniedziałków, a to z tej przyczyny, że nie dość, że muszą wstać wcześnie (na 9:45), to jeszcze muszą wstać tylko po to, żeby zmarnować czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek zaczyna się u Pyszczków budzikiem - ale nie zwykłym, irytującym budzikiem, co robi zwykłe, irytujące pi-pi-pi-pi, tylko takim super hiper ekstra lukśnym radiobudzikiem, w którym się włącza &lt;a href="http://www.tokfm.com.pl"&gt;radiotokefem&lt;/a&gt;. No i dlatego właśnie Pyszczków poniedziałek zaczyna się przeraźliwym pierdoleniem Janiny Paradowskiej o tym, że jest źle, jest fatalnie, następuje upadek, a co gorsza, będzie jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już Pyszczki nie wytrzymają skrzeczenia Paradowskiej i wstaną, żeby ją wyłączyć, to wykonują czynności rozruchowe (czyli ablucje, papierosek, kawka) i wychodzą na autobus linii turystycznej, który w okropnym ścisku i przy włączonym na maksa ogrzewaniu zawozi je na samo KaPeTrzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tam właśnie następuje półtorej godziny straty czasu. Otóż Pyszczki wstają w poniedziałki tylko i wyłącznie po to, żeby wziąć udział w seminarium koncelebrowanym przez pewnych dwóch panów. Seminarium sponsoruje wyrażenie ,,tak naprawdę'' i pojawia się ono tam nawet częściej, niż wyrażenie ,,w szczególności'' w ostatnim tekście Paśniczka w Filozofii Nauki (J-Pyszczek liczył: średnio 3 ,,w szczególności'' na akapit). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie rzecz biorąc dotychczasowe półtora semestru zajęć doprowadziło słuchaczy do następujących wniosków: &lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;pokazując nieskończoność należy lekko podskakiwać;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;teoria mnogości ma kształt odwróconej choinki;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;ale ZF+aksjomat wyboru ma już inny kształt, bałwanka;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;dwie proste równoległe przecinają się za tablicą (tylko ani jeden ani drugi pan nie mogą tego pokazać, bo w zakładzie obowiązuje niepisana umowa, że nie rysuje się po ścianach)&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dzisiejsze posiedzenie przeszło wszelakie Pyszczków oczekiwania. Otóż okazało się, że ostateczną instancją co do podstaw matematyki jest tzw. ,,standardowy filozof z ulicy'', a do tego istnieje wiele różnych matematyk, z których jedna upadła z hukiem z powodu Goedla, który to odmawiał pod koniec swego życia przyjmowania pokarmów, bo bał się, że otruje go nie kto inny, jak Hilbert. Co więcej, wyrażono dziś ubolewanie z powodu tego, że ,,standardowy matematyk z ulicy'' nie widzi potrzeby zdeklarowania się jako zagorzały intuicjonista/formalista/realista; a ruinującą Pyszczków wizję świata konkluzją była pełna żalu uwaga jednego z prowadzących, że istnieje taka jedna rzecz na świecie, której nie da się opisać przy użyciu pojęcia zbioru i że ową rzeczą jest ocean (nie powiedziano który).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, po odsiedzeniu 90 minut w zakładzie, Pyszczki udają się zapchaną linią turystyczną do domu, żeby odespać wczesną porę i pomyślec o przyszłości, czyli między innymi o tym, że wtorki są jeszcze chujowsze, bo trzeba wstać na ósmą i to na zajęcia z etyki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114348565628526269?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114348565628526269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114348565628526269' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114348565628526269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114348565628526269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/o-tym-jak-pyszczki-zaczynaj-tydzie.html' title='O tym jak Pyszczki zaczynają tydzień'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114333182738506628</id><published>2006-03-26T00:46:00.000+01:00</published><updated>2006-03-26T01:14:40.966+01:00</updated><title type='text'>Fatalna kondycja J-Pyszczka</title><content type='html'>J-Pyszczek jest ostatnio w fatalnej kondycji. R-Pyszczek mówi, że to dlatego, że jest marzec, a wiadomo, w marcu jest chujowa pogoda, STOEN robi odczyty liczników, a sąsiad zaczyna wiosenny remont. Więc niby jest to jakiś tam argument.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jednak J-Pyszczkowa fatalna kondycja ma trochę bardziej gruntowne podłoże. Wszystko zacząło się od tego, że J-Pyszczek musiał pójść na dietę (z przyczyn, o których nie może tu pisać, bo R-Pyszczek sobie nie życzy). Rzecz jasa, ta cała dieta to była jedna wielka ściema (choć bardzo męcząca psychicznie, bo zmuszająca do ciągłej samokontroli) polegająca na dwukrotnym zjedzeniu usmażonych mrożonych warzyw (bo są zdrowe) i ograniczeniu cukru z dwóch łyżeczek na kubek do jednej i pół. Niemniej jednak, dieta wycisnęła na psychice J-Pyszczka duży ślad, bardzo duży, a co gorsza J-Pyszczek rzeczywiście schudł trochę, bo mu teraz spadają spodnie, co sobie kupił w ferie w Szczecinie z promocji i przez to nie ma w czym chodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym krokiem prowadzącym nieuchronnie J-Pyszczka do fatalnej kondycji było postawienie hipotezy (przez R-Pyszczka wprawdzie, ale  wspólnie z J-), że być może J-Pyszczek ma adehade. Chodziło o to, że za szybko zasypia (zanim R-Pyszczek zdąży zgasić komputr; a do tego jeszcze nad książką), za szybko się nudzi (bo ucieka ze stołów do gry na &lt;a href="http://kurnik.pl"&gt;kurniku&lt;/a&gt;) i nie może się skupić na swoich sprawach, tylko cały czas zagaduje R-Pyszczka, gdy ten gra w Europe Universalis. Hipoteza jak dotąd nie została sfalsyfikowana i to wycisnęło jeszcze większy, niż dieta, ślad na J-Pyszczku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są jeszcze oczywiście inne ślady, które dorzucają swoje trzy przysłowiowe grosze do całej tej fatalnej kondycji J-Pyszczka: WIELKI &lt;font size=-4&gt;człowiek&lt;/font&gt; ze Szczecina i jego koncepcje odnośnie do nieswoich karier naukowych (czytaj: Pyszczków); to, że się przestało ściągać z emula, bo R-Pyszczek ciągle go wyłącza i mówi, że się od niego chechła internet; to, że jedyne ciekawe zajęcia J-Pyszczka to makroekonomia (no, nawet na wykład chadza);a już czarę fatalnej kondycji przelewa to, że J-Pyszczek musi malować paznokcie na czerwono (R-Pyszczek mu kazał) i jest przez to cały czas nabuzowany, no bo czerwony to jest, co tu dużo ukrywać, bardzo buzujący kolor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale: nie jest aż tak źle, bo J-Pyszczek odkrył w sobie wczoraj pomysł na życie. Otóż J-Pyszczek napisze powieść, taką lekką i głęboką, w sensie że, jak to mówią, pojemną treściowo, i tam będzie o wszystkim: o WIELKIM &lt;font size=-4&gt;człowieku&lt;/font&gt; ze Szczecina, o KaPeTrzy, o żonkach, o dietach, o radach instytutu, o nowym tutorze J-Pyszczka, o znajomych Pyszczków; no po prostu o wszystkim. Do tego, J-Pyszczek uczyni swoje życie prywatne dobrem konsumpcyjnym (i to do tego stopnia, że będą je musieli wziąć do jednego koszyka z innymi dobrami kultury, żeby rzetelnie wyliczyć inflację); a wiadomo, życie prywatne nieźle się sprzedaje, więc J-Pyszczek zarobi strasznie dużo pieniędzy i kupi sobie dom z kartonogipsów na suburbiach, po sąsiedzku ze swoim nowym tutorem, i będzie mógł zająć się pracą naukową.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114333182738506628?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114333182738506628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114333182738506628' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114333182738506628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114333182738506628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/fatalna-kondycja-j-pyszczka.html' title='Fatalna kondycja J-Pyszczka'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114299147464843083</id><published>2006-03-22T02:19:00.000+01:00</published><updated>2006-03-23T23:58:37.826+01:00</updated><title type='text'>Dlaczego Pyszczki nie powinny jednak oglądać tego serialu razem</title><content type='html'>Niestety, dla swojego własnego dobra i w interesie prokreacyjnym, Pyszczki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nie powinny&lt;/span&gt; oglądać razem swojego ulubionego serialu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dobrych kilku tygodni Pyszczki pracowicie komasują (można tak mówić, że komasują?) kolejne odcinki desperatek (znaczy się, &lt;a href="http://abc.go.com/primetime/desperate/"&gt;Desperate Housewives&lt;/a&gt;). Mają już prawie cały pierwszy sezon, chyba z 15 odcinków, i jakieś 8 z drugiego. Problem w tym, że J-Pyszczek obejrzał już wszystkie, bo R-Pyszczek był w Gdingen w wikend. No i teraz R- ma zaległości, a J- zdążył już sobie wyrobić bardzo dojrzałą, wyrafinowaną, empatyczną i głęboko osadzoną w silnym swoim kręgosłupie moralnym, opinię o wszystkich bohaterach desperatek, począwszy od tej naiwnej, alergicznej wręcz, głupiej cipy Susan, przez amerykańską matkę polkę szwedzkiej proweniencji, Lynette, aż po złotą parę Bree &amp; Rex Van de Kamp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Van de Kampowie. Kość niezgody Pyszczków. Z każdym kolejnym odcinkiem R- i J-Pyszczek przez Van de Kampów kłócą się (i to tak na serio-serio; wszak znana jest stanowcza powaga R-Pyszczka) o wszelakie sprawy związane z:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt; wychowywaniem syna Van de Kampów. R- twierdzi, że to jest noł big dil, że Andrew   trzymał w szafce 10 deko (tyle co kostka masła!) trawy; twierdzi, że Bree jest głupia, że się o to czepia (jasne, przecież Andrew ma dopiero 16 lat!) i że J-Pyszczek też jest głupi, że popiera Bree, i że jak by J-Pyszczek miał dorastająca latorośl, to by nie akceptował palenia przez tą ową latorośl trawy, a popierał picie alkoholu. Oczywiście, że tak, J-Pyszczek uważa bowiem, że maturzysta powinien mieć największe uchlejstwa i kace swojego życia za sobą; J-Pyszczek najwięcej pił jak miał 15 lat i wyrósł na ludzi. R-Pyszczek nie pił i wyrósł na Pyszczka. To jest chyba na tyle mocny argument, że R- powinien się zgodzić z J-em. No ale się nie zgadza, bo jest jeszcze jedna kwestia:&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;mianowicie to, że Bree nie chce dać Rexowi rozwodu. J-Pyszczek sie nie dziwi kobiecie - przez całe życie usługiwała mężowi, prasowała mu koszule, robiła kanapki do pracy i wychowywała jego dzieci, tylko po to, żeby teraz on, zboczeniec jeden, powiedział, że ma pewne potrzeby! Biedna Bree. Ale R-Pyszczek twierdzi, że Bree jest głupia, bo nikt jej o nic nie prosił (akurat!), a Rex nie może jej powiedzieć o swoich skłonnośicach sado-maso, bo skrzywdziłaby go odmawiając mu (no a chyba krzywdę w sado-maso chodzi?) Do tego wszystkiego R-Pyszczek w tej kwestii jest tak niekonsekwentny (deklaratywno-efektywne rozwarstwienie świadomości - termin techniczny w naukach o pyszczkach), bo sam przecież strzela cały czas krzywe miny, dokładnie takie jak Bree, i sam się obrusza na pewne propozycje J-Pyszczka, których nie powstydziłby się nawet Rex Van de Kamp.&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;No i te miny, które robi Bree, to jest kolejny powód do kłótni. R-Pyszczek dostaje cały czas jakiejś dziwnej wysypki (metaforycznej, rzecz jasna), bo mu się ciągle wydaje, że J-Pyszczek bierze z Bree przykład (w sensie, że mimicznie). Owszem, J-Pyszczek trochę robi takie miny, ale nie po to, aby R-Pyszczka rozeźlić! No, ale R-Pyszczek cały czas J-ta oskarża o celowe rozeźlanie poprzez imitację jego znienawidzonej bohaterki serialu.&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Generalnie więc, po każdym odcinku Pyszczki się niemiłosiernie kłócą, bo J- popiera Bree i doskonale spójnie ją usprawiedliwia, zaś R- solidaryzuje się z nieszczęśliwym Rexem i nie może znieść tego, że J- ma inne zdanie w kwestii Van de Kampów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to i tak jest nieistotne w zasadzie, bo oba Pyszczki zrobiły sobie na stronie desperatek taki test, which housewife are you?, i J-Pyszczkowi wyszło, że jest Lynette (3 razy test wykazał to samo, mimo że zmieniają się pytania), a R-Pyszczkowi wykazało, że powinien spotykać się z kobitą pokroju Edie albo Gabrielle (znowuż deklaratywno-efektywne rozwarstwienie świadomości R-Pyszczka; wiadomo, że by nie dał rady ani z jedną ani z drugą).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114299147464843083?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114299147464843083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114299147464843083' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114299147464843083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114299147464843083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/dlaczego-pyszczki-nie-powinny-jednak.html' title='Dlaczego Pyszczki nie powinny jednak oglądać tego serialu razem'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114262647047326166</id><published>2006-03-17T21:04:00.000+01:00</published><updated>2006-03-17T21:26:34.983+01:00</updated><title type='text'>J-Pyszczkowe zmagania z blogiem</title><content type='html'>Wczoraj R-Pyszczek zrobił J-Pyszczkowi taką skórę na bloga, że nie trzeba pisać ,,height:10000px" i za każdym postem zwiększać, żeby było jasnoróżowe do samego dołu, tylko, że się samo robi takie ładne do końca. Bo trza wiedzieć, że to nie jest takie proste: co rozumie Mozilla, tego nie kuma, sajnos, IE, i wicewersja. Ale wtedy się takie brzydkie rolki z boku zrobiły i J-Pyszczek postanowił przerobić R-skórę na własną rękę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i, rzecz jasna, J- się strasznie wkurza, bo IE nie wie co to za dziwo ,,margin-right'' (,,rightmargin'', ,,right-margin'', ,,marginright'' i inne wariacje też nie działają, grrr). Dlatego pod tym przebrzydłym IE się teraz fatalnie wyświetla, porpostu, do życi. A R-Pyszcza nie ma pod ręką, żeby naprawił. A, jeszcze jest jedna fajna rzecz, że ten głupi IE domyślnie nie czai bazy z polskimi znakami i trza mu za każdym razem zmieniać, że UTF8. A do tego, na dodatek, zmienia zwizytowane linki na czerwone, mimo że jak wół stoi, że text-decoration: NONE!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze się J-Pyszcz wkurza, że wogule ten cały blogspot jest równiez głupi, bo mu nie można zmienić ,,current posts'' na popolsku. Ech... by był R- toby zakombinował i bybyło. Trudno, trza będzie spać z foksiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114262647047326166?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114262647047326166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114262647047326166' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114262647047326166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114262647047326166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/j-pyszczkowe-zmagania-z-blogiem.html' title='J-Pyszczkowe zmagania z blogiem'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114255476690666355</id><published>2006-03-17T01:16:00.000+01:00</published><updated>2006-03-20T10:19:30.916+01:00</updated><title type='text'>Dokumentacja R-pyszczkowych urodzin</title><content type='html'>Hot-Pyszczki się dopiero rozwijają (w sensie że blog się rozwija a w zasadzie to jeszcze w powijakach siedzi), w związku z czym trza nam (pyszczkom, J- i R-) wybaczyć, żeśmy z taką zwłoką zabrali się za dokumentowanie R-pyszczkowych urodzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż one się niedawno odbyły (w dzień kobiet R-Pyszczek skonczył 21, jest zdatny formalnie do ożenku - ha ha! [sardoniczny śmiech]) i dopiero dzisiaj, jak J-Pyszcz czytał &lt;a href="http://dasnichts.jogger.pl"&gt;das nichts&lt;/a&gt; to sobie przypomniał, że przecież zrobił swoim &lt;b&gt;strasznie fajnym super mega aparatem cyfrowym, który kupił za stypendium ministra&lt;/b&gt; zdjęcia. No i spieszy je pokazać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wogule najważniejszą rzeczą to na tych urodzinach był tort, co go J-Pyszcz R-Pyszczowi zrobił. I to jest ten tort w powijakach jeszcze (J-Pyszcz strzelił mu wtedy fotę, bo myślał że napisze ilustrowany maniual robienia tortów... Ale nie wyszło mu;( )&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00151.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00151.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem oni (choć nie tylko oni jedyni), znaczy się Kaziki, ten tort jedli...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00161.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00161.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... i nic dziwnego w sumie, ze potem mieli dziwne miny dosyć takie.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00162.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00162.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to już jest Mariusz. Bardzo zmężniał ostatnio.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00163.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00163.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu jeszcze popisowy numer Hot Pyszczków (psychologia ewolucyjna przedstawia rzetelne wyjaśnienie faktu, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;to akurat&lt;/span&gt; jest ich popisowy numer. chodzi o lukśność.)&lt;br /&gt;Obok kopia numeru w wydaniu pary K-Pax &amp; N-Pax.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00167.0.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00167.0.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00168.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00168.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00170.jpg"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00170.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i na koniec mój faworyt; proszę zwrócic uwagę na włochaty pępek (detal widoczny po powiększeniu).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114255476690666355?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114255476690666355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114255476690666355' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114255476690666355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114255476690666355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/dokumentacja-r-pyszczkowych-urodzin_17.html' title='Dokumentacja R-pyszczkowych urodzin'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114255363101965636</id><published>2006-03-17T00:57:00.000+01:00</published><updated>2006-03-17T02:49:33.006+01:00</updated><title type='text'>R-Pyszczek się ujebł w palec</title><content type='html'>Dzisiaj, jak R-Pyszczek robił tartą bułkę, żeby se zapanierować kamembert, żeby mu J-Pyszczek usmażył, to wtedy się właśnie R-Pyszczek ujebł w palec. I - z całym szacunkiem dla pyszczkowego palca - nic mu się nie stało, ale za to teraz R-Pyszczek wszędzie w internecie rozgłasza, że omałosobienieuciąłręki i wszyscy mu współczują i pewnie myślą, że ma złą żonkę, skoro pozwoliła mu się w palce ujebć.&lt;br /&gt;tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114255363101965636?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114255363101965636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114255363101965636' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114255363101965636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114255363101965636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/r-pyszczek-si-ujeb-w-palec.html' title='R-Pyszczek się ujebł w palec'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114203687780455969</id><published>2006-03-11T01:22:00.000+01:00</published><updated>2006-03-17T02:34:20.446+01:00</updated><title type='text'>Pyszczek jako zwierzę niewerbalne - wstęp do pyszczkopragmatyki</title><content type='html'>Pyszczki to zwierzęta mimiczne, ie. takie, które komunikują się w obrębie gatunku wyłącznie przy pomocy wyrazów mordki. Chcąc skutecznie skomunikować się z pyszczkiem, należy posiąść umiejętność identyfikacji jego intencji komunikacyjnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadanie na dziś (rodem ze ,,Sporu o granice języka''...): okrelić jednoznacznie stan mentalny J-pyszczka na rycinie (czy raczej fotografii) poniżej.  &lt;br /&gt;&lt;A HREF='http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00148.jpg'&gt;&lt;IMG SRC='http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00148.jpg' border=0 alt='Niezadowolony J-Pyszczek' style='clear:all;float:center;margin: 10px 10px 10px 0px; cursor:hand'&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hint: jeżeli uzywasz IE, najedź myszą na rycinę (czy raczej fotografię).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114203687780455969?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114203687780455969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114203687780455969' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114203687780455969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114203687780455969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/pyszczek-jako-zwierz-niewerbalne-wstp.html' title='Pyszczek jako zwierzę niewerbalne - wstęp do pyszczkopragmatyki'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-23806348.post-114203114951524433</id><published>2006-03-10T23:49:00.000+01:00</published><updated>2006-03-17T02:33:59.776+01:00</updated><title type='text'>O pochodzeniu HotPyszczków...</title><content type='html'>Pyszczki to prastary, ginący gatunek bardzo małych i puchatych zwierząt domowych. Obecnie na świecie żyją tylko dwa egzemplarze pyszczków: J-Pyszczek i R-Pyszczek (zob. rycina poniżej, czy raczej fotografia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/640/DSC00164.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 10px 10px 10px 0px;" alt="" src="http://photos1.blogger.com/blogger/150/2429/320/DSC00164.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Celem niniejszego bloga jest experience-share dotyczący chowu pyszczków. Niewielu amatorów tego gatunku zdaje sobie sprawę z faktu, że pyszczki to bardzo skomplikowane zwierzaki a pod względem hodowli i rozmnażania - należą do najbardziej wymagających gatunków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6524285733086729";
google_alternate_color = "FFFFFF";
google_ad_width = 728;
google_ad_height = 90;
google_ad_format = "728x90_as";
google_ad_type = "text";
//2007-08-17: pyszczki rss
google_ad_channel = "6013333214";
google_ui_features = "rc:0";
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/23806348-114203114951524433?l=hot-pyszczki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/feeds/114203114951524433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=23806348&amp;postID=114203114951524433' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114203114951524433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/23806348/posts/default/114203114951524433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hot-pyszczki.blogspot.com/2006/03/o-pochodzeniu-hotpyszczkw.html' title='O pochodzeniu HotPyszczków...'/><author><name>Julencja</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='29' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_p7W58A7wsS4/SsvVKFWVUsI/AAAAAAAAELQ/06lM0BjdssY/S220/julia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
